Strona główna / nr 4 (10) - JESIEŃ 2006 / PSY LAWINOWE
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
PSY LAWINOWE

[ Psy lawinowe ]

    Wierne, kochające, posłuszne, wpatrzone w swojego pana, gotowe dla niego zrobić wszystko. Wbrew pozorom to nie przymioty zakochanych dziewczyn tylko cechy psów lawinowych, które od lat towarzyszom ratownikom górskim podczas poszukiwań zasypanych w lawinach, bądź poszukujących zaginionych w górach.
    Oczywiście to tylko niewielka część zalet psów lawinowych. Wymaga się od nich o wiele więcej. Przede wszystkim bardzo dobrego węchu, wytrzymałości, bezwzględnego posłuszeństwa, braku agresji, możliwości szybkiego uczenia się przeszukiwania lawiniska, informowania o znalezieniu czegoś lub kogoś pod śniegiem. Do tego psy lawinowe nie mogą bać się podróżować śmigłowcem, a przede wszystkim desantować się z jego pokładu, nie bać się podróżować wyciągiem, kolejką, skuterem śnieżnym. Być wytrzymałym, by wędrować w głębokich śniegach, stawić czoła silnemu wiatrowi i mrozowi. Nie bać się chodzić po bardzo stromych stokach czy graniach a przede wszystkim by dość długo pracować na lawinisku w poszukiwaniu
zasypanych ludzi.
    A wszystko zaczęło się w rejonie Przełęczy Św. Bernarda, którędy wiodła droga przez Alpy z Italii do Szwajcarii. Tam zakonnicy z zakonu Augustianów dzięki specjalnie tresowanym psom Bernardynom poszukiwali ludzi, którzy w złej pogodzie, zawiei i zamieci, gubili drogę lub byli zasypywani przez lawiny. To od tamtej pory utrwalił się w świadomości ludzi obraz psa Bernardyna, który z baryłeczką rumu pod szyją ratował ludzi od niechybnej śmierci. Od tamtej pory do dnia dzisiejszego psy ze względu na swój wspaniały węch wykorzystywane są do poszukiwań zasypanych w lawinach. Mimo coraz lepszej techniki, coraz doskonalszych detektorów lawinowych, systemu Recco itp. Nic nie jest w stanie zastąpić psa. Na psy lawinowe nadają się najlepiej owczarki niemieckie, labradory czy owczarki belgijskie. Jednak coraz częściej można zauważyć inne rasy
psów szkolone jako psy lawinowe. Ważne by pies posiadał wyżej wymienione cechy.
    Aby pies mógł zostać psem lawinowym musi przejść długi okres szkoleń, które przygotują go do pracy na lawinisku. Oprócz psa ważną sprawą jest to by jego pan-przewodnik psa lawinowego był równie dobrze wyszkolony do pracy na lawinisku.
Dlatego w TOPR przyjęliśmy zasadę, że przewodnikiem psa lawinowego może zostać tylko ratownik TOPR, który przeszedł odpowiednie przeszkolenia lawinowe, brał udział w autentycznych akcjach lawinowych i posiada odpowiednie warunki domowe do tego by móc utrzymywać i szkolić swojego psa na psa lawinowego.
Cały cykl szkolenia zaczyna się gdy pies ma kilka miesięcy. Najpierw uczy się go posłuszeństwa, wykonywania odpowiednich komend. Gdy pies ma około 1-go roku przechodzi pierwsze cykl szkolenia razem z innymi psami. Musi się tam wykazać posłuszeństwem, brakiem agresji w stosunku do ludzi i innych psów. Zaczyna się go uczyć od poszukiwania swojego pana, który się chowa w jakiejś jamie śnieżnej. Pierwsze kroki psa obserwowane są przez starszych kolegów ratowników-przewodników psów lawinowych, którzy oceniają czy pies będzie się nadawał na psa lawinowego, czy warto w niego inwestować czy nie.

Gdy pies zostanie zakwalifikowany do dalszego szkolenia, zaczyna się okres intensywnej pracy. Jego pan musi codziennie z nim ćwiczyć zakopując mu w śniegu lub chowając w terenie różne przedmioty, lub sam chować się gdzieś w terenie a jego pies musi go znaleźć i szczekaniem dać znać że znalazł i odkopał pana lub jakiś schowany przedmiot. Oprócz codziennej porcji ćwiczeń, psy wyjeżdżają ze swoim panem na zorganizowane szkolenia, gdzie przygotowuje się już w warunkach zbliżonych do naturalnych np. na starych lawiniskach odpowiednie jamy śnieżne, gdzie zakopuje się pozorantów i pis w jak najkrótszym czasie musi je odnaleźć. TOPR od lat współpracuje przy szkoleniu psów lawinowych z ratownikami z Horskiej Zahrannej Slużby na Słowacji, którzy są wybitnymi specjalistami od szkolenia psów lawinowych. Pisząc o współpracy z ratownikami słowackimi nie można nie wspomnieć o Stefanie Zawadzkim słynnym ratowniku HS, który przez lata uczestniczył w szkoleniu naszych psów lawinowych dzieląc się z ratownikami TOPR swoją ogromną wiedzą i doświadczeniem. Oprócz pracy na lawinisku na tego typu szkoleniach psy uczą się latać w śmigłowcu i co może dla psa trudniejsze desantować się z jego pokładu wraz ze swoim panem. Po około 2 latach szkolenia pies jest gotów do pracy na lawinisku. Oczywiście to nie kończy jego szkolenia. Każdej zimy musi on wraz ze swoim panem uczestniczyć w kilku kursach, by doskonalić swoje umiejętności, by być w odpowiedniej formie, tak by w każdej chwili móc podjąć pracę na lawinisku i jak najszybciej odnaleźć zasypanych ludzi. Oprócz szkoleń na Słowacji ratownicy TOPR wraz ze swoimi psami zapraszani są przez służby ratownicze z krajów alpejskich na wspólne szkolenia. Między innymi nasze psy uczestniczyły w szkoleniach we Włoszech Austrii i Niemczech.

W TOPR mamy w tej chwili 10 wyszkolonych psów lawinowych, które w okresie zimowym pełnią wraz ze swoim panem dyżur ratowniczy. W razie informacji o wypadku lawinowym muszą jako pierwsze dotrzeć na lawinisko i rozpocząć poszukiwania. A że mają trochę pracy, świadczy o tym statystyka wypadków lawinowych. W ciągu ostatnich dziesięciu lat w polskiej części Tatr doszło do 27 wypadków lawinowych. Przez lawinę porwanych zostało 101 osób, z czego zginęło w lawinie 31 osób, rannych zostało 19 a pozostali zostali  tylko częściowo przysypani lub szybko odnalezieni przez psy bądź ratowników.

Pierwszym słynnym psem lawinowym w Tatrach był Cygan, którego przewodnikiem był jeden z najznakomitszych ratowników Józef Uznański. Niemniej słynnym psem lawinowym posiadającym na swoim koncie spore sukcesy w odnalezieniach zasypanych ludzi był Bućko, którego przewodnikiem był Franek Spytek.

Na koniec jedna z autentycznych historyjek jaką opowiadał jeden z ratowników - przewodników psa lawinowego.

Po dyżurze zasiedział się on wraz z kolegami w „Karczmie u ratowników”. Do domu wracał dość późno. Wchodzi na podwórko a tam czeka jego pies, który na widok pana radośnie skomli, łasi się, raduje. Ratownik wchodzi do domu i już od progu słyszy jak na niego niezadowolona żona krzyczy. (Jak w oryginale powiedział) „warczy i ujada”.

No jak tu nie kochać takiego psa.
© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA