Strona główna / nr 4 (6) -JESIEŃ 2005 / RAJ WSPINACZKOWY
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
RAJ WSPINACZKOWY - JURA KRAKOWSKO CZĘSTOCHOWSKA

[ Dolinki podkrakowskie skałki wspinaczkowe sdjęcia galeria  ]


Orle Gniazda zamki i warownie jurajskie zdjęcia galeria


Dolinki skałki podkrakowskie wspinaczka zdjęcia galeria

Tatry Orla Perć zdjęcia galeria II

Góry, Tatry, Orla Perć, Żleb Kulczyńskiego zdjęcia, galeria

Tatry Hala Gąsienicowa Panoramy tatrzańskie zdjęcia, galeria
         
RAJ WSPINACZKOWY - Jura Krakowsko Częstochowska
dr Marian Bała

 

            Ciągnąca się na północny wschód od Krakowa do Częstochowy wyżyna, zbudowana z wapieni górnojurajskich, wznosząca się średnio 300 do 500 m n.p.m. jest terenem niezwykle atrakcyjnym dla turystyki ze względu na swoje walory krajobrazowe, przyrodnicze i historyczne. W jej skład wchodzi: wyżyna Częstochowska, wyżyna Olkuska i oddzielony od niej Krzeszowickim zapadliskowym rowem - garb Tęczyński. Na południu wapienne skałki sięgają aż do Wisły.  Do tej jurajskiej wyżyny należy również Wzgórze Wawelskie i położone już po 9.jpg (25.80 Kb)południowej stronie Wisły, Krakowskie Skały Twardowskiego, Krzemionki i Tyniec. Najwyższymi punktami wyżyny jest szczyt, zwany „Skałka” o wysokości 512 m n.p.m. położony w górnej części dol. Będkowskiej oraz Góra Kołoczek w rejonie Zawiercia (462 m). W południowej  części wyżyny skały występują prawie zawsze na brzegach głęboko wyciętych przez erozję dolinek o długości 2 – 15 km. Do najpiękniejszych należą dol. Mnikowska, dol. Prądnika (Ojcowska), dol. Bolechowicka, dol. Kobylańska i dol. Będkowska. W części północnej, już od okolic Olkusza skały mają charakter „ostańców”, tj. osobnych grup turni wyrastających z pofałdowanych wzgórz. Szczególnie efektowne są liczne grupy ostańców w Podzamczu koło ruin zamku Ogrodzieniec, w rejonie ruin zamku w Smoleniu, w okolicach Góry Kołoczek (rejon Kroczyc), wspaniałe pasmo skałek pomiędzy wsiami Podlesice i  Rzędkowice, rejon zamków w Mirowie i Bobolicach, Góry Sokole blisko ruin zamku w Olsztynie. Często właśnie na „ostańcach”, pozostałościach twardszych osadów jurajskich, budowane były zamki i warownie średniowieczne.

Na terenie wyżyny wytyczono obszary chronionego krajobrazu, poprowadzono liczne ciekawe szlaki turystyczne jak np. znakowany czerwony szlak „Orlich Gniazd” pomiędzy niestety często już tylko ruinami starych średniowiecznych warowni i zamków oraz malowniczymi partiami odsłaniających się gdzie niegdzie białych skałek często o zupełnie niezwykłych kształtach. W najpiękniejszym  fragmencie  wyżyny założono Ojcowski Park Narodowy, pozwalający dla przyszłych pokoleń zachować unikalne przyrodniczo tereny we  względnie naturalnej postaci.

Obecność skał wapiennych wypłukiwanych przez wodę spowodowała powstanie na terenie wyżyny wielu jaskiń. Niektóre z nich są całkiem pokaźnych rozmiarów jak np. Jaskinia Wierzchowska Górna w dolinie Kluczwody, Jaskinia Łokietka w dolinie Prądnika, Jaskinia Nietoperzowa w dolinie Będkowskiej. Część z nich jest udostępniona do zwiedzania. W wielu znaleziono kopalne szczątki zwierząt z epoki lodowcowej i ślady zamieszkania przez człowieka. Charakterystycznymi dla tej jurajskiej wyżyny są również tzw. Wywierzyska krasowe, gdy podziemny potok nagle wypływa z podziemi w postaci sporej rzeczki.

     8.jpg (25.58 Kb)Skalni wspinacze pojawili się w skałkach już na początku ubiegłego wieku. Trudne, często wręcz niedostępne, partie skalne i turnie stanowiły  znakomity teren treningowy dla „taterników”. Położone blisko miast, łatwo osiągalne ze względu na dobry dojazd, umożliwiały wykorzystywanie ich jako obiektów niedzielnych wyjazdów zarówno rekreacyjnych jak i sportowych. Wapienne skały pozwalały wspinaczom na doskonalenie swoich technicznych umiejętności wspinaczkowych. Trening i zdobywane umiejętności, pozwalały później na pokonywanie w znacznie wyższych górach najtrudniejszych problemów wspinaczkowych. Prawie wszyscy najwybitniejsi wspinacze – alpiniści polscy swoje kariery rozpoczynali właśnie w Skałach Jury. Kilkudziesięciometrowej nieraz wysokości skalne ściany – najwyższa Sokolica ma ponad 80 m wysokości - równocześnie poczęły stanowić dla wspinaczy cel „sam w sobie”. Przestały być  terenem wyłącznie tylko treningowym dla gór wysokich i stały się osobnym, samoistnym celem działalności sportowej. Rozpoczęto eksplorację terenu wchodząc na wydawało by się niemożliwe do zdobycia bez drabin iglice skalne. Szczególnie interesujące były walki o wejście na „Maczugę Herkulesa” w Pieskowej Skale czy „Iglicę” w dolinie Będkowskiej . Gdy wszystkie najbardziej imponujące turnie zostały już zdobyte, zainteresowano się poszczególnymi, licznymi formacjami skalnymi (kominy, rysy, filary) a następnie, na pozór zupełnie niedostępnymi gładkimi ścianami. Każdy wspinacz chciał mieć swój udział w „zdobywaniu” skałek. Zwłaszcza, że pierwszemu zdobywcy przysługuje nie pisane prawo nazwania przebytej drogi (np. swoim nazwiskiem) i co z tym związane zostawienie w skałkach  śladu swojej działalności.

      Do wybuchu I wojny światowej przez teren wyżyny przechodziła granica państwowa monarchii Austrowęgierskiej i Królestwa Polskiego (zabór Rosyjski). Jeszcze nie dawno można było spotkać na terenie tzw. Dolinek Krakowskich ludzi pamiętających te czasy. Osobiście znałem starszego pana, który z rozrzewnieniem wspominał jak przemycał przez granicę tytoń i inne dobra materialne Przebieg granicy uniemożliwiał rozwój turystyki i w ogóle rozwój gospodarczy tych terenów. Było tam bardzo biednie. Wspinano się zatem czę-ściej po skałkach Garbu Tęczyńskiego np. w dolinie Mnikowskiej (komin Chmielowskiego). Dopiero odzyskanie niepodległości pozwoliło na udostępnie skalnych partii tej części wyżyny  dla szerokiej działalności wspinaczkowej. Utworzenie w późniejszych latach Ojcowskiego Parku Narodowego zamknęło wprawdzie dla wspinaczy dolinę Prądnika i rezerwatu w dol. Mnikowskiej ale pozostałe dolinki: Dol.Kluczwody, Dol.Bolechowicka, Dol.Kobylańska, Dol.Będkowska i Dol.Szklarki stanowiły i dalej stanowią wspaniały teren do uprawiania wspinaczek. Wyżłobione  w skałach uskoku zapadliskowego Rowu Krzeszowickiego kręte, głęboko wcięte doliny, otoczone są skałami o niezwykle malowniczych kształtach. Naprawdę warto je odwiedzić! Nazwy poszczególnych skałek zostały nadane w większości przez  wspinaczy. Spotkamy więc nazwy ściągnięte z innych gór jak. Np. Żabi Koń, Sokolica, Zamarła Turnia, Pieninki jak i inne nawiązujące do kształtów skałek jak np. Okręt, Iglica, Szeroka Turnia, Dupa Słonia (to oficjalna nazwa na mapach!). Najwięcej nazw związanych jest jednak z nazwiskami lub przezwiskami pierwszych zdobywców np. Filar Abazego, Filar Pokutników, Turnia Marcinkowskiego, Turnia Lechworowicza, Turnia Bodzio, Komin Wallischa itp. Obecne nazwy poszczególnych dróg wspinaczkowych są  bardziej egzotyczne np. Rozgrzeszenie, Panika Tucznika, Meningitis, Chiński Mandaryn, Nienasycenie itp.

 Największe zasługi w eksploracji wspinaczkowej tych terenów przypisać należy bezspornie grupie krakowskich taterników nazwanej przez miejscową ludność żartobliwie „Pokutnikami”. Najwybitniejszymi przedstawicielami tej grupy byli Kazimierz Paszucha, Adam Górka, Czesław Łapiński, Marian Pauli. Wszyscy zapisałi się później złotymi zgłoskami w historii polskiego alpinizmu. Tereny tzw. Dolinek Podkrakowskich stały się terenem działalności przedewszystkim (ale nie tylko) wspinaczy krakowskich. Tereny położone bardziej na północ, bliżej Śląska, eksplorowane były głównie przez wspinaczy śląskich. Później do eksploratorów dołączyły silne grupy wspinaczy z Częstochowy i Olkusza. Obecnie często spotkać można wspinających się w skałkach mieszkańców z najdalszych miast polskich, pozbawionych możliwości treningu, czy szkolenia w pobliżu swoich stałych miejsc zamieszkania.

Sytuacja polityczna po II wojnie światowej, ograniczone możliwości działalności w Tatrach spowodowały szczególnie masowy rozwój wspinaczki w skałkach. Wydawało się, że w latach 50 i 60 zrobiono wszystko co było możliwe do przejścia. Nieustanny rozwój technik  wspinaczkowych, coraz to lepsze przygotowanie fizyczne i psychiczne, supernowoczesny sprzęt wciąż pozwalają jednak na nieustanne podnoszenie poziomu trudności pokonywanych dróg. Końca nie widać. Nowe pokolenia na pewno podniosą jeszcze znacznie wyżej pokonywane trudności. Wciąż szkolą się pod opieką doświadczonych instruktorów Polskiego Związku Alpinizmu nowi kandydaci na mistrzów. Liczne szkoły wspinania nie narzekają na brak kandydatów. W każdy wolny od pracy dzień, setki wspinaczy, żądnych „zastrzyku adrenaliny”, okupuje prawie wszystkie dostępne skałki. Wspinanie skałkowe, całkowicie bezpieczne przy zachowaniu odpowiednich reguł, dostępne dla każdego, zyskało tak ogromną popularność, że nie ma obaw o przyszłość tego sportu. 

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA