Strona główna / nr 1 (11) - ZIMA 2007 / MAURO BUBU BOLE - WSPINACZ ŚWIATOWEGO FORMATU
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
MAURO BUBU BOLE - WSPINACZ ŚWIATOWEGO FORMATU


Gościem Specjalnym II Spotkań z Filmem Górskim, które odbyły się w Zakopanem w dniach 20 - 22 października był jeden z najlepszych wspinaczy świata - Włoch Mauro "Bubu" Bole z Triestu, który zarówno swoją niezwykłą osobowością jak i górskimi osiągnięciami, które zaprezentował na filmie, oczarował licznie zgromadzoną publiczność.
Ten niezwykle sympatyczny wspinacz, znany dotychczas w Polsce tylko nielicznym, ze swoich górskich dokonań, przyjął zaproszenie organizatorów Spotkań i przyjechał do naszego kraju po raz pierwszy. W Zakopanem, wśród miłośników gór, czuł się jak wśród przyjaciół. Razem z nim przyjechali również grotołazi i realizatorzy filmu "L'Abisso", o jaskini Spluga della Pretta, który na Spotkaniach zdobył nagrodę głównego sponsora Raven Outdoor, za film zrealizowany w najbardziej ekstremalnych warunkach. Krótki pobyt "Bubu" pod Giewontem wypełniony był do maksimum, nawet na sen nie miał wiele czasu. Konferencja prasowa, spotkania z ratownikami TOPR, wręczanie nagród zwycięzcom zawodów boulderowych - "Zako Boulder Power", spotkanie z publicznością w sali kina "Sokół" połączone z prezentacją filmu ze swoich ekstremalnych wspinaczek, a potem jeszcze towarzyskie spotkanie w klubie muzycznym "Rockus". Po prawie całonocnej zabawie, krótka drzemka, a w niedzielę przed południem nasi wspinacze wyciągnęli go jeszcze na Jaroniec - 20 metrową skałkę w Kopkach Kościeliskich, gdzie na rozgrzewkę przeszedł najpierw "Depresję Muskata" VI+, a potem "Powiedz stary..." VII+ i "Lazy Boys" VIII+. W godzinach popołudniowych miał już samolot z Krakowa do Włoch.
Wspinaczkowymi sukcesami "Bubu" zainteresowałem się pod koniec lat 90. kiedy jego nazwisko z ksywką pojawiało się coraz częściej w górskich czasopismach, a także w wśród finalistów Lodowego Pucharu Świata. W tamtych latach pasjonowała go sportowa wspinaczka na formacjach lodowych i mikstowych, wymagająca akrobatycznych umiejętności. Bole w poszczególnych edycjach IWC (Ice World Cup) zajmował często miejsca w pierwszej szóstce. Zawodów tych nie wygrywał, gdyż we wspinaniu " na trudność" chociaż był znakomity, to wspinał się wolniej niż najlepsi i często skończył mu się limit czasu. Poza tym w czasie wspinaczki lubił sobie nieraz porozmawiać z ładną dziewczyną, odpoczywając chwilę na wbitej w korek lodowy dziabie. Zawody te traktował głównie jako trening przed wspinaczką w skałach i lodzie, a także jako okazję do spotkań towarzyskich z przyjaciółmi. Kiedy zawody zmieniły charakter i stały się ostrą rywalizacją, pojawia się na nich tylko sporadycznie. Teraz więcej czasu poświęca wspinaczce na wielkich ścianach i drytoolingowi. Zanim jednak doszedł tak znakomitych osiągnięć, oraz do wniosku, że wspinanie jest najważniejszym celem jego życia, potrzebował kilkunastu lat i podjęcia kilku ważnych decyzji w życiu. "Bubu" uważa, że z predyspozycjami do wspinaczki trzeba się urodzić, a potem je tylko umiejętnie rozwijać.
Jego rodzinnym miastem jest Triest. W pobliżu jest dużo skał, ale zanim zaczął się na nich wspinać, jako 13 letni chłopak, to wcześniej uprawiał już gimnastykę sportową i karate, a od 4 roku życia jeździł z rodzicami na nartach. Zainteresował się też jaskiniami, ale po dwóch latach zrezygnował, gdyż jak powiedział, potrzebuje dużej przestrzeni, a nie zamkniętych pomieszczeń. W wieku 13 lat zrezygnował z dalszej nauki. Kolega zabrał go kiedyś na ścianę Napoleonica koło Triestu i wtedy zetknął się z prawdziwym wspinaniem i magnezją. Były to skały pionowe, świetnie nadające się do pokonywania trawersów. Po trzech latach przyjaciel Marco Sterni, również z Triestu, zabrał go w Dolomity i to od razu na poważną ścianę Marmolady. Za pierwszym razem drogi nie ukończyli, ale po tygodniu przystawili się jeszcze raz i przeszli drogę "Modern Time", w ciągu 8 godzin o trudnościach VII+. Było to najszybsze przejście tej drogi. W tamtych latach spodobał mu się również skialpinizm ekstremalny, zjazdy stromymi alpejskimi kuluarami. Ma ich na swoim koncie kilkanaście, ale ta dyscyplina o mało nie przyczyniła się do jego tragicznej śmierci. W 1990 roku chciał zjechać na nartach północną ścianą z Grossglocknera. Nagle na twardym lodzie poślizgnął się i zaczął spadać po stoku lodowo - skalnym 500 metrów aż na lodowiec. Tam jakiś czas leżał nieprzytomny. Po pięciu godzinach zabrał go śmigłowiec do szpitala. Od tego czasu stał się w górach znacznie ostrożniejszy, chociaż zdarzyło mu się jeszcze kilka odpadnięć, przy wspinaczkach na formacjach lodowych. 

Kolejną ważną decyzję podjął w wieku 30 lat. Przed tym pracował jako hydraulik, ale doszedł do wniosku, że to co go tak naprawdę cieszy, to wspinanie, któremu postanowił się całkowicie poświęcić. Zafascynowała go droga „Couzy” na Cima Ovest di Lavaredo, którą po wielu próbach przeszedł klasycznie z kilkunastoletnim partnerem w 1999 roku, akurat w dniu zaćmienia słońca. Najtrudniejszym miejscem jest na niej przewieszka (8b), kończąca dolną, 300 - metrową, przewieszoną część ściany. Przejście to uważa za najwartościowsze w swoim górskim dorobku, chociaż nie najtrudniejsze. Trudniejszą jest droga „Bellavista”  8c (XI-), również na tej samej ścianie, której pierwszego powtórzenia dokonał. Tre Cime di Lavaredo „Bubu” sobie szczególnie upodobał. Na ich ścianach przy odhaczaniu dróg - Camillotto - Pellesier (8b) i drogi szwajcarskiej (8a+) - spędził wiele dni.

Postanowił również sprawdzić swoje umiejętności wspinaczkowe na wyższej wysokości niż w Alpach. W 2000 roku pojechał do Peru w góry Cordillera Blanca i razem ze Słoweńcem Silvo Karo poprowadzili nową drogę - „Cruz de Sur” (7c+) na Sfinksie (5325 m), która wówczas była najtrudniejszą na tej ścianie. Po tym sprawdzianie, który wypadł pozytywnie, „Bubu” wyruszył w następnym roku z Mario Cortese i Fabio Dandri w Karakorum, na pionową turnię Shipton Spire w grupie Trango. Wytyczając nową drogę „Woman i chalk” (Kobiety i Magnezja), o trudnościach 8a (IX+), był pierwszym wspinaczem, który na wysokości ponad 5000 metrów pokonał trudności o tak dużej skali. Przejście to było nominowane do „Piolet d’Or. Koreankę Mi Sun Go poznał na zawodach Lodowego Pucharu Świata i zaproponował jej wspinaczkę na drodze „Hotel Supramonte” (8b), na Sardynii. Droga zajęła im w sumie tylko 2 dni. W czasie realizowanie projektu 82 czterotysięczniki alpejskie w 82 dni zginął świetny wspinacz francuski Patrick Berhault. „Bubu” zadedykował przyjacielowi swoją nową drogę o trudnościach 8a, na południowo-zachodniej ścianie Torre Trieste w Dolomitach. W ubiegłym roku wytyczył klasyczną 38 wyciągową drogę „Le Nez” (7c) na Pointe Croz  w masywie Grandes Jorasses.

Swoją pierwszą drogę drytoolową poprowadził w Słowenii w 1999 roku. W następnych latach dokonywał powtórzeń coraz trudniejszych dróg mikstowych, poprowadził też kilka nowych, o trudnościach sięgających  M10. W ogródku drytoolingowym Cineplex w Kanadzie przeszedł w okapie dużej groty, drogi - „Musashi” (M12) i „The Game” (M13), a w tym roku „Game Over” (M13) w Austrii - jedne z najtrudniejszych dróg drytoolowych na świecie.

Wymienione powyżej drogi skalne i mikstowe, to tylko ilustracja tego co potrafi w górach „Bubu”. Ma też na swoim koncie jedną z dróg słynnej „Trylogii alpejskiej” - End of Silence (8b+) w Rätikonie, wspinaczki na El Capie i na turniach Patagonii. Ulubionym miejscem treningu wspinaczkowego jest Misja Pec w Słowenii, gdzie w sufitach groty, warunki są ku temu znakomite.

Mauro Bole na zakopiańskich Spotkaniach nie chwalił się swym górskim dorobkiem, wydawał się nawet zakłopotany popularnością, a swoje wyczyny wspinaczkowe traktował jako coś zwyczajnego. Nie wspominał nawet, że drugą jego pasją jest windsurfing, który uprawia od kilku lat, relaksując się w okresach między wspinaniem Na razie nie interesuje go wchodzenie na ośmiotysięczniki. Na pytanie z sali czy zamierza wejść na Mount Everest? - odpowiedział dowcipnie - może, jak będę stary. 38- letni „Bubu” ma jeszcze wiele planów. Jednym z nich jest zrobienie bigwallu połączonego z drytoolingiem. O jego wspinaczkach z pewnością jeszcze nieraz usłyszymy

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA