Strona główna / BESKIDY - JAN PAWEŁ II / Ballada o strumieniu
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
Ballada o strumieniu

GĂłry w Polsce  Beskidy Gorce panorama z polany Upłaz na Tatry zdjęcia, galeria

Karpaty Polskie gĂłry Beskidy zdjęcia galeria fotografii

Polskie gĂłry Małe Pieniny panoramy zdjęcia galeria

Polskie gĂłry Pieniny panoramy Trzy Korony zdjęcia galeria

Polskie gĂłry Pieniny Sokola Perć, Sokolica zdjęcia galeria
Ballada o strumieniu
- Janusz Jędrygas Przewodnik Beskidzki, Tatrzański

 

„...Jeśli chcesz znaleźć źrĂłdło musisz iść w gĂłry, pod prąd,

Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,

Wiesz, że ono musi tu gdzieś być... (-)

„Strumieniu, leśny strumieniu, odsłoń mi tajemnicę

swego początku!...”

„ŹrĂłdło - Tryptyk Rzymski” 2003r. Jan Paweł II

 

            Jesień. Za oknem monotonny szum zimnego wiatru odbijającego się od szklanych tafli szyb. Na drodze sennie snują się szare postacie ludzi podążające nie wiadomo gdzie i wiadomo po co. Czy taka pogoda może nastrajać do wędrĂłwek gĂłrskich?

SamochĂłd zatrzymał się na mokrym, szutrowym parkingu na brzegu rzeczki. Obok z tamy spadały mgliste kaskady wody do ciemnej czeluści doliny.

Grupka ludzi wychodząc z samochodu zauważyła nieśmiało przebijający się promyk słonka. Może to dobry znak? Po chwili, Ăłw promień odbija się od mokrych okien i z oślepiającą siłą setek białych laserĂłw uderza w oczy by wreszcie spocząć na starym klonie. Zagrał zielenią, błysnął starym złotem i zniknął – jakby zawstydzony otaczającą go szarością.

Szlak prowadzi błotnistą drogą głęboko wciętą między strome zbocza beskidzkiej gĂłry. Na dnie kanionu niespokojnie wije się srebrna struga strumienia jakby zabłąkanego pośrĂłd gĂłrskich ostępĂłw. Głośno hucząc spada ze skalnych progĂłw tworząc u stĂłp swych dzikie plosa, gdzie w głębiach panuje wodny łowca – śmigły pstrąg. Ciemnym cieniem, złotą łuską odbitą od fali zaznacza swą obecność czyhając na zabłąkane stworzenia, nierozważne owady ujęte w objęcia wody. Na wybrzeżnym kamieniu przysiadła bystrooka pliszka. Przekrzywiając drobną głĂłwkę z uwagą obserwuje świetlne iskry migocące w toni, drobny ruch ukrywającego się na płyciźnie śniadania.

 Niczym żywa istota struga wydaje jęki uderzając w pustą kłodę zaplątanego między brzegami drzewa, z trzaskiem wyłamuje gałęzie, aby po chwili rozłożyć się leniwie na gładkiej, śliskiej niczym brzuch ryby płycie skalnej. Ciekawie zagląda pod kamienie, do przybrzeżnych dziur i jaskiń – czy aby nie mieszka tam legendarna złota kaczka znosząca diamentowe jaja, a może w widłach potokĂłw znajdują się zakopane zbĂłjnickie skarby beskidzkich harnasi.

Leśna droga wznosi się zwęża. We mgle ciemnozielone smreki smutnie wystrzeliwują ku niebu. Im wyżej tym częściej słońce zakrada się do wnętrza doliny. Między splecionymi koronami, czarnymi pniami jaworĂłw i bukĂłw błyszczy promieniami św. Andrzeja. Zabawia się odbijając od liści żĂłłtych, pląsa płomieniem w gorących barwach pomarańczy. W kroplach wody układa na liściach szlachetne łzy gorącego krwistoczerwonego rubinu, głębokiego szafiru, mieniącego się tęczą opalu.

Ciemna do tej pory dolina rozszerza się, łagodnieje. Wąska ścieżka omija obalone prastare tramy jedli leżące na drodze niczym cielska olbrzymĂłw, legendarnych WyrwidębĂłw czy WaligĂłrĂłw. Wije się wokĂłł wykrotĂłw, dziur i jam, z ktĂłrych błyska oko kudłatego borsuka, a przebiegła ruda lisica czai się na zajączka.

Obok strumień rozlewa się tworząc moczar leśny. ŻĂłłto-brązowo-zielone wodne oczka, o kolorze dojrzałego piwa wymieszanego z gęstym miodem, rozłożyły się na małych terasach połyskując co kilka, kilkanaście metrĂłw. Terasy te łączą się z sobą spadającymi strĂłżkami niczym perły, krople nanizane na zielone warkoczyki mchĂłw.

Nad nimi wznosi się skała – blok, ciężki ratusz. Na chropawej porysowanej ścianie mieni się w rysach tęczą, połyskuje cieniutką folią - woda pokrywająca rosą opokę.

Nad zboczem w skalnej niszy zamieszkał srebrnołuski buk. Rozłożył swe ciężkie korzenie chroniąc niczym w altanie – Kaplicy – Betsaidzie krystaliczne źrĂłdło dające życie. ŹrĂłdełko tryskające spod wiekowego drzewa. Pierwsze źrĂłdło stworzenia.
Š Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA