Strona główna / nr 3 (5) - LATO 2005 / KAPLICA ZAKOCHANYCH
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
BESKIDY - BESKID ŻYWIECKI - ŻABNICA - FOLKLOR, ZWYCZAJE LUDOWE

[ Beskidy zimą Hala Rysianka, Lipowska zdjęcia galeria 1 ] [ Beskidy zimą Hala Rysianka, Lipowska zdjęcia  galeria 2 ]


Zima w Beskidach Hala Lipowska, Rysianka zdjęcia

Zima w górach; Beskidy Hala Lipowska zdjęcia

Beskidy - Beskid Żywiecki Wielka Racza

Babia Góra wschód słońca zdjęcia galeria

Beskidy zdjęcia galeria fotografii
         
KAPLICA ZAKOCHANYCH

Bogdan Szpila

 

Leżąca nad spienionymi wodami górskiego potoku Żabnica, przyciąga przede wszystkim pasjonatów górskich wędrówek. Otoczona masywnymi ramionami Abrahamowa i Prusowa, wprowadza turystów w ostępy Romanki, Hali Boraczej i Rysianki.

kaplica zakochanychJedna z najpiękniejszych legend mówiąca o pradziejach Beskidu Żywieckiego, opowiada, iż początek bujnego osadnictwa w dorzeczu Górnej Soły to owoc miłości węgierskiego królewicza i ubogiej dziewczyny, niegodzącej się na opuszczenie ojcowizny i wyjazd do dalekiego kraju. Królewicz pomny przysięgi złożonej ojcu, iż nie ożeni się na obczyźnie, usypał z przywiezionej z Węgier ziemi olbrzymi kopiec, na którym poślubił wybrankę. Miejsce to po dziś dzień nazywamy Węgierską Górką, a okoliczne wioski są pamiątką tamtych wydarzeń. Ujsoły, to miejsce nad rzeką „u-Soły”, gdzie królewicz spotykał się ze swoją wybranką, Rycerką nazwano polanę, na której odpoczywali książęcy rycerze, a w Milówce zamieszkał książę z żoną.

Idąc przez Żabnicę wzdłuż wijącej się nad potokiem drogi, mijamy wiele przydrożnych kapliczek. Szczególny czar rzucają na wędrowców najstarsze, kamienne, przypominające czasy zrębników, zmagających się z surową beskidzką ziemią, dla których modlitwa przed świętą figurą była jedynym częstym kontaktem z Panem Bogiem, ponieważ do parafialnego kościoła w Milówce było daleko (Żabnica powstała XVII wieku jako wioska zarębną, na miejscu wykarczowanego lasu). Dopiero początkiem XX wieku z inicjatywy ks. Jana Figuły, wikariusza w Milówce, w Żabnicy powstał drewniany kościółek. Zbudowany został przez miejscowych cieśli pod kierunkiem majstra Jana Kurowskiego z Kamesznicy, z drewna ofiarowanego przez górali oraz ówczesnego właściciela dóbr żywieckich, arcyksięcia Stefana Habsburga. W 1914 roku świątynia została poświęcona, w następnym roku dobudowano wieżę, zaś trzy lata później w Żabnicy erygowano parafię. Mimo kilkukrotnych przeróbek, kościół p.w. MB Częstochowskiej nadal cieszy oko piękną bryłą i nie darmo uznawany jest za przykład beskidzkiego budownictwa ludowego, nieskalanego piętnem „artystycznych” udziwnień.

Wśród nie tylko turystów, wyjątkową estymą cieszy się niewielki kościółek stojący w Żabnicy-Skałce, obok czarnego szlaku prowadzącego na Halę Boraczą. Drewnianą kaplicę zbudowano dzięki staraniom ks. kanonika Karola Śmiecha w 1951 roku, na skarpie obok drogi prowadzącej do najwyżej położonych przysiółków. Z materiału ofiarowanego przez mieszkańców, Feliks Golec, Antoni Błażyczek, Franciszek Motyka (a pewnie i inni) w kilka dni wyczarowali niewielką, wyjątkowo urodziwą kapliczkę. Po kilku latach postanowiono przenieść miniaturowy dom boży w inne miejsce. Powodem przeprowadzki była obsuwająca się skarpa, podobno wpływ na zmianę lokalizacji miały także komunistyczne władze, niechętne patrzące na jakiekolwiek przejawy publicznej pobożności. W 1969 roku, kaplicę przeniesiono kilkaset metrów na zachód, powiększając ją jednocześnie o wieżę i dach nad wejściem a o dawnej lokalizacji przypomina tylko niewielki krzyż. Latem odprawiane są tutaj msze święte, czasami udzielane śluby.

O niecodziennym wpływie żabnickiej kapliczki na życie wielu śląskich studentów opowiada Anna Steczek z Katowic. – Podczas jednej z górskich wędrówek, uciekając przed gwałtowną burzą i deszczem schroniłam się wraz z moim chłopakiem, podobnie jak ja, studentem Uniwersytetu Śląskiego, pod dachem przydrożnej kaplicy. Burza trwała i trwała a my zmarznięci, ociekający deszczem, siedząc na kamiennych schodkach, układaliśmy plany naszego wspólnego życia. Kilka miesięcy później wzięliśmy ślub. Gdy opowiedzieliśmy naszym przyjaciołom o „konsekwencjach” pobytu przed zamkniętymi drzwiami górskiej świątyni, zdziwieni usłyszeliśmy, że kapliczka w Żabnicy była w latach osiemdziesiątych ulubionym miejscem zakochanych studenckich par. Wracając z Romanki czy Hali Boracznej, młodzi ludzie przed drzwiami samotnej świątyni składali sobie przysięgę wierności. Jak to wśród studentów często bywa, na prawdziwy ślub nie czuli się wystarczająco dojrzali, nie starczało pieniędzy, czasami nie było przyzwolenia rodziców. Przysięga przed Panem Bogiem w obliczu gór była dla wielu z nich namiastką sakramentu, rozgrzeszającego ze wspólnego, studenckiego życia. Wydaje się – dodaje pani Anna - że „ślub” przed drzwiami żabnickiej kapliczki miał czarodziejską moc, bowiem jak się okazuje, małżeństwa zapoczątkowane przysięgą w Żabnicy są wyjątkowe trwałe. Może to Matka Boska Nieustającej Pomocy, patronka górskiej świątyni, której obraz zdobi kaplicę czuwa nad swymi niesfornymi dziećmi? A może to strzegący ołtarza św. Albert ma wzgląd na nas? Widać – dodaje pani Anna – iż legenda, że okoliczne miejscowości są owocem miłości, nie jest z palca wyssana, bowiem ten beskidzki zakątek wyjątkowo sprzyjają zakochanym.

Nie brakuje w Żabnicy pamiątek z okresu ostatniej wojny.

Tuż obok drogi w dolnej części wioski, stoi bunkier, będący jednym z czterech położonych w pobliżu fortec, których załogi starały się bezskutecznie powstrzymać w pierwszych dniach września, pochód niemieckich wojsk w kierunku Żywca (dwudniowe, zacięte walki w okolicy Węgierskiej Górki, porównywane są do obrony Westerplatte). Nieco powyżej mijamy pomnik poświęcony poległej w czasie II wojny światowej miejscowej ludności, walczącej w szeregach AK z niemieckim okupantem.

Zwiedzając Żabnicę, warto zatrzymać się przy plenerowej galerii dr Wojciecha Opani, wykładowcy Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej. Drewniane smoki, swojskie świątki, strzegące spokoju gospodarzy indiańskie totemy, wprowadzają w świat, gdzie rzeczywistość miesza się z wyobraźnią, gdzie przydrożna figura nie jest tylko kawałkiem drzewa czy kamieniem, gdzie obcy jest swój, a pośpiech nietaktem. Żabnica to bowiem jedna z tych nielicznych wiosek, gdzie tradycyjny strój nie jest elementem folkloru, zwyczaje i obrzędy nadal są pieczołowicie kultywowane a rytm życia jak przed laty wyznaczają pory roku.

 

 

 

  • © Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
    Webmaster: PROMEDIA