Strona główna / nr 4 (10) - JESIEŃ 2006 / BŁĘKITNE GÓRY
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
BŁĘKITNE GÓRY

Tłumaczenie: Bogusława Sochańska

Niedaleko gór była sobie cicha, pobożna wioska; jej mieszkańcy odżywiali się kaszą, którą dzięki swojej pracy dostawali od ziemi, mlekiem, które dawały im zwierzęta pasione na łące. Jedząc i pijąc, zawsze odczuwali zadowolenie i wdzięczność wobec Boga. I co bardzo ważne, każdego ranka wychodzili na dwór i zwróceni twarzą na wschód, modlili się do niewidzialnego Boga, który zza pięknych, błękitnych szczytów wysyłał im słońce i który sprawiał, że z gór spływały strumienie nawadniające ich pola i łąki, gdy wokół grzmiała burza i błyskały pełne majestatycznej wspaniałości błyskawice.


   We wsi był pewien człowiek, który miał ochotę rozejrzeć się trochę w górach i przyjrzeć się bliżej strumieniom, wiatrowi i zmianom pogody. Pewnego dnia powędrował tam i szedł, jak go wiodła chęć.
   Po pewnym czasie wrócił i powiedział mieszkańcom wsi: - Przyjaciele, to, co dotąd myśleliście o błękitnych górach i o Bogu na ich szczytach, to nieprawda! Byliśmy w wielkim błędzie. Widziałem wszystko z bliska i przekonałem się, że jest całkiem inaczej, niż sądziliśmy. Góry, które stąd wydają się tak cudownie błękitne, to poszarpane, martwe głazy, wypływające z jaskiń strumienie to dzikie, niszczące górskie rzeki, a wiatr i pogoda to naturalne stany powietrza, powstają i nikną same z siebie. Słońce wstaje daleko po tamtej stronie szczytów, a Boga, który, jak nam wmówiono, mieszka w tych błękitnych górach, nie ma tam ani śladu.

Wysłuchawszy człowieka, któremu bardzo ufali, mieszkańcy wsi zamarli z wrażenia, a niektórzy mówili zniechęceni: - Więc nasi ojcowie nas oszukali! Wierzyliśmy w tę bajkę, jakby była prawdą! – I od tego czasu nie wychodzili już modlić się do Boga czyniącego cuda w błękitnych górach, niechętnie odtąd pracowali i byli niezadowoleni z życia.

   Wielu z nich poszło w góry zobaczyć, co tam jest takiego, w co można by uwierzyć, ale na próżno mozolili się, idąc w górę i w dół, a niejeden spadł w przepaść albo zagubił się w tym wielkim górskim łańcuchu i umarł z głodu.

   Ale jednemu z wędrowców zaświeciło światło ducha; patrzył na ogromne skalne bloki i myślał: „Jaka siła je tutaj przyniosła? Budzą w mojej duszy nieodpartą myśl o wielkości!” Chciało mu się pić, więc podążył w dół do strumienia, gdzie zobaczył, jak pragnienie zaspokaja jakieś dzikie zwierzę, i pochwalił tego, który sprawił, że z twardej skały wytryskuje dająca ukojenie woda. Widział teraz z wysokiego szczytu, jak ten niszczycielski w górach strumień łagodnie wije się w dolinie, jak wiedzie statki z miasta do miasta i przynosi ludziom wielkie korzyści. Zauważył, jak płyną chmury, jak zmienia się wiatr, i widział, że wszystko to podlega swoim prawom. Słońce wstawało każdego ranka na wschód od szczytu, na którym stał, i zachodziło po jego zachodniej stronie. I człowiek ten ugiął kolana przed Niewidzialnym, który ukazywał swoją moc we wszystkim dokoła, i pojął prawdę starej wiary w to, że w błękitnym górach mieszka Bóg; nie należało jednak przywiązywać się do samych słów, które tę wiarę głosiły, tylko do zawartego w nich ducha.

   Więc powędrował z powrotem do domu i objawił mieszkańcom wsi swoją ewangelię, a ci, którzy go wysłuchali i zechcieli zrozumieć, znowu z zapałem pracowali, jak dawniej codziennie wychodzili na dwór i z twarzą zwróconą na wschód modlili się do Niewidzialnego, który kazał słońcu wschodzić, strumieniom spływać w doliny, burzy grzmieć i błyskać w błękitnych górach. A gdy z głęboką wiarą i z powagą już się pomodlili, szli wzmocnieni do codziennych obowiązków, a na pracę ich rąk spływało błogosławieństwo i spełniały się wszystkie rozsądne pragnienia ich serc.

Błękitne góry (De blaa Bjerge)
Utwór drukiem ukazał się po raz pierwszy w 1990 r. w: H.C. Andersens Eventyr (Baśnie H.C. Andersena), wydanie krytyczne, red. Erik Dahl, komentarze Flemming Hovmann wg prac Erlinga Nielsena, t.6.
H.C. Andersen włączył ten utwór jako nr 5. do Opowiastek, które w 1836 r. wydrukowało pismo „Dansk Folkeblad” (nr 39-40), jednak redakcja zamieściła tylko trzy spośród pięciu opowiastek, zwracając autorowi rękopis Błękitnych gór. Niniejszy przekład wg wersji zamieszczonej w Eventyr og Historier, 2003, na podstawie rękopisu H.C. Andersena.

Jest to jeden z wczesnych utworów Andersena. Niniejszy przekład jest pierwszym przekładem na język polski. Utwór ten, mający charakter przypowieści, zamieszczony jest w trzytomowym, komentowanym wydaniu Baśni i opowieści Hansa Christiana Andersena, wydanym we wrześniu 2006 przez poznańskie wydawnictwo Media Rodzina, który zawiera dziesięć nieznanych wcześniej u nas utworów. Wydanie to zawiera nowy przekład 164 baśni i opowieści, pierwszy przekład bezpośrednio z języka duńskiego. Jego autorka starała się wydobyć niezauważone dotąd - jak twierdzi w zamieszczonym w trzecim tomie tekście o historii recepcji Andersena w Polsce - walory utworów Andersena jako dzieł literackich, które pisarz adresował również do czytelników dorosłych, a nie tylko, jak to się u nas przyjęło, do dzieci.
Andersena pasjonowały góry, kilkakrotnie przebywał w Alpach, które pięknie opisuje zwłaszcza w utworze mającym pewne cechy baśni, ale osadzonym w szwajcarskich realiach XIX w., pt. Lodowa Pani.


Bogusława SOCHAŃSKA
(ur. 1955)

tłumaczka, eseistka, poetka, z wykształcenia filolog duński.
Była radcą kulturalnym w Ambasadzie RP w Kopenhadze (1995-1999). Od 1999 jest dyektorem Duńskiego Instytutu Kultury w Polsce.
Autorka tekstów o recepcji H. Ch. Andersena w Polsce oraz przekładów z literatury duńskiej. Do najważniejszych jej osiągnięć translatorskich należy przekład, bezpośrednio z duńskiego Baśni H.Ch. Andersena (Poznań 2005) oraz trzytomowe wydanie komentowane Baśni i opowieści tego pisarza (Poznań 2006).
Turystka tatrzańska i pienińska.
Swoje wiersze publikowała w czasopismach pod pseudonimem Bogumiła Krzew.

Zdjęcie: Pieniny, od lewej; Nowa Góra, Trzy Korony. Fot: Janusz Jędrygas
© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA