Strona główna / nr 3 (5) - LATO 2005 / WSPOMNIENIE : PAMIR
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
Wspomienia : Pamir


Krzysztof Wielicki Himalaje zdjęcia galeria

Góry Pamir wschód słońca

Mongolia góry, stepy zdjęcia galeria

Alpy Matterhorn, akcja ratownicza, zdjęcia galeria

Stanisław Biel Alpy zdobycie Eigeru zdjęcia galeria
Wspomnienie: Pamir   - Poezja w górach

Michał Jagiełło

wspomnienia pamirNa tej wysokości to co najbardziej
rzeczywiste: mróz, wiatr, lód, skała,
rozpylony śnieg - wydaje się wymyślone
przez nazbyt skrupulatnego inscenizatora,
jest dosłowne i sprawia
wrażenie sztuczności;
nawet rozrzedzone powietrze czyniące
z silnego mężczyzny dzieciucha - to przecież
teatralny chwyt; zdrowy człowiek nie może
tak wolno powłóczyć nogami, to tylko
wyrafinowana pantomima.

Ten ktoś o groteskowo spowolniałych ruchach,
oddychający z przesadną zachłannością,
wstrząsany suchym kaszlem,
to aktor, reżyser i widz,
podmiot i przedmiot,
mieszanka niemożności i uporu,
bólu i poczucia mocy,
zamroczenia i olśnienia,
zmęczony a równocześnie na progu lekkości.
Jakby w jedno złączono: scenę, salę operacyjną
i kaplicę; biologia i liturgia, każdy gest
ma tu znaczenie fizyczne,
lecz jest zarazem taneczną figurą,
a więc znakiem.


Tu odgrywa się spektakl ze śmiercią we tle.
Wszystko co tam - wysoko - robisz, nabiera
dodatkowego znaczenia, staje się czynnikiem
dramatu, albowiem w każdej chwili grozi ci
potknięcie,
a dla tancerza potknięcie - to...

Osiem alpinistek wyszło w góry,
naznaczono im ambitne zadanie
- dać popis tańca w rytmie:
przełęcz, szczyt, przełęcz, szczyt, przełęcz, szczyt;
z polany, gdzie przy lornetkach dyżurowali
propagandyści, działacze i trenerzy,
widać je było
pełznące po grani,
w połowie trasy objęła je mgła,
w parę godzin później zawiadomiły
przez skrzeczące radio, że silny wiatr,
coraz mocniejszy,
to nic - odpowiadano,
potem meldunek o huraganie,
przeczekać - zarządzono - nie przerywać
spektaklu, patrzą przecież na was
Lenin i Dzierżyński, to zaszczyt - przypomniano.
Pod wieczór proszą o pozwolenie
zejścia w dolinę, do namiotowej bazy:
główny choreograf zbeształ je
za niedostatek ducha walki.

Na grani biwakowało osiem dziewcząt,
gdy wiatr ucichł, sprawnie ściągnięto
ich zamrożone ciała.

Są jeszcze ślady: rękawiczka, chusteczka, czekan,
lusterko, strzęp śpiwora, puszka sardynek,
pasek od raków, grzebień, łyżka
- powmarzane w lód;
jak awangardowa instalacja
lub scenografia baletu Łabędzie Pamiru.

Przed nami szczyt,
jeszcze w słońcu, choć
od północy ciągną mgły,
trzeba podnieść się z klęczek
i iść: jeszcze chwila, jeszcze tylko
wygrzebać z lodu zmrożone jabłko granatu,
w górę, tak trzeba.

Trzymam je w dłoniach,
krwawi.


Zdjęcia - Łukasz Depta
© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA