Strona główna / nr 4 (10) - JESIEŃ 2006 / WYSPA SKARBÓW
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
WYSPA SKARBÓW

[ Wyspa Skarbów - Wyspa Robinsona zdjęcia, galeria ]
Zdzisław Jan Ryn
Prof. dr hab. nauk medycznych Uniwersytet Jagielloński w Krakowie

Niemal każdy z nas czytał "Robinsona Cruzoe" Daniela Defoe, lecz niewielu się orientuje, że legendarna wyspa o tej nazwie istnieje w rzeczywistości. Leży w archipelagu Juan Fernandez na Pacyfiku w odległości 667 km od środkowego wybrzeża Chile. Archipelag tworzą trzy wyspy: Robinson Cruzoe, Alejandro Selkirk i Santa Clara.

Wyspa Robinsona Cruzoe jest największą wyspą w tym archipelagu. Podobnie jak Wyspa Wielkanocna (Rapa Nui) stanowi terytorium Republiki Chile.

Komunikacja z wyspą jest możliwa drogą morską (kilka rejsów w ciągu roku) oraz drogą lotniczą, ośmioosobowymi samolotami. Piętnastu uczestników polskiej wyprawy odbyło podróż z Santiago na wyspę Robinsona Cruzoe w trzech lotach wynajętą awionetką. Lot na wyspę trwa dwie i pół godziny. Na prymitywnym pasie startowym na pasażerów oczekuje zdezelowany jeep, którym zwozi się bagaże do pobliskiego portu. Pasażerowie odbywają kilometrowy spacer po terenowej drodze do portu i wsiadają na niedużą łódź motorową.
Pierwszą niespodzianką na wyspie są pola kwitnących czerwonych maków. W zatoce towarzyszy nam kolonia lwów morskich (lobos marinos). Podróż morska do stolicy wyspy San Juan Bautista trwa ponad godzinę. Przed wejściem do zatoki Cumberlanda mijamy Puerto Ingles (Port Angielski), gdzie znajduje się grota legendarnego Robinsona Cruzoe.

San Juan Bautista liczy obecnie około 700 mieszkańców i jest położona w malowniczej zatoce Cumberlanda otoczonej z trzech stron wysokimi górami. Na dnie zatoki spoczywa niemiecki krążownik "Dresden" zatopiony tu podczas I wojny światowej.

Wyspa widziana z perspektywy Pacyfiku sprawia wrażenie wysokogórskiej. Pionowe ściany spadają bezpośrednio do morza. Głębokie wąwozy oddzielają kolejne grzbiety górskie.


Legenda i prawda o skarbie

Opowieści o skarbie ukrytym przez korsarzy na wyspie zawładnęły umysłem amerykańskiego przedsiębiorcy z Chicago Bernarda Keisera. Porzucił swe przedsiębiorstwo tekstylne, aby od 1998 roku prowadzić badania w archiwach hiszpańskich i brytyjskich, a następnie w terenie. Postanowił zrealizować swe marzenie o odkryciu skarbu w XXI wieku. Jego dewizą jest powiedzenie: "Poszukiwacze są tymi, którzy poruszają góry". W dotychczasowe poszukiwania skarbu na wyspie Robinsona Cruzoe zainwestował około dwóch milionów dolarów.

Skarb był prawdopodobnie daniną, jaką Nowy Świat wysłał w 1715 roku do królestwa Hiszpanii. Jedne źródła mówią, że skarb był własnością Azteków, inne że należał do państwa Inków. Odpowiedzialnym za dostarczenie skarbu z meksykańskiego portu Veracruz do Hiszpanii był generał floty hiszpańskiej Juan Esteban Ubilla y Echeverria. W Hiszpanii wybuchła wówczas wojna secesyjna, więc Ubilla postanowił czasowo ukryć skarb na wyspie Juan Fernandez. Uczynił to i zanim zginął podczas huraganu u wybrzeży Florydy, zdołał wysłać do Anglii poufne informacje o miejscu ukrycia skarbu.

Wiele lat później, w 1761 roku, angielski kapitan Cornelius Webb na pokładzie statku "Unicornio" przypłynął na wyspą w poszukiwaniu skarbu. Odnalazł go, lecz gdy wyruszył w drogę powrotną burza uszkodziła maszt żaglowca i zmusiła go do powrotu na wyspę i ponownego ukrycia skarbu. Webb wrócił do Valparaiso, aby zreperować uszkodzenia żaglowca. Tam odkrył, że załoga zamierza się zbuntować, aby przejąć skarb. W podróży powrotnej na wyspę spalił żaglowiec wraz z załogą, a sam na szalupie wrócił do Valparaiso jako jedyny świadek. Zachorował na malarię, ale zdołał wysłać do swego przełożonego angielskiego korsarza Georga Ansona dwa listy, w których wspomniał o kufrze pozostawionym w Chile, zawierającym szkic mapy z miejscem ukrycia skarbu. Listy nie dotarły do adresata, gdyż ten zmarł 5 miesięcy wcześniej.


Tajne poszukiwania Luisa Coucińo

Bernard Keiser twierdzi, że listy te odnaleziono w 1950 roku na północy Anglii i przekazano urodzonemu i wykształconemu we Francji Chilijczykowi Luisowi Coucińo Sebire, mieszkającemu wówczas w majątku rolnym "El Bato" w Quintero (Chile). W tym samym czasie w Horcón nad Pacyfikiem odnaleziono kufer z busolą Corneliusa i inwentarzem skarbu. W 1951 roku na wyspę udaje się tajna ekspedycja poszukiwawcza z Luisem Coucińo na czele. Jedyny żyjący jej uczestnik, Ruben Gonzalez lat 73, rybak z wyspy wspomina, że prace poszukiwawcze trwały pół roku. Nie natrafiono na ślady skarbu. Gonzalez nie mógł zrozumieć, dlaczego rodzina Coucińo, owładnięta obsesją skarbu, nie kontynuowała prac. Okazało się jednak, że skarbu poszukiwali w okolicy osady San Juan Bautista, zgodnie z sugestią zawartą na mapie będącej w posiadaniu synowej Coucińo - Marii Eugenii Beeche do dzisiaj mieszkającej na wyspie. Mapę otrzymała od swego teścia, który przed śmiercią powiedział: "Ważne jest, abyśmy nie przestawali marzyć". Skarbu nie znaleziono lecz marzenie pozostało.

Georadar "Arturito"

Położenie skarbu ustaliła ekipa chilijska pod kierunkiem Gabriela Vargasa przy użyciu specjalnego robota elektronicznego (georadaru) o nazwie "Arturito". Skonstruował go inż. Manuel Salinas, szef technologiczny firmy Wagner Technologias w Santiago. Poszukiwania przeprowadzono we wrześniu 2005 roku w trzech miejscach: w Zatoce Cumberlanda, w Puerto Ingles i w Tres Puntas. Georadar nie potwierdził istnienia skarbu w miejscu wykopalisk przeprowadzonych przez Bernardo Keisera. "Arturito" potwierdził natomiast

jego istnienie w północno-wschodniej części wyspy zwanej Cerro Tres Puntas, w miejscu odległym o osiem kilometrów od San Juan Bautista. Miejsce jest trudno dostępne, mówi się o naturalnych grotach-tunelach dostępnych tylko od morza. Pierwszą wiadomość o odkryciu podało miejscowe radio "Picaflor Rojo" 23 września 2005 roku.

Negocjacje

Ustalenie miejsca ukrycia skarbu wywołało ogólnoświatowe zainteresowanie, a w Chile przede wszystkim spory o ustalenie prawowitego właściciela. Przedstawiciel firmy Wagner oświadczył, że ujawni miejsce ukrycia skarbu pod warunkiem, że jego czwarta część będzie przeznaczona na poprawę warunków życia mieszkańców wyspy, a pozostała część podzielona między trzy organizacje dobroczynne w Chile: Teletón zajmujący się pomocą osobom

niepełnosprawnym, Hogar de Cristo i Kościół Baptystów. O taki podział skarbu miejscowe władze wystąpiły do parlamentu chilijskiego podkreślając, że mieszkańcy wyspy byli naturalnymi strażnikami skarbu przez trzy wieki.

Wstępna umowa z Bernardem Keiserem miała mówić o równym podziale skarbu między odkrywcami i państwem. Tymczasem przedstawiciele rządu argumentują, iż zgodnie z ustawą o Pomnikach Narodowych, skarb należy całkowicie do państwa i w jego gestii jest ostateczny podział. A jest się o co zmagać, gdyż według opowieści chodzi o 800 ton złota i biżuterii o wartości dziesięciu miliardów USD. Adwokat firmy Fernando Uribe Etcheverria ogłosił,

że wśród skarbów ma się znajdować m.in. drogocenny naszyjnik noszony przez żonę Inki Atahualpa oraz słynna "Róża Wiatrów".

Dyrektor firmy Wagner ogłosił, że nie ujawni miejsca odkrycia skarbu dopóki rząd chilijski nie odstąpi od chęci wyłącznego nim dysponowania. Dokument określający miejsce odkrycia skarbu na razie spoczywa w kasie pancernej jednego z biur notarialnych w Santiago.

Fantazja czy rzeczywistość

Niezwykłe okoliczności wokół skarbu na wyspie Robinsona Cruzoe ożywiły marzenia o możliwości realizacji innych podań i mitów istniejących od wieków. Ameryka Łacińska, a zwłaszcza jej kultura prekolumbijska, obfitują w takie historie. Należą one do latynoskiego realizmu magicznego, opisywanego w literaturze.

Skarb na wyspie Robinsona Cruzoe znajduje się jeszcze pod ziemią, nie ujrzał światła dziennego, a już upominają się o niego Peru i Meksyk, być może pierwotni właściciele, a także Hiszpania.

Któż mógł przewidzieć bardziej intrygujący scenariusz: skarb Azteków lub Inków, zagarnięty przez angielskich piratów i ukryty na wyspie Robinsona Cruzoe, poszukiwany obecnie przez ekipę amerykańską, odnajduje na terytorium chilijskim ekipa tego kraju. Do kogo więc należy ten skarb, kto jest prawowitym właścicielem, kto ma moralne prawo do jego posiadania. Oczywiście, jeśli skarb istnieje...

Niezależnie od dalszych losów skarbu warto uwierzyć w podania i legendy i weryfikować je. W historii nauki były one wielokrotnie inspiracją do poważnych odkryć naukowych. Tym zajmują się m.in. członkowie The Explorers Club, łącząc pasje odkrywcze z nauką. Zgodnie z wartościami jakie wyznajemy w Klubie, skarb winien wrócić do pierwotnych właścicieli.

Tak więc przez kilka dni mieliśmy możliwość obserwowania trzeciego już etapu poszukiwania skarbu przez amerykańską ekipę Bernarda Keisera.

Eksploracja jaskiń

Głównym celem polskiej wyprawy była pionierska eksploracja jaskiń na tej wyspie. Wyprawa prowadziła tę eksplorację najpierw na Wyspie Wielkanocnej (Rapa Nui), a po Wyspie Robinsona Cruzoe kontynuowała ją na wyspie Diego de Almagro w patagońskim archipelagu Madre de Dios. Wyprawa "Trzy wyspy trzy światy" była pierwszą polską ekspedycją, która otrzymała prestiżową flagę światowego klubu odkrywców - The Explorers Club.

Poszukiwania powierzchniowe były bardzo trudne ze względu na ukształtowanie terenu, procesy erozji powodujące dużą kruchość podłoża skalnego oraz poszycie roślinne, w wielu miejscach niemożliwe do sforsowania bez użycia odpowiedniego sprzętu. Pomimo przeszukania dość dużej powierzchni wyspy w okolicach osady San Juan Bautista i spenetrowaniu kilkudziesięciu nyż nie udało się odnaleźć żadnej większej jaskini.

Prowadzono również poszukiwania od strony oceanu z wykorzystaniem łodzi. Wpłynięto do kilku niż abrazyjnych o długości około 10 metrów. Pozostają one w zasięgu światła dziennego. Tylko jedna ze spenetrowanych nyż w okolicy pensjonatu Pengal cięgnie się na głębokość około 30 metrów. Jej znaczna część jest sucha, jednak dostęp możliwy jest jedynie od strony wody.

Pięcioosobowy zespół: Agnieszka Gajewska, Grzegorz Gaj, Igor Miłoszewski, Krzysztof Recielski i Andrzej Tylenda odbył rekonesansowe nurkowania u wybrzeży wyspy od strony Puerto San Juan Bautista. Do nietypowych atrakcji nurkowania należało pływanie z fokami, których liczne kolonie znajdują się u wybrzeży wyspy. Pod wodą, oprócz wszechobecnych jeżowców, obserwowano langusty, mureny i płaszczugi. Penetracja podwodna w okolicy zatoki Cumberlanda przy użyciu aparatury do nurkowania pozwoliła na odkrycie płytkich nyż o długości do kilkunastu metrów.

Natomiast tzw. Groty Patriotów (Cuevas de los Patriotas) znajdujące się w samej miejscowości San Juan Bautista, ważne z historycznego punktu widzenia, nie przedstawiają walorów sportowych.

Uwięzieni na wyspie

Kiedy zakończyliśmy działalność eksploracyjną, sztormowe warunki nad tą częścią Pacyfiku spowodowały zawieszenie lotów awionetek na trasie Santiago de Chile - Robinson Cruzoe. Nad wyspą rozszalały się huraganowe wiatry, a potem wyspę okryła gęsta chmura. Do zatoki Cumberlanda schroniły się chilijskie kutry rybackie. Prywatna firma lotnicza Lassa wstrzymała loty na wyspę na kilka dni. Zostaliśmy prawdziwymi "więźniami" wyspy. Opóźnienie powrotu na kontynent pociągnęło za sobą poważne komplikacje w planowanych

lotach do chilijskiej Patagonii i do La Sereny, a potem do kraju. Z drugiej strony - któż ze współczesnych podróżników i odkrywców nie marzy o tym, aby być zakładnikiem wyspy Robinsona Cruzoe.

Uczestnicy wyprawy: Andrzej Ciszewski - kierownik wyprawy, członek The Explorers Club, Michał Ciszewski, Grzegorz Gaj, Agnieszka Gajewska, Igor Miłoszewski, Henryk Nowacki, Wiesław Oporowski, Krzysztof Regielski, Zdzisław Jan Ryn - kierownik naukowy, członek The Explorers Club, Piotr Słupiński, Magdalena Słupińska, Andrzej Tylenda, Wiesław Wilk, Ewa Wójcik, Władysław Vermessy - kierownik sportowy.

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA