Strona główna / nr 1 (11) - ZIMA 2007 / ORLA PERĆ - WYPADKI I AKCJE RATOWNICZE
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
TATRY ORLA PERĆ - WYPADKI I AKCJE RATOWNICZE

[ Orla Perć zdjęcia galeria I ] [ Orla Perć zdjęcia galeria II ] [ TOPR akcja ratownicza zdjęcia ] [ Zima Polski Grzebień ]
Gdy 100 lat temu ksiądz Walenty Gadowski budował Orlą Perć, z pewnością nie przypuszczał, że ten jeden z "najbardziej honornych" szlakĂłw turystycznych będzie miejscem wielu wypadkĂłw i tragedii.
Z założenia miał być to szlak dla najbardziej wprawnych, najbardziej doświadczonych tatrzańskich turystĂłw. Życie jak zwykle zweryfikowało te wzniosłe założenia. RozwĂłj turystyki, chęć zmierzenia się z nowymi coraz trudniejszymi wyzwaniami, chęć sprawdzenia się w trudnych warunkach wysokogĂłrskiego szlaku, czy wreszcie po prostu zwykła niewiedza na temat niebezpieczeństw gĂłr spowodowały, że Orla Perć stała się szlakiem bardzo popularnym, nie wzbudzającym wśrĂłd większości wędrujących po niej turystĂłw respektu. Na efekty takiego podejścia nie trzeba było długo czekać. Już w roku 1908 doszło w rejonie Wielkiej Buczynowej Turni do wypadku, ktĂłry mĂłgł zakończyć się tragicznie.
Był wrzesień 1908 roku. Do Zakopanego nie powrĂłcił z wycieczki młody turysta. Rodzina zwrĂłciła się do Zaruskiego, prosząc o pomoc. Po wielu latach, w impresji "Ocalony", tak pisał twĂłrca Pogotowia: Nad przepaścią w Wielkiej Buczynowej Turni stoi człowiek. Plecami oparty o skałę, ktĂłra się nad nim schyliła, u stĂłp swoich ma głębię powietrzną. Przestał już tak wieczĂłr i mroźną noc wrześniową, przestał dzień następny i znowu taką samą noc długą, podczas gdyśmy go szukali w Nosalu, Olczyskiej i lasach pobliskich. Jak dzisiaj go widzę: w czapeczce turystycznej, w paltociku, przykuty brakiem miejsca do wysterku skalnego, na ktĂłrym spadając, przypadkowo się zatrzymał, stoi i czeka. LĂłd pokrył zbocza Buczynowych Turni.
Szoruje długa, 75-metrowa lina o skałę, słychać usuwanie się drobnych kamykĂłw, ukazuje się twarz obca i ręka wyciągnięta na...powitanie.
ZdrĂłw? Cały? Cały, pić i jeść! Przymrożone ręce i nogi. Blisko 40 godzin stał nad przepaścią i wystał sobie życie. Gdyby był prĂłbował wydobyć się z pułapki - niechybnie by zginął.
Bodaj się zawsze tak nieszczęścia tatrzańskie kończyły.
Przeglądając kroniki TOPR, od momentu powstania tej organizacji ratowniczej, trudno oprzeć się wrażeniu, że Orla Perć to rejon, gdzie rokrocznie TOPR miał i ma wiele pracy. Piszę "rejon" bo trudno oddzielić Orlą Perć od szlakĂłw dojściowych czy przecinających Orlą Perć. Dlatego omawiając wypadki i działalność TOPR w tym rejonie wziąłem pod uwagę wypadki do jakich doszło na szlakach z Hali Gąsienicowej na Zawrat i dalej w kierunku Kołowej Czuby, szlak prowadzący z Koziej Dolinki przez Kozią Przełęcz do Dolinki Pustej, szlak z Pięciu StawĂłw na Kozi Wierch, szlak prowadzący z Koziej Dolinki Żlebem Kulczyńskiego, szlaki prowadzące na Granaty, szlak z Doliny Pańszczycy przez Krzyżne do Dolinki Buczynowej.
W niniejszym opracowaniu nie uwzględniłem wypadkĂłw, do jakich doszło w rejonie Świnicy i na szlaku pomiędzy Świnicą a Zawratem.

Od 1909 do 2004 roku w rejonie Orlej Perci doszło do 86 śmiertelnych wypadkĂłw. W tym samym okresie w Polskich Tatrach zginęło 707 osĂłb. Tak więc w rejonie Orlej Perci zdarzyło się ponad 12% wszystkich śmiertelnych wypadkĂłw.
Za ten okres w rejonie Giewontu notujemy 45 wypadkĂłw śmiertelnych, a w rejonie RysĂłw 32.

W rozbiciu na poszczegĂłlne szczyty, przełęcze czy żleby w rejonie Orlej Perci rozkład ilości wypadkĂłw śmiertelnych przedstawia się następująco:

1. Zawrat, Zawratowy Żleb + zejście z Zawratu na płd. 17
2. Wyżnia Zmarzła Przełączka 6
3. Zmarzła Przeł. 3
4. Kozia Przeł. 13
5. Kozie Czuby 9
6. Kozia Przeł. Wyżnia 4
7. Kozi Wierch 8
8. Rysa Zaruskiego 1
9. Żleb Kulczyńskiego 4
10. Granaty 6
11. Granacka Przeł. 4
12. Orla Baszta 2
13. Orle Turniczki 1
14. Buczynowe Turnie 3
15. Krzyżne 5

Analizując powyższe dane, okazuje się, że najniebezpieczniejszymi miejscami w rejonie Orlej Perci jest rejon Zawratu, gdzie doszło do 17 śmiertelnych wypadkĂłw oraz Kozia Przełęcz wraz ze szlakiem prowadzącym z Koziej Dolinki do Dolinki Pustej. RĂłwnie niebezpiecznym okazał się cały masyw Koziego Wierchu, gdzie na odcinku od Koziej Przełęczy poprzez Kozie Czuby, Kozią Przełęcz Wyżnią i Kozi Wierch doszło do 21 śmiertelnych wypadkĂłw.
Bardziej szczegĂłłowej analizie poddałem wypadki do jakich doszło w rejonie Orlej Perci w latach 1995-2004, czyli w ciągu ostatnich 10-ciu lat
I tak:

Rok Ilość wypadkĂłw W tym wypadki śmiertelne
1995 5 2
1996 13 2
1997 6 1
1998 14 3
1999 13 3
2000 17 3
2001 15 2
2002 13 2
2003 11 2
2004 5 1
Razem 112 21

Rys. 2
Ilość wypadkĂłw w rejonie Orlej Perci w latach 1995-2004.
Z przytoczonych danych wynika, że prawie 20%, czyli co piąty wypadek, jaki zdarzył się w rejonie Orlej Perci, jest wypadkiem śmiertelnym.
W minionych dziesięciu latach po polskiej stronie Tatr doszło 2193 wypadkĂłw turystycznych, w tym do 144 wypadkĂłw śmiertelnych. Czyli wypadki turystyczne w rejonie Orlej Perci to około 5% wszystkich wypadkĂłw, a wypadki śmiertelne w rejonie Orlej Perci to około 15% wszystkich śmiertelnych wypadkĂłw turystycznych. Znaczy to, że w ostatnich dziesięciu latach nastąpił wzrost ilości śmiertelnych wypadkĂłw w tym rejonie, w porĂłwnaniu do lat 1909-2004.

W rozbiciu na poszczegĂłlne miejsca w rejonie Orlej Perci ilość wypadkĂłw w minionych dziesięciu latach przedstawia się następująco:

Miejsce wypadku Ilość wypadkĂłw W tym śmiertelne
Zawratowy Żleb 26 2
Zawrat + zejście na płd. 10 2
Zmarzła Przeł. Wyżnia 2 1
Zmarzła Przeł. 3 1
Kozia Przeł. 14 6
Kozie Czuby 2  
Kozia Przeł. Wyżnia 3 2
Kozi Wierch 5  
Rysa Zaruskiego 9 1
Żleb Kulczyńskiego 6 1
Granaty 14 2
Granacka Przeł. 2  
Orla Baszta 3 2
Orle Turniczki 3 1
Buczynowe Turnie 1  
Krzyżne 9  
Razem 112 21

 


Rys. 3
Miejsca wypadkĂłw w latach 1995-2004 w rejonie Orlej Perci.

Analizując przytoczone dane, nietrudno dostrzec, że w ostatnich dziesięciu latach do największej ilości wypadkĂłw doszło w Zawratowym Żlebie. Jeśli dodamy do tego wypadki na samym Zawracie i podczas zejścia z Zawratu do Doliny Pięciu StawĂłw, to okaże się, że jest to najniebezpieczniejszy szlak w tym rejonie. Drugim takim miejscem jest szlak z Koziej Dolinki przez Kozią Przełęcz do Dolinki Pustej. Tam doszło do 14 wypadkĂłw, w tym do 6-ciu wypadkĂłw śmiertelnych. Najwięcej wypadkĂłw w rejonie Koziej Przeł. zdarzyło się w gĂłrnej części szlaku prowadzącego z Dolinki Pustej na Kozią Przeł.

Kolejnym miejscem o dość dużej wypadkowości są Granaty. Jest to dość duży masyw, skomplikowany topograficznie, gdzie Orla Perć poprowadzona jest w eksponowanym terenie w pobliżu lub po grani. Teren ten przy niesprzyjających warunkach - zalodzeniu, zaśnieżeniu, gdy niewidoczny jest szlak, jest miejscem wielu pobłądzeń.

Analizując powyższe dane trzeba stwierdzić, że w ciągu ostatnich lat dochodziło tam od 5 do 17 wypadkĂłw rocznie. Trudno doszukać się tu jakiejś prawidłowości. Należy przyjąć chyba jako pewnik, że ilość wypadkĂłw zależy od dwĂłch czynnikĂłw: po pierwsze – od warunkĂłw jakie panują na Orlej Perci i na szlakach dojściowych, po drugie – od ilości wędrujących tymi szlakami turystĂłw. GłĂłwne znaczenie mają tu jednak warunki jakie panują na szlakach, zwłaszcza zaśnieżenie czy zalodzenie niektĂłrych odcinkĂłw Orlej Perci. Poważny wpływ na ilość wypadkĂłw miała pogoda; zwłaszcza opady deszczu, ktĂłre powodowały, że szlaki robiły się śliskie.

             Interesująco przedstawia się analiza przyczyn wypadkĂłw, do jakich doszło w rejonie Orlej Perci w ciągu ostatnich dziesięciu lat.

 Przyczyna wypadków

Ilość wypadkĂłw

Poślizgnięcia na płatach śniegu

35

Poślizgnięcia na mokrych lub zalodzonych skałach

32

Pobłądzenia

24

Spadające kamienie

 5

Zasłabnięcia

 5

Lawina

6

Zachorowania

3

Pozostałe

2

Razem

112


                                                          Rys. 4.

     Przyczyny wypadków w rejonie Orlej Perci w latach 1995-2004.

            Z przytoczonych danych wynika, że głĂłwną przyczyną wypadkĂłw w rejonie Orlej Perci są poślizgnięcia na płatach śniegu. Orla Perć przebiega na wysokości 2000 m n.p.m. i wyżej. Na znacznych odcinkach poprowadzona jest po pĂłłnocnej stronie. Tam w żlebach, zagłębieniach śnieg zalega długo, nieraz i do połowy lipca. Dla większości turystĂłw jest to ogromny problem. W dolinach piękna wiosna albo już lato, ciepło, zielono, a tam wyżej na szlaku, ktĂłrym trzeba przejść twardy, zlodzony śnieg. Chwila nieuwagi, jeden nieostrożny krok, poślizgnięcie, utrata rĂłwnowagi, w momencie duża prędkość podczas zsuwania się po stromym śniegu. Na koniec piargi, uderzenie, bĂłl lub przepaść, ostatni rozdzierający ciszę krzyk, upadek z wysokości i  śmiertelna cisza.

Albo nieco inny scenariusz, ktĂłry pisze życie. Choć widać jeszcze zalegający na Orlej Perci śnieg, to turyści bez odpowiedniego sprzętu, rakĂłw, czekana, dobrego zimowego obuwia idą na ten szlak. Nagle robi się stromo, trudno, bez możliwości odwrotu. Czasem turyści bojąc się iść dalej, wzywają na pomoc ratownikĂłw, czasem robią o jeden krok za dużo.

 Do takiego wypadku doszło 29.04.2004 roku:

            „O godz. 18.30 przez tel. komĂłrkowy przerażony turysta poinformował ratownikĂłw, że jest w Koziej Dolince i przed chwilą był świadkiem, jak gdzieś z masywu Koziego Wierchu spadła jakaś ludzka postać. Leży dość wysoko na stromych śniegach pod ścianami, nie porusza się. Ratownicy wzywają śmigłowiec Mi-2, ktĂłrym do Koziej Dolinki lecą lekarz i ratownik. Desantują się w rejonie Zmarzłego Stawu i udają się na miejsce wypadku. Śmigłowiec zawraca i dowozi kolejnych ratownikĂłw. Z daleka już widać, że turysta (turystka)? musiała spaść z Koziej Przeł. Wyżniej. To ponad 200 m swobodnego lotu. Marne szanse na przeżycie. Do leżącego ciała dochodzi lekarz. Stwierdza zgon. Okazuje się, że śmierć poniosła 25-letnia turystka z Zielonej GĂłry. Czy była to samotna turystka, czy wędrowała w jakimś towarzystwie? Nikt z gĂłry nie wzywa pomocy, nikogo nie widać na grani. Ratownicy transportują zwłoki na Halę Gąsienicową. Tam chwila przerwy. W czasie rozmowy w recepcji schroniska okazuje się, że ta turystka dzisiaj rano wraz ze swoim kolegą zameldowała się w schronisku. Zaraz potem oboje udali się w gĂłry. Chłopaka nie ma. Gdzie może być, co się mogło stać? Ponieważ ratownicy biorący udział w akcji ratunkowej nic nie zauważyli po stronie Hali Gąsienicowej, może chłopak schodzi po pomoc do Pięciu StawĂłw.  Kierujący wyprawą wysyła w kierunku Dolinki Pustej patrol ratownikĂłw. Po około godzinie ratownicy zameldowali, że napotkali schodzącego chłopaka. Jest w poważnym stanie, ma uraz głowy. Skądś spadł, ale nic nie pamięta, nie wie nawet, gdzie jest. Konieczny jest szybki jego transport do szpitala. Z Centrali TOPR wyjeżdża kolejna grupa ratownikĂłw, ktĂłra przez Wodogrzmoty udaje się do StawĂłw. Transportują w dĂłłÂ  rannego turystę. Około 3.00 w nocy ranny na Wodogrzmotach zostaje przekazany karetce pogotowia.

            Jak doszło do wypadku? Można tylko dedukować. Prawdopodobnie przebieg wypadku był następujący. Turyści z Hali Gąsienicowej poszli na Zawrat i dalej w kierunku Koziego Wierchu. W rejonie Koziej Przeł. Wyżniej turystka poślizgnęła się na stromych zlodzonych śniegach i spadła do Koziej Dolinki. Przerażony chłopak, prĂłbując iść szybko po pomoc, w rejonie grani poślizgnął się i spadł ktĂłrymś ze żlebĂłw na stronę Dolinki Pustej. Spadając uderzył głową w kamienie, na długi czas tracąc przytomność.

A może było na odwrĂłt. To pierwszy spadł chłopak, a dziewczyna chciała iść po pomoc?”

            Drugą przyczyną wypadkĂłw w rejonie Orlej Perci są poślizgnięcia na mokrych skałach po opadach deszczu. Jeszcze gorszym dla turystĂłw jest to, że po opadach deszczu następuje obniżenie temperatury poniżej zera i pokrywanie się skał zwłaszcza po płn. stronie grani, cienką warstwą niewidocznego dla mało wprawnych turystĂłw lodu. Te bardzo zmienne warunki, brak uwagi, nie najlepsze obuwie, są przyczyną wielu poślizgnięć i upadkĂłw, do jakich dochodzi zwłaszcza jesienią. SzczegĂłlnie niebezpiecznymi miejscami dla tego typu wypadkĂłw są: gĂłrna część Zawratowego Żlebu,  Zmarzła Przełączka Wyżnia, Kozia Przełęcz, wyjście z Koziej Przeł. na Kozie Czuby, Kozia Przeł. Wyżnia, Żleb Kulczyńskiego zwłaszcza jego dolna część, rejon GranatĂłw i okolice Orlej Baszty.

            Kolejną poważną przyczyną wypadkĂłw na Orlej Perci są pobłądzenia. Najczęściej są one skutkiem nieuwagi turystĂłw, czasem zasypaniem niektĂłrych odcinkĂłw szlaku śniegiem, często zbyt długie wędrowanie, zapadający szybko zwłaszcza jesienią zmrok, no i z reguły brak latarek u nieprzewidujących takiego obrotu sprawy turystĂłw. Nie winiłbym tu oznakowania Orlej Perci, bo według mnie, jest ono dobre, a miejscami znakĂłw jest jakby za dużo.

            Jest 2.11.2002 roku. W KsiężĂłwce na Murowanicy trwają rekolekcje dla księży. Trzech księży postanawia zrobić sobie "dzień kontemplacji” w gĂłrach. Udają się na Halę Gąsienicową i stamtąd dalej w kierunku Zawratu. Pogoda tego dnia nie najlepsza. Wieje silny wiatr, pada śnieg, przez granie przewalają się chmury. Gdy dochodzą do Zmarzłego Stawu słyszą gdzieś z gĂłry kobiecy głos wzywający pomocy... Nie mogąc określić dokładnie miejsca, skąd dochodzi wołanie, dzwonią tel. komĂłrkowym do TOPR. Ratownicy proszą ich, by się porozglądali wokĂłł, jeśli mogą podeszli nieco wyżej, by zlokalizować  miejsce, skąd dochodzi wołanie o pomoc. RĂłwnocześnie z Hali Gąsienicowej w tamten rejon udaje się dwĂłch ratownikĂłw. W Centrali organizuje się większa grupa ratownikĂłw, ktĂłra oczekuje na bardziej konkretne informacje i by stosownie do nich zabrać odpowiedni ratowniczy sprzęt.

Tymczasem księża potwierdzają, że wołanie dochodzi gdzieś ze szlaku na Zawrat, najprawdopodobniej gdzieś ze ścian Małego Koziego Wierchu. Gdy mgły się nieco rozwiały, księża zobaczyli jakąś postać w ścianie machającą do nich czymś czerwonym. Ponieważ widoczność znĂłw się popsuła, księża zaczęli schodzić w dĂłł, a nad Zmarzły Staw dotarła dwĂłjka ratownikĂłw, ktĂłrzy wyszli z Murowańca. Im też we mgle trudno było zlokalizować dokładnie miejsce, w ktĂłrym znajduje się wzywająca pomocy osoba. Podchodzą wyżej i po głosie wołającej o pomoc określają, że turystka znajduje się w ścianie Małego Koziego Wierchu. Jeden z nich wchodzi w ścianę. Jednak trudne warunki, zalodzenie skał powodują, że ratownik musi się wycofać. Gdy schodzi w dĂłł do szlaku ze ściany spada... czerwony biustonosz. Ratownicy postanawiają dostać się do oczekującej na pomoc turystki od gĂłry. Wychodzą na Zawrat i dalej na grań. W tym czasie od dołu podchodzi ekipa ratownikĂłw z Zakopanego. Robi się ciemno, strzelają rakiety oświetlające ścianę. Ratownicy będący na grani dostrzegają kilkadziesiąt metrĂłw poniżej stojącą na skalnej pĂłłce dziewczynę. Zakładają stanowisko i zjeżdżają do niej na linie. Gdy ratownik dojeżdża do niej uradowana dziewczyna mĂłwi: „Chłopaki, przyjdźcie jutro, bo po nocy to pewnie trudno się ratuje”. I tu ratownikĂłw zaskoczyła, ale tylko na chwilę. Ratownicy wyciągnęli ją na grań i sprowadzili do Murowańca.

Po drodze dziewczyna zaczęła opowiadać, jak doszło do tego zdarzenia. OtĂłż dwa dni wcześniej wyszła sama z Murowańca z zamiarem dotarcia przez Zawrat do Pięciu StawĂłw. Idąc w kierunku Zawratu, zgubiła częściowo zasypany śniegiem szlak. Weszła w ścianę Małego Koziego Wierchu, dochodząc do miejsca, skąd nie było już odwrotu. Zaczęła wzywać pomocy, ale tego dnia w kiepskiej pogodzie nikt z turystĂłw nie pojawił się w tamtym rejonie.   

Dziewczyna noc spędziła na skalnej pĂłłce, w śpiworze, ktĂłry w padającym śniegu przemĂłkł. Następnego dnia też nikt nie pojawił się na szlaku, nikt nie usłyszał wołania o pomoc. W ścianie spędziła kolejną noc. Dopiero na trzeci dzień dziewczyna nad Zmarzłym Stawem dostrzegła trzech turystĂłw. Zaczęła wzywać pomocy. Ponieważ była ubrana w ciemną kurtkę i spodnie, trudno było ją dostrzec na tle szarych skał. Jedyną kolorową rzeczą jaką miała, był czerwony biustonosz. Zdjęła go i zaczęła wymachiwać licząc, że w ten sposĂłb zostanie zauważona... Gdy zobaczyła, że księża schodzą w dĂłł, a następnie jeden z ratownikĂłw wycofuje się ze ściany rzuciła biustonosz licząc, że wreszcie zostanie zauważona. Na pytanie ratownikĂłw, skąd u niej tak dobra forma mimo dwĂłch nocy spędzonych na skalnej pĂłłce, w śniegu, wietrze i mrozie, odpowiedziała, że od lat mieszka na Alasce. Tam też są gĂłry, śnieg i zimno i trzeba umieć sobie radzić, by przeżyć.

Wracając do księży. Mam ogromną nadzieję, że swym dobrym uczynkiem, ktĂłry być może uratował życie dziewczyny, odkupili grzech nieobecności tego dnia na rekolekcjach. Niech każdy myśli, że wszystko to zbieg przypadkĂłw. A może tymi przypadkami pokierował NAJWYŻSZY?”[1]

Tak to na Orlej Perci jak i w życiu, było i Sacrum i Profanum. Ważne, że zostało uratowane kolejne życie.

            Inną przyczyną wypadkĂłw są spadające kamienie. Winić tu należy turystĂłw, ktĂłrzy idąc mało ostrożnie, spuszczają kamienie na tych, ktĂłrzy są poniżej. Tu najniebezpieczniejszymi miejscami są: Zawratowy Żleb i Kozia Przełęcz. To na Koziej Przeł, doszło do tragicznego wypadku, kiedy to na oczach prowadzonej wycieczki, śmiertelnie została ugodzona w głowę spadającym kamieniem znana przewodniczka Małgorzata Sułek.

            RĂłwnież przyczyną wypadkĂłw były lawiny. Tu prym wiedzie Zawratowy Żleb i zejście z Zawratu na stronę Doliny Pięciu StawĂłw. Poważne zagrożenie stanowią rĂłwnież lawiny schodzące z Krzyżnego zarĂłwno do Dol. Pańszczycy jak i na stronę Pięciu StawĂłw.

Trudno wyrokować, czy  ilość wypadkĂłw do jakich dochodzi ostatnimi laty w rejonie Orlej Perci to dużo czy mało. Trzeba by znać ilość turystĂłw, ktĂłrzy każdego dnia przechodzą Orlą Percią i w stosunku do tej liczby odnieść ilość wypadkĂłw. Można podejść do tego trochę filozoficznie mĂłwiąc, że choćby zdarzył się tylko jeden wypadek, to i to o jeden za dużo. Uniknięcie wypadkĂłw na Orlej Perci wydaje się mało realne, zwłaszcza, że dziś Orlą Percią idzie kto chce, kiedy chce (nie jest ważna pora roku, dnia i panujące tam warunki) i w czym chce, nie zastanawiając się, czy nie jest to dla niego szlak zbyt trudny. Mimo kolosalnego ruchu panującego tam zwłaszcza latem, uważam, że nie jest to szlak dla każdego turysty. Wędruje tam zbyt wielu ”turystĂłw”, ktĂłrzy w żadnym wypadku nie powinni się tam znaleźć.

Przed laty rozważana była koncepcja, by może zlikwidować wszystkie sztuczne ułatwienia i wzorem SłowakĂłw, tak jak na Gierlach, pozwalać chodzić na Orlą Perć tylko z kwalifikowanymi przewodnikami, ktĂłrzy dbaliby o bezpieczeństwo powierzonych im turystĂłw lub zrobić umocnienia tak jak na via ferratach, gdzie turyści chodzą samodzielnie, ale w uprzężach i odpowiednio zabezpieczeni specjalnymi lążami w miejscach, gdzie założone są sztuczne ułatwienia.

Zwyciężyła  koncepcja zwiększenia ilości sztucznych ułatwień, w postaci klamer, łańcuchĂłw  czy drabinek. Jak widać z przytoczonych przeze mnie danych, nie zmniejszyło to ilości wypadkĂłw na Orlej Perci. Trzeba więc liczyć się z tym, że wypadki na Orlej Perci będą.

Jeśli nie wrĂłci się do koncepcji via-ferrat lub zlikwidowania sztucznych ułatwień i prowadzenia tam turystĂłw tylko przez kwalifikowanych przewodnikĂłw,  trzeba będzie podjąć  przez TPN, TOPR jeszcze intensywniejsze niż dotychczas działania profilaktyczne, uświadamiające turystom trudności, jakie mogą napotkać na Orlej Perci oraz informując o aktualnie panujących tam warunkach. Mając dostęp do takich informacji, turyści sami muszą podjąć wtedy decyzję: iść czy nie iść na Orlą Perć i sami ponosić konsekwencję tej decyzji.

[1]  A. Marasek Tygodnik Podhalanski 5/2004.

Š Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA