Strona główna / nr 1 (11) - ZIMA 2007 / MONGOLIA - STEP TO ZA MAŁO
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
MONGOLIA - STEP TO ZA MAŁO

[ Mongolia zdjęcia galeria ]
Pomysł wyjazdu do Mongolii zrodził się jeszcze na początku roku akademickiego. Z biegiem miesięcy doskonaliliśmy plan i już w połowie lipca cała nasza czwórka: Małgosia Hoch, Kasia Słomska, Tomek Kajdzik i Marcin Stankiewicz, gotowa była do wyruszenia na sześciotygodniową wyprawę.

3 święte góry
W Mongolii wiele gór posiada status świętych, dlatego na szczycie każdej z nich stoi charakterystyczny stożek z kamieni - owoo, przewiązany licznymi błękitnymi szarfami. Symbolizują one czystość jak niebo.
Malczin - 4051 m n.p.m., położony jest w masywie Tavan Bogd - Pięciu Bogów na zachodnim krańcu Mongolii. Wysoka morena boczna oddziela go od potężnego jęzora lodowca, który swój początek bierze na stokach najwyższej góry kraju, Chujtena (4374 m n.p.m.). Kiedy pokonywaliśmy kolejne metry w górę, coraz szerszy widok ukazywał się naszym oczom. Ze szczytu podziwiać można zarówno krajobraz lodowcowy: poprzecinany szczelinami jęzor, kamienistą morenę, górujący szczyt Chujtena, ale także łagodne wzniesienia rosyjskiej części Ałtaju. Tego dnia przekonaliśmy się, że góry Mongolii, jak każde inne lubią pokazywać swoją siłę. W jednej chwili ciemne chmury przesłoniły słońce, a miejsce ciepłych promieni zastąpił wiatr i śnieg. Na szczęście ta manifestacja potęgi nie trwała długo i po chwili jedynym śladem po śnieżycy była tęcza.
Otgon Tenger - 4031 m n.p.m., leży w centralnej Mongolii, a tajemniczości dodaje mu występowanie niezwykle rzadkiego kwiatu. Do szczytu prowadzi długa, przepiękna jednak niezwykle uciążliwa w wędrówce dolina. Spędziliśmy dziesięć godzin na przedzieraniu się przez zdrewniałe krzaczki, przypominające nasze jagodziny i brodzeniu przez podmokłe łąki. Z ulgą dotarliśmy do stromego podejścia na grzbiet, aby po kilku godzinach zdobyć upragniony szczyt. Nasza radość była tym większa, ze zastaliśmy tam oprócz dwóch owoo także polską flagę.
Tsetesegun Uul jest o wiele niższy, liczy zaledwie 2256 m n.p.m., ale jest za to położony w odległości zaledwie 2 godzin jazdy samochodem od Ułanbator. Bliskość wielkiego miasta sprzyja licznym pielgrzymkom miejscowej ludności, nie jest jednak odczuwalna w żaden negatywny sposób. Wręcz przeciwnie, cieszyliśmy się mogąc podpatrywać, jak miejscowi przeczesują lasy, wdrapują się na drzewa i strząsają szyszki limby syberyjskiej. Nasze próby naśladowania okazały się na tyle nieudolne, że kilku wprawionych zbieraczy z pobłażliwą miną podarowało nam kilka szyszek. Kryją się w nich soczyste orzeszki, które łatwiej wydobywa się po wysuszeniu lub wyprażeniu szyszek. Tsetsegun to jednocześnie nasza pierwsza góra porośnięta tajgą. Step zachwycił nas brakiem granic, w tajdze, grzejąc się przy ciepłych płomieniach ogniska, poczuliśmy się trochę jak w polskich górach.

Mongolia - step to za mało
Pierwszym skojarzeniem związanym z Mongolią jest zazwyczaj step. Kiedy tylko przekroczyliśmy granice tego kraju zdaliśmy sobie sprawę, ze trudno będzie odnaleźć inne, równie wyraziste skojarzenie. Jednak przemierzając kolejne kilometry bezkresnego, bezdrzewnego terenu zrozumieliśmy, że step to nie tylko charakterystyczna trawiasta roślinność o intensywnym zapachu, ale również nieliczni, mieszkający tu ludzie. Podróżnik, który w ciągu dnia jazdy samochodem napotyka zaledwie kilka skupisk jurt, jest mile widziany w każdej z nich. Na przyjezdnych zawsze czeka rozgrzewająca herbata z mlekiem jaka i solą oraz kwaśny suszony ser i twarde 'burcyki' - przypominające nasze bułeczki. Doświadczając gościnności koczowników, stopniowo poznawaliśmy ich tryb życia i zwyczaje, które pozostały niezmienione od lat. Rytm życia, zgodny z przyrodą pozwala im przetrwać w surowym klimacie, a o postępie w świecie techniki świadczą jedynie obecne przy większości jurt baterie słoneczne, dające prąd.
Ponad miesięczny pobyt w Mongolii sprawił, że obca nam dotychczas kultura ludzi stepu ożyła w nas. Uświadomiliśmy sobie, jak inne może być życie w kraju oddalonym 'zaledwie' o siedem stref czasowych, udało nam się w nie wniknąć na ten krótki czas i czuć się jak we własnych domach.

Podziękowania
Pragniemy podziękować za wsparcie finansowe: Radzie Konsultacyjnej ds. Studenckiego Ruchu Naukowego przy Uniwersytecie Warszawskim, Samorządowi Studentów Politechniki Warszawskiej i Fundacji Universitas Varsoviensis przy Uniwersytecie Warszawskim.

Kilka słów o autorce
Małgorzata Hoch jest studentką V roku geografii w ramach Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Matematyczno-Przyrodniczych na UW i II roku geodezji na PW. Z zamiłowaniem podróżuje po Polsce i świecie, pieszo i na rowerze, uwielbia chodzić po górach.
 
© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA