Strona główna / nr 2 (12) - WIOSNA 2007 / ŁYSIEC - ŁYSA GÓRA - ŚWIĘTY KRZYŻ
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
ŁYSIEC - ŁYSA GÓRA - ŚWIĘTY KRZYŻ


Sensacyjne odkrycia w regionie świętokrzyskim stały się prawie regułą. Wspomnę tylko o tropach dinozaurów, o rytach na skale przedstawiających Kokopoli - stworzenia czuwające nad ludźmi i występujące tylko tam, gdzie są tropy i szczątki dinozaurów, tajemniczym cmentarzysku celtyckim w Pełczycach, gdzie archeolodzy trafili na ślady nieznanego ludu, który mieszkał w sąsiedztwie starożytnych Celtów. Odkrycia geologiczne dokonywane w warstwach dewonu bywają tak rewelacyjne, że można pokusić się o postawienie tezy o tym, jakoby człowiek, w drodze ewolucji kręgowców z tamtej epoki, pochodził od ryby. Ale o tych sensacjach w następnych naszych spotkaniach.
Obchody Świętokrzyskiego Milenium są także "sprawcą" kolejnej niespodzianki. W dodatku specjalnym do gazety "Echo Dnia" red. Anna Latos pisała o odkrywaniu takiej sensacyjnej niespodzianki, uczestnicząc w tym przedsięwzięciu osobiście.
"We wnętrzu Łysej Góry są ukryte potężne podziemne zbiorniki, po których można pływać pontonami. Wiele wskazuje na to, że w twardej skale wykuli je w pocie czoła carscy więźniowie w XIX wieku. Istnieje jednak też duże prawdopodobieństwo, że są one starsze o kilka wieków!

Podziemne cysterny
Spacerując po wzgórzu, mało kto wie, że pod nogami ma trzy całkiem sporych rozmiarów komory, w których stoi woda. Znajdują się one na placu między wieża telewizyjną a budynkiem Muzeum Przyrodniczego. Jedyna dokumentacja, jaka na ich temat istnieje, pochodzi z 1964 roku i wykonana została przez ekipę z warszawskiej Pracowni Konserwacji Zabytków. Dowodził nią Adam Pulikowski, inżynier budowlany i specjalista od zabytków budowli. - Pamiętam te zbiorniki doskonale, bo tylko raz w życiu musiałem dokonywać inspekcji, pływając na pontonie - mówi ze śmiechem 83-letni dziś inżynier. - Najpierw trzeba było znaleźć właz, gdyż wszystko było zasypane. Gdy już to się udało, zostałem opuszczony w głąb na linie, a za mną zjechał ponton, ale tylko częściowo nadmuchany. Musiałem ręcznie wtłoczyć do niego powietrze, gdyż inaczej nie mieścił się w wąskim otworze. Trud się jednak opłacił, gdyż komory sprawiały niezwykłe wrażenie. Przykryte zostały bowiem sklepieniem półkolistym, opartym na potężnych filarach. Woda miała kolor zielony, a z niektórych arkad zwisały stalaktyty. Ich stan był znakomity, nigdzie nie było żadnych spękań.
Adam Pulikowski, siedząc w pontonie, dokładnie zmierzył zbiorniki, stąd wiemy, że pierwsza komora ma wymiary 9 metrów na 11,5 metra, a druga będąca przedłużeniem pierwszej - 7,6 metra na 6,5 metra, a trzecia - 4,25 metra na 4,25 metra. We wszystkich komorach o wysokości 7 metrów, woda utrzymuje się na jednakowym poziomie blisko 2 metrów, co świadczy o tym, że są one ze sobą połączone kanałem. - Jestem pełen podziwu dla budowniczych, bo to było piekielnie trudne zadanie do wykonania, a zrobione zostało po mistrzowsku - zapewnia Pulikowski. - Nad tą budową musiał czuwać doskonały fachowiec. A w jaki sposób gromadziła się w nich woda?- Spływała ona z dachów opactwa specjalnym kanałem wlotowym, który odkryliśmy przy południowej ścianie budynku - mówi inżynier. - Ale mogły istnieć jeszcze inne wloty i dlatego w dalszym ciągu gromadzi się tam woda.
Inwentaryzacja została wykonana bardzo rzetelnie, ale niestety, nie podano w niej dokładnego czasu powstanie zbiorników. - Uważam, że zostały one wybudowane pod koniec XIX wieku przez carskich więźniów, ale całkowitej pewności nie mam i dlatego w papierach napisałem słowo "prawdopodobnie" - wyjaśnia inżynier. Na Świętym Krzyżu byłem blisko dwa tygodnie, ale mimo częstych rozmów z mieszkańcami okolicznej wsi, nie udało mi się uzyskać żadnej informacji na temat ich powstania.

Benedyktyńska robota
To wręcz nieprawdopodobne, by okoliczna ludność nie dysponowała jakimiś informacjami na ten temat. Jest jednak wytłumaczenie. Otóż zbiorniki wcale nie powstały w XIX wieku, a kilka wieków wcześniej! - W książce "Człowiek i Góry Świętokrzyskie" napisanej przez księdza profesora Włodzimierza Sedlaka, znalazłem informację, że w pobliżu budynku, gdzie kiedyś mieścił się szpitali, była studnia zasobna w wodę - mówi Henryk Trepka, regionalista z Nowej Słupi. - Podejrzewam, że to wcale nie była typowa studnia tylko szyb łączący się ze zbiornikami i dlatego, jak pisze Sedlak, wody dla tysięcy pielgrzymów nigdy nie brakowało.
Jest jeszcze bardziej sensacyjna wiadomość. - O studni wspomina też znany geolog, związany z naszym regionem, Stanisław Staszic, który żył w latach 1755-1826 - dodaje Trepka. - Wszystko więc wskazuje na to, że zbiorniki te powstały dużo wcześniej, niż się przyjmuje. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że wzniesiono je w XVI wieku.

 
© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA