Strona główna / nr 2 (12) - WIOSNA 2007 / Jaskinie turystyczne Tatr Polskich
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
Jaskinie turystyczne Tatr Polskich

[ Tatry jaskinie turystyczne zdjęcia galeria ]
Wędrując po szlakach tatrzańskich mamy okazję doznawać różnych wrażeń, jakie dostarcza nam dzika górska przyroda, widoki górskie oraz specyficzna atmosfera ich tajemniczości. Mistyka gór stanowiła od dawna element ich atrakcyjności, którą potęgowały niezliczone legendy o tych trudno dostępnych miejscach, opowiadane zazwyczaj przez ludzi, którzy dawniej mieli o nich bardzo mglisty pogląd. Nic dziwnego, bo Tatry otoczone gęstymi lasami, w których żyło wiele dzikich zwierząt, do późnego lata przykryte płatami zlodowaciałego śniegu, broniły od dawna ludziom do siebie dostępu. Dawni mieszkańcy oddalonych jeszcze od Tatr miejscowości swoją niewiedzę o górach zastępowali zwykle legendami.
Wiele z tych legend zawierało wątek o nieprzebranych skarbach znajdujących się w Tatrach. Skarby te w postaci olbrzymich samorodków złota wielkich jak ziarna bobu, miały być ukryte w trudno dostępnych miejscach, tj. w jakimś szmaragdowym jeziorku, albo w górskich pieczarach, do których dostęp strzegły nadprzyrodzone moce. Na dodatek powstawały spiski do skarbów, to znaczy rodzaj pisanych przewodników, które chętnych łatwego wzbogacenia się ludzi prowadziły wprost do wyimaginowanych kosztowności, dając im jeszcze wiele dobrych rad oraz przestróg, by skarb odczarować i zabrać ze sobą. Nic więc dziwnego, że od czasów średniowiecznych omamieni takimi opowieściami ludzie zaczęli się zapuszczać w Tatry w celu poszukiwania skarbów i pomnożenia swego zwykle niewielkiego majątku.
Jak silne oddziaływanie miały powtarzane z ust do ust opowieści o tatrzańskich skarbach świadczy fakt, że pod koniec XV wieku na polecenie polskiego króla Jana Olbrachta rozpoczęły się już w nich poszukiwania kruszców. Zaowocowały one w 1502 r. odkryciem dość ubogich wprawdzie rud srebra i miedzi w rejonie Doliny Kościeliskiej w masywie Ornaku i nieco później założeniem kopalń przez górników króla Aleksandra Jagiellończyka. Wiadomości o tych odkryciach jeszcze bardziej pobudziły wyobraźnię ludzi, co przyczyniło się, że w Tatry od XVI w ruszyła fala poszukiwaczy drogocennych kruszców.
Poszukiwacze ci od razu zwrócili uwagę na jaskinie tatrzańskie, w których spodziewali się znaleźć to, czego szukali. Tak więc od XVII wieku opisywana jest jaskinia Mokra Dziura w Dol. Jaworowej, z pocz. XVIII zaglądano do Jaskini i Bielskiej a w Poł. XVII w. wymieniana jest w literaturze jaskinia Alabastrowa w Tatrach Bielskich.
W Polskich Tatrach to Dolina Kościeliska od najdawniejszych czasów była takim miejscem, gdzie historia splatała się z fantazją, spotęgowaną dawnym przebywaniem w niej zbójników, ukrywających się w licznych pieczarach. Gdzież jak nie tutaj szukać zbójnickich dutków?
O istnieniu jaskiń od dawna wiedzieli juhasi wypasający owce na skalistych upłazach. Ciemne ich otwory budziły ciekawość, ale przed wstępem do wnętrza powstrzymywał ich brak odpowiedniego oświetlenia i przede wszystkim strach, spowodowany wiarą w siły nieczyste, które te jaskinie mają zamieszkiwać. Takim miejscem był na przykład otwór Jaskini Pisanej, który zawsze zastanawiał górali, co tak naprawdę kryje w sobie i skąd się bierze strumień z niej wypływający. Niektórzy twierdzili, że "jest to wypływ Czarnego Dunajca, a tym podziemiem trzy dni i trzy noce iść potrzeba, aby dojść do jego źródła", jak zanotował w 1832 r. S. Goszczyński. Inni utrzymywali, że tą pieczarę wykuli górnicy wydobywający niegdyś w tym miejscu srebro. Z kolei jeszcze inni wiązali z tą jaskinią legendę o uśpionym wojsku w Tatrach. Stąd też widoczne do dzisiaj popiersie rycerza wykute w Skale Pisanej tuż nad otworem jaskini przez rzeźbiarza Juliusza Bełtowskiego w 1896 r.
Jaskinie wzbudziły zainteresowanie także wśród najdawniejszych turystów odwiedzających Tatry. Jedną z najdawniej odwiedzanych była jaskinia Magurska, położona w pobliżu kopalń rud żelaza w stoku Kopy Magury, która stanowiła niegdyś główną atrakcję tej części Tatr. Jej wielką ciekawostką, według góralskich przewodników, były znajdowane tam olbrzymie kości, które powszechnie uważano za kości smoka. Jednak badania naukowe przeprowadzone w II poł. XIX w. zweryfikowały te wierzenia, gdyż okazały się one kośćmi niedźwiedzia jaskiniowego, żyjącego w epoce lodowej, który już dawno wymarł. Jaskinia ta nie jest obecnie udostępniona dla ruchu turystycznego, a jej otwór zamknięty został żelazną kratą.
Inną jaskinią, do otworu której często przychodzili turyści, była wyżej już wspominana Jaskinia Pisana w Dolinie Kościeliskiej. Buchająca z jej otchłani woda zamykająca do niej dostęp oraz opowiadane przez miejscowych przewodników niestworzone historie również rozbudzały w nich emocje. Nic więc dziwnego, że od dawna znajdowali się śmiałkowie, którzy ryzykując swe zdrowie (bowiem w jaskini trzeba brodzić w wodzie po kolana), odważyli się do niej wejść. Jako pierwszy w celach poznawczych do jaskini wszedł leśniczy witowskich dóbr kameralnych Ignatz Franz G. Blumenfeld ok. 1822 r. Po nim byli w niej Emanuel Homolacs i leśniczy Franz Klein ok. 1825 r. W 1832 r. Dol. Kościeliską zwiedzał poeta, powieściopisarz i działacz społeczno-polityczny zarazem, Seweryn Goszczyński, który zanotował jeszcze inną opowieść o tej jaskini, że "szperanie po pieczarze oburza ducha gór mającego tam swoje siedlisko, który niepokojony w gniewie spuszcza na dolinę chmury i ulewę". Goszczyński postanowił sam przekonać się ile w tych góralskich opowiadaniach jest prawdy i osobiście zapuścił się w jej zalane korytarze. Swoje wrażenia spisał w "dzienniku podróży do Tatrów" wydanym w 1853 r., który potem odegrał istotną rolę w popularyzowaniu Tatr wśród Polaków. Tak jak ci pierwsi badacze, tak i następni po nich w osobie Jana Gwalberta Pawlikowskiego i braci Zwolińskich natknęli się w tej jaskini na jakieś dyle, podstemplowania czy czółno, stanowiące ślady dawnych górników albo poszukiwaczy kruszców, co wskazywało, że niektórych legendach było ziarnko prawdy. Zawiedziono się jednak co do rozległości korytarzy jaskini, która okazała się znacznie krótsza. Równie słynną z góralskiego podania o złotej kaczce pływającej na jednym z jeziorek w głębi olbrzymich komnat była Jaskinia Kasprowa. To o niej wspomina Ludwik Zejszner w 1849 r jako miejsce, gdzie wydobywa się woda pochodząca z Suczego Stawu w Dol. Gąsienicowej. Dojście do niej od dawna doskonale znali juhasi z Hali Kasprowej, ale ze względu na trudności w jej zwiedzaniu turyści zaglądali tu jednak b. rzadko.
Lata 70-te XIX wieku to okres gwałtownego rozkwitu Zakopanego jako kurortu i miejscowości letniskowej. Przyjazd takich wybitnych ludzi jak Eugeniusz Janota, Walery Eliasz Radzikowski, Tytus Chałubiński czy Maksymilian Nowicki zaowocował utworzeniem w 1873 r Towarzystwa Tatrzańskiego, pierwszej organizacji zrzeszającej miłośników Tatr. Organizacja ta zapoczątkowała rozwój ich badań naukowych a także rozpoczęła intensywne prace nad uprzystępnianiem Tatr dla turystów, poprzez budowę ścieżek i schronisk. Wtedy też zaczęto się interesować szerzej jaskiniami tatrzańskimi jako obiektami turystycznymi.
W polskiej literaturze pierwszy opis naukowy kilku jaskiń po pn. stronie Tatr w okolicach Zakopanego opublikował znany geolog oraz speleolog, Gotfryd Ossowski w Pamiętniku Tow. Tatrzańskiego w 1882 r. Oprócz Jaskini Magurskiej i Jaskini Kasprowej opisuje on również jaskinię Dziura i Jaskinię Smok. Obie te jaskinie należą również do dawno znanych i pokazywanych przez przewodników letnikom zwiedzającym Tatry, co najmniej od pocz. XIX wieku. Co więcej, jaskinie te i jeszcze trzy inne w Dol. Kościeliskiej należą po dzień dzisiejszy do nielicznych jaskiń turystycznych w Tatrach Polskich, którym chcę poświęcić nieco więcej uwagi.

Tatry Czerwone Wierchy zdjęcia galeria

Dolina Chochołowska otoczenie zdjęcia galeria

Orla Perć szlak na Krzyżne zdjęcia galeria 6

Orla Perć szlak na Zawrat zdjęcia Galeria 5

Tatry Hala Gąsienicowa Panoramy tatrzańskie zdjęcia, galeria
Opisywana przez Ossowskiego Jaskinia Dziura położona jest we wsch. zboczu środkowej części Doliny ku Dziurze w pobliżu Zakopanego. Jaskinia posiada dwa otwory znajdujące się w skałach Ściany nad Dziurą, położonej w zach. zboczu Spaleńca, stanowiącego pn.-zach. ramię Sarniej Skały. 

Dolny, główny otwór jaskini, do którego prowadzi wygodna, znakowana kolorem czarnym ścieżka turystyczna, znajduje się u stóp skały na wys. 1002 m n.p.m., a ok. 12 m nad dnem doliny. Ma on 3 m szerokości, 2 m wysokości i prowadzi nieco w dół do niewielkiego, ale dość wysokiego przedsionka. U jego końca, tj. w miejscu gdzie przechodzi w główną komorę znajduje się wysoki, 9 m komin, kończący się u góry oknem stanowiącym górny otwór jaskini. Dalej za przedsionkiem dno jaskini opada stromo w dół, a zarazem jaskinia rozszerza się w jedną, ale potężna komorę, w końcowej części o płaskim dnie. Długość jaskini wynosi 60 m, a różnica najwyżej i najniżej położonego miejsca, tj. deniwelacja 20 m.
Jaskinia powstała w wapieniach reglowej jednostki Jastrzębiej Turni. Wyżłobiona jest na niemal pionowej szczelinie tektonicznej o kierunku wsch.-zach. Osobliwością jaskini jest niespotykana w takim nagromadzeniu w innych jaskiniach tatrzańskich, różnorodność korozyjnych form stropowych i naściennych. Na podstawie interpretacji obserwacji geologicznych wysunięto przypuszczenie, że jaskinia ta powstała w wyniku działania ciepłych wód termalnych w sytuacji hydrogeologicznej przypominającą współczesną sytuację w Jaszczurówce. Wskutek zapadania jaskini w głąb od otworu gromadzi się w niej zimne powietrze. W czasie silnych mrozów całe dno jaskini wymarza, ale pod stropem utrzymuje się temperatura powyżej 0o C. W jaskini okresowo woda kapie ze stropu lub spływa po ścianach, a zimą zamarzając tworzy szczególnie na ścianach komina prowadzącego do górnego otworu polewy szkliste, stalaktyty i stalagmity lodowe, a na dnie lód podłogowy.
Dziura ze względu na bliskie położenie od Zakopanego i łatwą dostępność znana i zwiedzana była przez najdawniejszych turystów bawiących w Zakopanem co najmniej od pocz. XIX wieku. Pierwszy opis jej w literaturze, ale pod nazwą Jaskinia Strążyska, opublikował Zygmunt Bogusz Stęczyński w poemacie "Tatry w 24 obrazach", 1860 r. Opisał ją wierszem i umieścił rysunek jaskini w formie litografii. Zaledwie 10 lat później pierwszy opis przewodnikowy jaskini (z wymienieniem jej obecnej nazwy) umieścił Walery Eliasz-Radzikowski w "Ilustrowanym Przewodniku do Tatr…" (Poznań 1870), w którym jednak nie zachęcał do jej zwiedzania. Później jest ona wymieniana już niemal we wszystkich przewodnikach po Tatrach. Ze względu na ludowe opowieści o jaskini w r. 1894 czeski publicysta i krajoznawca Karel Drož nazwał ją Zbójnicką Jamą.
Według dawnych opowieści górali mieszkających w pobliżu Dol. ku Dziurze, w jaskini tej swą kryjówkę miał jeden z ostatnich zbójników tatrzańskich - Wojtek Mateja, do którego należała drewniana chałupa położona najbliżej regli i Dol. ku Dziurze. Była usytuowana w takim miejscu, aby miał jak najbliżej w leśne knieje w przypadku ucieczki przed żandarmami, którzy go ścigali za liczne rabunki i morderstwa. Skradzione dukaty miał on ponoć ukryte właśnie w Dziurze, to też później nie brakowało ludzi, którzy poszukiwali ich, rozkopując dno jaskini. Jednak w jaskini prowadzone były również prace eksploracyjne, rozpoczęte po II wojnie przez grotołazów zakopiańskich, kontynuowane przez nich w ramach prac finansowanych przez PTTK w 1952 r.. Wykop osiągnął głębokość kilkunastu metrów, ale gdy poszukiwanie przejścia do dalszych partii korytarzy zakończyło się niepowodzeniem, został na powrót zakopany.
Druga jaskinia opisywana przez Ossowskiego pod nazwą Smok, to jaskinia znana obecnie jako Smocza Jama. Usytuowana jest w dolnej części zwiedzanego od dawna malowniczego Wąwozu Kraków, stanowiącego wsch. odnogę Doliny Kościeliskiej. Ma charakter krótkiego, wygiętego w kształcie litery S tunelu, przebijającego na wylot potężną skałę w orograficznie prawym zboczu Wąwozu Kraków, zwaną dawniej przez góralskich przewodników Zamkiem Królewskim lub Wawelem. Jej dolny otwór jest usytuowany malowniczo na wys. 1100 m n.p.m. a 15 m nad dnem wąwozu, pod dużym skalnym okapem. Myty korytarz początkowo zwęża się, a po kilku metrach znów rozszerza, wznosząc się stromo skalistym dnem na całej 40 metrowej długości jaskini, zakończonym górnym otworem, usytuowanym 16,5 m wyżej od dolnego. Nie ma on żadnych odgałęzień, ani ciekawej szaty naciekowej.
 

Początkowo Smoczą Jamę zwiedzano od strony górnego otworu, gdyż ze względu na stromy próg, którym podcięty jest dolny otwór, podejście tędy wydawało się zbyt ryzykownym. Jan Gwalbert Pawlikowski pod koniec XIX wieku wspomina, że jest to jedyna znana grota w Wąwozie Kraków i już wtedy często odwiedzana dla swego wspaniałego położenia, „służąca inteligentnym przewodnikom do efektownego zaprezentowania Wąwozu Krakowa”. Dlatego nieco później z inicjatywy Tow. Tatrzańskiego otwór dolny został udostępniony od strony wąwozu przez wytyczenie podejścia i zabezpieczenie go drewnianymi poręczami. Jednak dla masowej turystyki, jaka rozwinęła się w Tatrach po II wojnie światowej, zabezpieczenie takie było niewystarczające, więc w 1949 r. PTT przeprowadziło dalsze ułatwienia na tej trasie montując metalową drabinkę, dwie stalowe poręcze i łańcuch. W celu uatrakcyjnienia zwiedzania jaskini w 1967 r zbudowano obejście Smoczej Jamy eksponowaną ścianą od lewej strony, dlatego ubezpieczono go 7 klamrami i łańcuchem, oraz wykuto kilka stopni. Obejście to umożliwiało powrót do dna Wąwozu Kraków. Obecnie dla bezpieczeństwa turystów szlak z Wąwozu Kraków przez Smoczą Jamę jest szlakiem jednokierunkowym! Nazwa jaskini została nadana na podobieństwo Smoczej Jamy u stóp Wawelskiego wzgórza w Krakowie, z którą kojarzyła się góralom, zresztą podobnie jak inne skały w rejonie tego wąwozu z różnymi krakowskimi budowlami.

W roku 1887 J.G. Pawlikowski w Pamiętniku TT w artykule „Podziemne Kościeliska”, opisał po raz pierwszy wiele innych jaskiń nieznanych turystom w rejonie Dol. Kościeliskiej. Jedną z nich była niewielka jaskinia położona u stóp wsch. ściany Raptawickiej Turni w zboczu, które juhasi nazywali Obłazkami i stąd nazwana przez niego Grotą Obłazkową. Otwór wejściowy jaskini dość duży 9 x 2 m o kształcie trójkąta znajduje się na wys. 1098 m npm i 68 m nad dnem Dol. Kościeliskiej. Prowadzi do komory wstępnej, z której ciągnie się coraz ciaśniejszy korytarz w kształcie litery Z do dość obszernej Sali Końcowej 18 m długości i 5 m szerokości. Wprawdzie do jaskini już w poł. XIX w prowadzali turystów juhasi z Hali Pisanej, pokazując im tylko komorę wstępną, gdyż zamulony korytarz do Sali Końcowej odkopali dopiero w 1934 r S. Zwoliński z J. Zahorskim, ale J.G. Pawlikowski jako pierwszy opisał tą jaskinię i nadał jej nazwę. Także na jego wniosek Tow. Tatrzańskie zbudowało w 1886 ścieżkę turystyczną do jej wylotu i do znajdującej się niemal na tym samym poziome zaledwie 40 metrów dalej Jaskini Mylnej.

Początkowo Pawlikowski nazwał ją Jaskinią Błędną, którą jak sam stwierdził „bardziej w duchu góralskiego języka powinno się nazywać Mylną”. Wejście do niej jest w postaci malowniczego przedsionka z czterema otworami, z których dwa mają charakter okien przebijających skałę. Roztacza się z nich piękny widok na górną część Dol. Kościeliskiej i na szczyty w jej otoczeniu a szczególnie masyw Bystrej. Okna te nazwano Oknami Pawlikowskiego. Od przedsionka prowadzi główny ciąg jaskini, od którego odchodzi szereg bocznych, często połączonych ze sobą korytarzy. Tworzą one dość skomplikowany labirynt i stąd nazwa Jaskinia Mylna.

Jaskinia ta jest typu poziomego i stanowi część rozległego systemu krasowego, do którego należą okoliczne jaskinie, związanego z dawnym przepływem Kościeliskiego Potoku, prawdopodobnie w okresie pierwszego zlodowacenia. Szata naciekowa jaskini jest bardzo skąpa i przejawia się jedynie w występowaniu gdzieniegdzie mleka wapiennego i nacieków grzybkowych.

Pawlikowski w 1885 r. jako pierwszy zwiedził ok. 640 m dostępnych korytarzy jaskini i nazwał jej niektóre części jak Wielka Izba, Biała Ulica, Chóry. Z kolei dla upamiętnienia odkrywcy jeden z bocznych korytarzy nazwano Ulicą Pawlikowskiego. Z inicjatywy Pawlikowskiego zaledwie rok później w jaskini przeprowadzono prace w celu jej udostępnienia dla ruchu turystycznego, rozkopując ciasne przejścia i przesuwając materiał skalny. Stała się ona pierwszą jaskinią turystyczną Tatr Polskich a drugą w Tatrach po Jaskini Bielskiej.

Brak oznakowania wewnątrz jaskini był wówczas przyczyną częstego błądzenia turystów w jaskini, którym jednak zwykle po jakimś czasie udawało się z niej wydostać. Mniej szczęścia miał natomiast ks. J. Szykowski, który w 1945 r samotnie zwiedzał jaskinię. Zapuścił się on w nowo odkryte rok wcześniej przez Tadeusza i Stefana Zwolińskich partie jaskini a na skutek zgaśnięcia światła zabłądził i zmarł z wyczerpania. Na jego ciało natrafił dopiero 2 lata później znany zoolog i speleolog Kazimierz Kowalski. Wypadek ten przyspieszył dalsze prace, mające poprawić znacznie bezpieczeństwo zwiedzających jaskinię. Prace te zostały przeprowadzone przez Polskie Tow. Tatrzańskie w latach 1948/49. Przebito wtedy nowy otwór leżący w zakończeniu głównego ciągu jaskini, rozkopano wąskie przejścia miedzy wejściem a nowym otworem i wyznakowano czerwoną farbą główny korytarz o długości 270 m. Wtedy też zamontowano żelazną poręcz w końcowym korytarzu i zbudowano ścieżkę od nowego wylotu do dna doliny. Pomiary jaskini wykazały wraz z bocznymi korytarzami 1300 m długości.

Przekopanie nowego otworu w jaskini nie pozostało obojętne dla procesów zachodzących w jaskini, gdyż wskutek tego powstał intensywny przepływ powietrza, co spowodowało wymarzanie jaskini i niszczenie nacieków z mleka wapiennego.

Fauna w jaskini była badana przez K. Kowalskiego w latach 1953/55, który stwierdził, że w jaskini zimuje kilka gatunków nietoperzy, a blisko otworów spotkać można zespół owadów trogloksenicznych, tj. zamieszkujących jaskinie czasowo. W maleńkiej strużce wody znalazł też ciekawego skorupiaka zaliczanego do troglobiontów (zwierząt przystosowanych do życia w jaskini) - studniczka tatrzańskiego, który odznacza się brakiem pigmentu i zanikiem oczu. Obecnie ze względu na duży ruch turystyczny i wymarzanie jaskini ilość przebywających tu nietoperzy bardzo zmalała.

Jaskinia Mylna należy obecnie do masowo odwiedzanych jaskiń tatrzańskich przez cały rok, chociaż spora ilość osób z braku oświetlenia ogranicza się jedynie do zwiedzenia jej przedsionka. Wchodzą tu zarówno indywidualni turyści jak całe grupy z przewodnikiem a czasem i bez przewodnika. Jaskinia ta jest również niestety coraz częściej wykorzystywana komercyjnie przez różnych organizatorów sportów ekstremalnych niekoniecznie w celach turystycznych.

Trzecią jaskinią u podnóża Raptawickiej Turni odkrytą przez J.G. Pawlikowskiego i udostępnioną dla turystów jest nieco wyżej położona od poprzednich Jaskinia Raptawicka. Posiada ona chyba najciekawsze ze wszystkich turystycznych jaskiń położenie, gdyż jej otwór wejściowy znajduje się wysoko w skale i otwarty jest ku górze. Prowadzi do niego ścieżka odchodząca od szlaku do Jaskini Mylnej, znakowana kolorem czarnym. Aby dojść do otworu jaskini trzeba pokonać dość stromy odcinek skalnego zbocza, ubezpieczony łańcuchem. Leży on na wys.1146 m n.p.m. i ok. 116 m nad dnem Dol. Kościeliskiej. Od otworu, który ma charakter zawaliskowy, schodzi się w dół po metalowej drabince o 4 m wysokości do olbrzymiej sali o wysokości 10 m. Z sali tej rozchodzą się korytarze w trzy strony, z których prowadzące w kierunku pn. i pd. kończą się po kilkudziesięciu metrach, a korytarz zach. przechodzi w następną sale z trzema rozgałęzieniami kończącymi się również ślepo. Ogółem jaskinia ma 150 m długości i 15 m deniwelacji.

Przypuszcza się, że jaskinia tworzy jeden system jaskiniowy z Jaskinią Mylną i jest jej górnym otworem. Podstawę do takich przypuszczeń daje zaobserwowana cyrkulacja powietrza w jaskini.

Jako pierwszy jaskinię zwiedził J.G. Pawlikowski, on też dał jej pierwszy opis i przedstawił schematyczny plan. Od tego czasu była ona dość często zwiedzana przez turystów, aczkolwiek ze względu na trudniejszy dostęp znacznie rzadziej niż Jaskinia Mylna.

Z jaskinią związana jest ciekawa historia, która zdarzyła się w 1938 roku. Otóż jeden z mieszkańców Zakopanego w wyniku zawodu miłosnego postanowił popełnić samobójstwo. Wybrał sobie jako miejsce dokonania żywota właśnie Jaskinię Raptawicką i w końcowym jej korytarzyku zamurował się, by tam umrzeć śmiercią głodową. Jak długo tam przesiedział i co przeżył nie wiadomo, dość że po pewnym czasie spędzonym w ciemnym i odosobnionym miejscu zmienił zdanie i wyszedł z jaskini. Później wmurował w ścianę jaskini obraz Matki Boskiej, wykuł w skale napis i pozostawił lichtarz ze świeczką.

Spośród jaskiń udostępnionych turystycznie w Polskich Tatrach jednak zdecydowanie najbardziej popularną jest Jaskinia Mroźna. Położona jest również w Dolinie Kościeliskiej w jej wsch. zboczu w masywie Organów, który przebija na wylot. Została odkryta stosunkowo późno, bo dopiero w 1934 r przez S. Zwolinskiego i J. Zahorskiego. Wejście do jaskini, którym weszli odkrywcy znajduje się na wys. 1100 m n.p.m. i ok. 130 m nad dnem Dol. Kościeliskiej w pn. zach. części Organów po ich pd.-zach. stronie. Jest ono w pobliżu już znacznie dawnej znanej Jaskini Zimnej, ale ze względu, iż było prawie całkowicie zamulone nie było zauważone. Olbrzymi zapał i wiara w odkrycie nowej jaskini skłoniły odkrywców do podjęcia trudnych prac ziemnych nad odkopaniem korytarza wstępnego. Po jego udrożnieniu w latach 1934-37 odkryto zaledwie 63 m, a do kolejnych części jaskini przedostano się w 1950, osiągając w sumie 511 m długości. Wtedy też PTT postanowiło udostępnić jaskinię dla turystów. W ciągu trzech lat pod kierownictwem S. Zwolińskiego przeprowadzono niezbędne prace w jaskini poszerzając wąskie przejścia i odkopując drugi otwór po stronie Doliny Wysranki. Już w 1953 r odbyło się uroczyste otwarcie jaskini, prowizorycznie oświetlonej lampami karbidowymi. Jednak na dobre zakończono te prace dopiero w 1958 r., instalując agregat prądotwórczy i oświetlenie elektryczne, oraz budując ścieżki do otworów. Mało znanym epizodem z tego etapu prac były problemy z odkopaniem drugiego otworu jaskini, gdyż na skutek błędnych pomiarów zaczęto kopanie sztolni z powierzchni w złym miejscu. Dopiero po ponownym już prawidłowym wyliczeniu zarzucono sztolnię i rozpoczęto kopać nową, już we właściwym, uzyskując drugi otwór. Dzięki niemu możliwe było wprowadzenie w jaskini ruchu jednokierunkowego. Znakowana kolorem czarnym ścieżka rozpoczyna się koło Źródła Lodowego w Dol. Kościeliskiej.

Jaskinia Mroźna jest jaskinią o typie poziomym i ma charakter przepływowy. Powstała w plejstocenie, w obrębie środkowego triasu jednostki Organów, wzdłuż szczelin tektonicznych nachylonych stromo ku pn.-zach. Odprowadzała do Żlebu pod Wysranki wody spływające od zachodu przez dolne piętro Jaskini Zimnej, prawdopodobnie stanowiąc jej integralną część.

W jaskini występują liczne nacieki kalcytowe w postaci polew naciekowych, draperii i nielicznych stalaktytów a także stalagmitów. Pierwotnie było ich znacznie więcej, ale w początkowych latach po oddaniu jaskini do zwiedzania zostały przez turystów uszkodzone i często zabierane na pamiątkę. Obecnie turyści mogą zwiedzać jaskinię jedynie pod przewodnictwem miejscowego przewodnika, który informuje nie tylko o samej jaskini, ale także stara się przekazać wiedzę na temat zachowania się w jaskini, by chronić jej szatę naciekową.

Na zakończenie warto podkreślić, że udostępnione turystom jaskinie w Tatrach Polskich nie należą ani do największych ani do najpiękniejszych. Spośród ok. 350 jaskiń znajdujących się tylko w rejonie Dol. Kościeliskiej udostępniono dawno znane i najłatwiej dostępne dla turystów, ale należące do małych. Często turyści zadają mi pytanie, dlaczego nie udostępnia się tych największych i najpiękniejszych? Odpowiedź jest dość prozaiczna. Aby udostępnić turystom olbrzymie systemy jaskiń w masywie Czerwonych Wierchów w postaci przykładowo Wielkiej Śnieżnej Jaskini o długości ponad 20 km, czy też w Kominiarskim Wierchu - Bańdziocha Kominiarskiego, trzeba by olbrzymich nakładów pieniężnych a zwiedzanie ich i tak wymagałyby od zwykłego turysty zbyt dużego wysiłku. Jednak nawet te niewielkie, do których obecnie prowadzą szlaki mogą wspaniale urozmaicić dla niektórych monotonny spacer dnem doliny.

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA