Relacje z wypraw, opowiadania zdobywców najwyższych szczytów świata
Kiedy dotarłem na miejsce, zobaczyłem Leszka podążającego dalej. Przed sobą widziałem kolejny wierzchołek unoszący się stromo nad granią. To musi być ten – pomyślałem – to już na pewno ten! Ale i tym razem spotkał mnie zawód. Wysokość zdobywaliśmy z wielkim trudem, a ja musiałem ponadto pokonywać ból odmrożonych stóp. Na szczycie stanęliśmy o godzinie 14,25. Byłem w euforii. Chciałem jej za wszelką cenę uniknąć. Wiedziałem, że sukces liczy się naprawdę tylko wtedy, kiedy „doniesie się” go do bazy. W chwilę później Bogdan Jankowski przesłał z bazy w świat radiowy komunikat: „...Mount Everest zdobyty po raz pierwszy w okresie zimy himalajskiej”. Wypowiedziany przez mojego partnera, a rozpowszechniony później przez media autokomentarz dotyczący wejścia: „gdyby to nie był Everest, to pewnie byśmy nie weszli” – zawiera prawdę i o mnie. Zdobycie Mount Everestu - Krzysztof Wielicki
To była moja najkrótsza wyprawa. Trwała zaledwie 8 dni. Od wyjścia z drogi jezdnej, do zejścia do drogi jezdnej. Nie słyszałem, aby ktoś w krótszym czasie zdobył ośmiotysięcznik Zdobycie Nanga Parbat - Krzysztof Wielicki
W 1982 roku znalazłem się pierwszy raz pod K-2 razem z wyprawą zorganizowaną przez Janusza Kurczaba. Działała wtedy jeszcze druga, kobieca wyprawa pod kierownictwem Wandy Rutkiewicz. Tym razem przyjęliśmy inną taktykę. Mieliśmy znacznie wyżej położoną bazę, na wysokości ok. 5600 m, na lodowcu Savoia.Historia zdobycia K-2 - Krzysztof Wielicki
Minęło blisko trzydzieści lat podczas których kolejne wyprawy atakowały „Górę Gór”, a ona pozostawała niezdobyta, aż przyszedł dzień 29 maja 1953. Tego dnia dwaj uczestnicy brytyjskiej wyprawy, kierowanej przez Johna Hunta: Nowozelandczyk Edmund Hilary, oraz Szerpa Tensing Norgay jako pierwsi ludzie stanęli na szczycie.Historia zdobycia Mount Everest - Krzysztof Wielicki
W chwilę później Bogdan Jankowski przesłał z bazy w świat radiowy komunikat: „...Mount Everest zdobyty po raz pierwszy w okresie zimy himalajskiej”. Wypowiedziany przez mojego partnera, a rozpowszechniony później przez media autokomentarz dotyczący wejścia: „gdyby to nie był Everest, to pewnie byśmy nie weszli” – zawiera prawdę i o mnie.Zdobycie Mount Everestu zimą - Krzysztof Wielicki
Czekan. Stopień. Stopień. Czekan. Powtarzający się w nieskończoność rytm kroków i ręki przesuwającej niżej punkt oparcia. Robimy to podświadomie. Przy narastającym zmęczeniu do głosu zaczyna dochodzi doświadczenie. Dziesięć lat wspinania pozwala wyłączyć się z tych czysto mechanicznych czynności. Nasza uwaga skupia się na utrzymaniu maksymalnie szybkiego tempa.Zdobycie Mount Everestu zimą - Leszek Cichy
W tej sytuacji na mnie padł blady strach, jako na kierownika wyprawy. Zdawałem sobie sprawę, że młody człowiek, bez dużego doświadczenia w warunkach wysokogórskich może zginąć. To była największa wysokość jaką Marcin w życiu osiągnął. Choroba wysokościowa, w takich warunkach bez pomocy, bez tlenu może mieć tylko jeden finał – tragiczny finał. Wyprawa ratunkowa na K-2 - Krzysztof Wielicki
Organizacja wypraw stała się bardzo popularna. W ciągu jednego sezonu na Mt. Everest potrafi wejść sto lub więcej osób. Ostatni raz byłem pod Mount Everestem w maju. W tym okresie w bazie znajdowały się dwadzieścia dwie wyprawy które działały na normalnej, klasycznej drodze. Pewnie znowu ze stu ludzi zdobyło szczyt.Wyprawy komercyjne - Krzysztof Wielicki
W 1987 roku wraz z Arturem Hajzerem wyruszyliśmy do ataku szczytowego z obozu na wysokości 7800 m. Po trzech dniach wspinaczki weszliśmy na grań na wysokości 8300 metrów. Decyzja o odwrocie zapadłą po spędzeniu w jamie śnieżnej bardzo ciężkiego biwaku przy huraganowym wietrze. Odwrót był równie trudny co wspinaczka w górę.Lhotse - Krzysztof Wielicki
Lawina. To była po prostu masakra. Oto wspomnienia Andrzeja Marciniaka, zebrane przez Andrzeja Marcisza do Epilogu książki Mirosława Dąsala „Każdemu jego Everest”:„...zobaczyłem ruszającą się rękę...”,”...natrafiłem na wystające buty...”,”...który był lekko uniesiony na linie...”,”...Wyplułem kilka zębów. Krwawiłem....”,Akcja ratunkowa na Mount Everest - Artur Hajzer
Gdy otworzyłem oczy i zobaczyłem szare niebo nie wiedziałem, które to niebo. Dopiero, gdy przy poruszeniu poczułem bólzrozumiałem że żyjeJa żyję!!!”.- nie możliwe stało sięmożliwym : „Lawina przesunęła się po mnie. Usłyszałem jeszcze grzmotprzewalających się przez zerwe mas śniegu.Tragedia Wawrzyńca Żuławskiego - Stanisław Biel
Na pierwszym polu lodowym pierwsza lawina kamieni. Dudnią po hełmach, biją w ramiona. Do niepewności, która zrozumiała jest dla każdego kto na koniuszkach raków piął się po stromym lodowym stoku, dołącza się świadomość, że każda lawinka głazów może być początkiem tragedii. Zdobycie Eigeru - Stanisław Biel
Zachodnia pustynia kontrastuje ze wschodnią częścią Peru pokrytą bujną, wilgotną dżunglą. Biada śmiałkom, którzy zapuszczą się w głąb dżungli bez przewodnika. Nad głową kilkadziesiąt metrów gęstej zieleni. Słońca nie widać. Trudno zrobić zdjęcie bez lampy błyskowej. Większych zwierząt nie widać, jedynie wszechobecne owady.Peru w krainie Inków - Kazimierz Liszka
Chwilę po tym jak ruszyliśmy, do naszego przedziału wszedł prowadnik (odpowiednik konduktora) w celu ustalenia wysokości opłaty za przejazd. Chcąc oszczędzić jak najwięcej, wynegocjowaliśmy satysfakcjonującą dla obu stron sumę, która była mniejsza o około połowę w stosunku do oficjalnej ceny biletu.Pik Lenina - Wojciech Kozub
W 1960 roku uczestniczyłem w polskiej wyprawie alpinistycznej w Hindukusz Wysoki. Wyprawa ta rozpoczęła alpinistyczną eksplorację tych gór od strony afgańskiej i osiągnęła położony w grani głównej najwyższy wierzchołek Afganistanu: NoszakAfganistan - Hindukusz Wysoki - Stanisław Biel
Najważniejszą budowlą z kilku świątyń występujących w Duvbar Square jest kamienna Shikhara poświęcona jednemu z wcieleń Wisznu – Krisznie. Fryzy zdobiące jej balkon są najpiękniejszymi okazami rzeźby w kamieniu. Ma ona pięć pięter z balkonami ozdobionymi figurami, a zwieńczony jest kształtną Shikharą.Nepal Patan - Stanisław Biel
Cholerna ekspozycja. Górą prześwituje słonce. Ciężko. Ten śnieg. Ogromne masy śniegu. Robi się niebezpiecznie. Do szczytu mamy 100 - 150 m. Jeszcze kilka wyciągów. Jednak rozsądek nakazuje odwrót. Jesteśmy gdzieś na 4600 m. Szkoda nam tej "Wiedźmy". To miejscowa nazwa Uszby.Kaukaz Uszba - Tadeusz Stefański
Królestwo wiatru, piasku, słońca. „Eksterytorialny” trójkąt wciśnięty między Azję i Afrykę. Nadzwyczajne piękno krajobrazu wplecione w wieki historii. Na północy piękne śródziemnomorskie plaże przechodzące na południu w pustynię. Z niej z wolna wyrastaja góryGóra Synaj - Jerzy Bogusław Nowak
Alpiniści polscy internowani w Szwajcarii (między innymi M.Mischke, J.Hajdukiewicz) dokonywali wielu znaczącychwejść ścianowych a Tatrach działając niezbyt legalnie pokonali wiele nowych wspaniałych dróg wspinaczkowych (Cz.Łapiński, K.Paszucha). Pasja górska była silniejsza niż niebezpieczeństwo.Sto lat polskiego alpinizmu - Marian Bała
Jest to piękny zakątek, gdzie każdy może znaleźć dla siebie coś interesującego. Przemierzając jedną z wielu tras spacerowych można ograniczyć się do podziwiania pięknych widoków, ale także można wyruszyć w wyższe i trudniejsze partie gór, aby sprawdzić swoje możliwości na szlakuAlpy - Marek Guzik
Dzielące nas od schroniska Stavros 20 km musimy pokonać w niecałe dwie godziny. Już po chwili widać, że nie będzie to łatwe. Kolejny poryw wiatru zrywa mi z głowy kaptur. Nadęty podmuchem balon ciągnie mnie do tyłu. Nie ma rady. Padam na ziemię. A raczej na śnieżno – gradowy kobierzec.Góra Olimp - Jerzy Bogusław Nowak
Idę dalej, myśląc już tylko o ciepłej herbacie. Raz po raz wpadamy w zimną lodową papkę, która tylko u góry zdołała lekko zamarznąć. Nogi mamy przemoczone i przemarznięte, ale jesteśmy już na to nieczuli, idziemy jak automaty, byle ruszać nogami. Szpicbergen - Tadeusz Wojtera
Wiatr wiał coraz mocniej, zaczął padać śnieg. Weszliśmy w chmury, które z każdą chwilą gęstniały, tak że światło czołówek miało coraz mniejszy zasięg. Trzeba było stawiać opór podmuchom wichru, który ciskał w nas tumany śniegu i igiełki lodu, a także przystawać co chwilę z powodu zadyszki. Po dwóch godzinach takiego podchodzenia, gdy większość idących przed nami grupek już zawróciłaAlpy - Karolina Niżnik
Kolejny dzień i znów niezwykłe przeżycia. Sześcioosobową awionetką lecimy nad słynnym płaskowyżem Nasca. Z góry doskonale widać linie i ogromne figury zaznaczone na pustyni. Astronauta, pająk, kondor, małpa, koliber... do dziś nie wiadomo kto był ich autorem i do czego miały służyć.Peru śladami Inków - Jerzy Bogusław Nowak
Jesienią 1883 roku, trzech robotników pracujących przy budowie kolei transkontynentalnej podczas przejścia przez Góry Skaliste przypadkowo natrafiło na grotę w której tryskało naturalne gorące źródło siarkowe. Roztaczał się stamtąd malowniczy widok na położoną poniżej, pełną majestatu dolinę. Rząd Kanadyjski objął to miejsce oraz 26 km kw. otaczającego je terenu ochroną, zakładając w 1885 roku na mocy uchwały parlamentu pierwszy kanadyjski, a trzeci w świecie park narodowy.Ameryka Północna Park Narodowy Banff - Anna Nizińska
W cyklu „Ginący Świat” zamierzam pokazać szereg ciekawych miejsc, które spenetrowałem wyprzedzając zalewające je masy turystów. Tym razem robię wyjątek, aby przedstawić to, co zostało już przez ludzi bezpowrotnie zniszczone.Posągi Buddy w Bamianie - Stanisław Biel
Dzida skierowała się ostrzem grota ku ziemi. Byłem uratowany, przynajmniej chwilowo. Powolnym ruchem ręki wyjąłem z kieszeni w koszulce paczkę papierosów. -Sigareti – powiedziałem, podając otwartą paczkę papierosów. Po raz pierwszy zobaczyłem jego szeroki, przyjazny uśmiech. Afryka - Inny świat - Tadeusz Wojtera
Dojście pod ścianę trwało dwa dni i prowadziło przez „dolinę śmierci” nazwaną tak z racji ogromnego labiryntu szczelin lodowca. Jak okiem sięgnąć głębokie, błękitno – zielone szczeliny, miejscami połączone mostkami śnieżnymi, do tego huk lawin zakłócający spokój lodowej ciszy. Dwa dni marszu w głębokim śniegu, wśród szczelin lodowca.Mount McKinnley
Przeglądające się w wodach Bajkału skały o nazwie Trzej Bracia to wedle legendy zaklęci w skały synowie szamana. Z najdalej wysuniętej na północ części wyspy przylądka Chaboj, widać doskonale półwysep Święty Nos oraz wyspy Uszkanie, znane z bajkalskich fok. Miejsce to, jak wiele podobnych w Burjacji upodobał sobie szamanBajkał Tajga
Stonoga dotarła już prawie na krawędź wydmy. Ratunek był bliski, tylko kilka centymetrów dzieliło ją od zbawczego brzegu, od wyjścia ze zdradliwego piaskowego leja. Patrzył beznamiętnie na rozgrywającą się scenę. Teraz widząc bliskie ocalenie stonogi, uśmiechnął się jak gdyby do swych własnych myśliSmierć Stonogi Tadeusz Wojtera
Co chwilę słychać huk spadających kamieni i obrywającego się lodu. Otacza nas świat zalanych nieprzejrzystą wodą szczelin i osuwających się spod nóg żwirów. Ta część drogi pod górę najczęściej zmienia swoją konfigurację. Może wymagać założenia poręczówki.Pik Lenina Bartosz Czapski
Biwakujemy w Island Peak Base Camp (ok. 5100 m), tu też przeżywamy chwile grozy wieczorem – eksplozja gazu w przedsionku namiotu w wyniku nieszczelności wężyka MSR-a, na szczeście “opanowana”... Planowaliśmy dotarcie w rejon przełęczy 5700 m oddzielającej Island Peak od przepaścistych zerw Lhotse Shar;Nepal - W krainie Szerpów Joanna Adamczyk i Andrzej Huczko
Według najpopularniejszego wariantu wędrówkę po dolinie rozpoczyna się standardowo z miejscowości Syabrubensi - ostatniej namiastki cywilizacji. Kolejne miejscowości, do których dotrzeć można już tylko na nogach, znajdują się na coraz większej wysokości, dolina wznosi się stopniowoNepal - W podniebnym królestwie Michał Terlecki
HiMountain - Zimowa Wyprawa Broad Peak 2008/09 Porażka a nawet sukces: 75 dni x 7000m n.p.m. Sprawozdanie kierownika Himountain Zimowej Wyprawy na Broad Peak 2008/2009. Druga polska wyprawa w historii Artur Hajzer relacja
Zdjęcie przedstawia Mount Everest fot: Krzysztof Wielicki