Strona główna / nr 1 (11) - ZIMA 2007 / JUBILEUSZ 100-LECIA SCHRONISKA NA MARKOWYCH SZCZAWINACH / Markowe Szczawiny cz 4
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
Beskid Żywiecki Markowe Szczawiny cz 4

Beskid Żywiecki 100 lat schroniska Markowe Szczawiny cz 4

 

W czasie drugiej wojny światowej schronisko służyło jako górska baza w Beskidach do wypoczynku oraz uzupełnienia zapasów żywności dla oddziałów partyzanckich. Nie uszło to uwadze Niemców, którzy robili na nich obławy. W czasie jednej z nich zginął partyzant o pseudonimie „Słaby”, na miejscu jego śmierci przed schroniskiem stoi obecnie krzyż z figurką Madonny. Niemcy pod koniec wojny w 1944 roku postanowili spalić budynek. Schronisko ocalało tylko dzięki ówczesnemu gospodarzowi Rudolfowi Wielgusowi. Podając fałszywy powód, wyprosił u Niemców, by mógł je rozebrać i przenieść do wsi, gdyż nie miał gdzie mieszkać. By uniknąć rozbiórki, tak ją organizował, że gdy byli ludzie to nie było wozów do zwiezienia. I na odwrót, gdy były wozy, to nie było ludzi do rozbiórki. Ponieważ front był blisko pod Babią Górą, to dzięki tym podstępom udało się ocalić schronisko.
    
W 1949 roku Markowe Szczawiny miały kolejny remont, a jego wyposażenie zostało uzupełnione i unowocześnione. W 1950 roku zostały zakończone prace nad budową budynku, w którym w 1953 została utworzona jedna z pierwszych w Beskidach stacji GOPR-u, przez co budynek przyjął nazwę Goprówki. W 1957-58 zostały rozbudowane sanitariaty schroniskowe. Ważnym wydarzeniem było również otwarcie Muzeum Turystyki Górskiej, co zawdzięczamy Edwardowi Moskale. Mieści się ono w małym drewnianym domku, który znajduje się na polanie Markowe Szczawiny, tuż obok schroniska i goprówki. Jest to najstarsze górskie muzeum turytyki w Beskidach. W 1982 roku dzięki prezesowi oddziału PTTK w Suchej Beskidzkiej Józefowi Żakowi doprowadzono do babiogórskiego schroniska kablem ziemnym prąd elektryczny. Wcześniej korzystano z agregatu, który nagminnie ulegał awariom. W 1996 została oddana do użytku biologiczna oczyszczalnie ścieków.
    
Obecnie wielokrotnie podejmowane inicjatywy remontu schroniska mają szansę na pomyślny finał. Jest projekt nowego schroniska, które najprawdopodobniej w przyszłym roku powstanie na miejscu starego. Inwestycja została oficjalnie zapoczątkowana 15 września 2006 roku w dniu obchodów 100-lecia schroniska. Na uroczystość przybyli członkowie władz administracyjnych, kościelnych i PTTK. Było też dużo turystów - pozwolę sobie ich nazwać - 'Babiogórcami'. Szczególnie miło memu sercu było się przekonać, jak dużo ludzi kocha Babią Górę i schronisko Markowe Szczawiny. Są to czasami ludzie już nie najmłodsi, sporo podróżujący, ale naszą Królową darzą szczególnym sentymentem. Znamienne było wyznanie p. Kellera (historia przewodnictwa), który powiedział mi, że żył tą uroczystością od pół roku, a ostatnie dwie noce nie spał. Wieczorem w schronisku słuchaliśmy z bijącym sercem opowieści tych ludzi, a przerywnikiem były góralskie śpiewy. Uroczystość rozpoczęła msza odprawiona przez ks. biskupa Jana Szkodonia, po której odnowiono święcenia schroniska sprzed stu lat. Następnie zaproszeni goście podpisali akt erekcyjny i wmurowano kamień węgielny pod budowę najnowszego schroniska w Beskidach. Cały czas przygrywała tak jak przed stu laty kapela góralska z Zawoi - zespół Juzyna. Mój Boże – kultowe schronisko w polskich górach odejdzie do historii. Schronisko, w którym turystyki uczyło się tyle pokoleń młodzieży, zarówno z bliskich okolic jak i całej Polski. Wielki żal pozostanie w naszych sercach. Miejmy wszyscy nadzieję, żeby jego duch zamieszkał w nowym schronisku. Oby turyści czuli się w nim tak dobrze jak w starym, łącząc funkcję rozrywkowo-turystyczno-edukacyjne.

    Dla mnie schronisko jest miejscem szczególnym. Spędziłem tu kawał swojego życia. Dużo zdrowia straciłem na Babiej Górze, ale zapewnia mi ona kawałek chleba. Jeszcze teraz czasami w zimie trzeba kilkudziesięciokilogramowy plecak z zaopatrzeniem wynosić do schroniska, brnąc w głębokim śniegu. Często ze starszymi turystami wspominamy spanie na jadalni czy na werandzie. Aż serce rośnie, gdy przychodzą turyści z gitarami i przy śpiewie spędzają długie wieczory. Zawsze Markowe Szczawiny były rozśpiewane, a wspaniali ludzie chodzili po Babiej Górze. Niech Bóg da, żeby tak było i w nowym schronisku.

A stare? No cóż, rozum mówi, że trzeba go rozebrać, ale serce boli, oj boli!

 

<< powrót - 1 - 2 - 3 - 4 -

Besdkidy strona główna >>>

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA