Strona główna / nr 4 (6) -JESIEŃ 2005 / FOTOGRAFIA PAMIĄTKA Z GÓR
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
FOTOGRAFIA PAMIĄTKA Z GÓR


Jaskinia Raj zdjęcia galeria I

Jaskinia Ważecka galeria, zdjęcia

Jaskinia Demianovska Svobody zdjęcia galeria I

Jaskinia Demianowska Wolności zdjęcia galeria II


Jaskinie tatrzańskie zdjęcia galeria
         
ZDJĘCIA W JASKINIACH
FOTOGRAFIA PAMIĄTKA Z GÓR Cz. VI

Tekst: Kazimierz Koczur

Zdjęcia: Andrzej Kojder

Opracowanie komputerowe zdjęć: Kazimierz Koczur

 

        Przy okazji naszych fotograficznych wycieczek nie zapominajmy, że góry to nie tylko to co „na wierzchu”, ale też i to co „w środku” czyli jaskinie.

       45.jpg (16.38 Kb)Zdjęcia w jaskiniach to trudna dziedzina fotografii i to z kilku powodów. Po pierwsze mamy tu do czynienia z chronicznym niedostatkiem światła. Nawet jaskinie udostępnione do zwiedzania szerokim rzeszom turystów i zwiedzających, a więc iluminowane reflektorami, nie grzeszą nadmiarem światła.

       Po drugie – w większości przypadków nie nosimy ze sobą statywów, a lampy błyskowe w jakie wyposażone są nasze aparaty zdają egzamin w warunkach M4, ale nie w obszernych i ciemnych grotach czy korytarzach.

       Po trzecie – nawet dysponując dodatkowym fleszem o dużej mocy błysku z reguły otrzymujemy zdjęcia o prześwietlonym pierwszym planie i wyraźnie nieoświetlonych dalszych planach, a więc zdjęcia o nadmiernych kontrastach.

       Po czwarte – używając lampy błyskowej z wykorzystaniem 1 błysk na zdjęcie nie mamy żadnej kontroli nad rozkładem i wielkością refleksów powstających na gładkich, mokrych i nieregularnych powierzchniach ścian i nacieków, a refleksy takie mogą zniweczyć wszystkie nasze wysiłki.

       Co więc czynić? No cóż… Ideałem byłaby sytuacja w której mamy statyw i możemy sobie pozwolić na spokojne przygotowanie sprzętu i przemyślenie bez pośpiech „co i jak” nie przeszkadzając tym innym zwiedzającym i nie zwalniając tempa własnej grupy. W tak komfortowych (ale niezmiernie rzadkich) okolicznościach postępujemy w dwojaki sposób:

montujemy aparat na statywie i otwieramy migawkę „na czas” do kilku lub kilkunastosekundowej ekspozycji, korzystając ze świateł jakie dał nam administrator obiektu – lub:

a)                  jeżeli takich świateł brak, ale mamy dodatkową lampę błyskową „luzem” wraz z zasilaczem, to po ustawieniu sprzętu jak w punkcie a) spacerujemy sobie z fleszem po grocie wyzwalając ręcznie co kilka kroków w różnych kierunkach błysk. Dla filmu 800 – 1600 ISO, przy otworze przysłony 5,6 – 8 i odległości fotografowania 6 – 10 m wystarcza przeciętnie 10 – 15 błysków. Po czym zamykamy spokojnie migawkę z przekonaniem (o naiwności!...), że mamy optymalnie naświetlone i ostre zdjęcie na którym wszelkiego rodzaju i kształtu nacieki, sople i inne krystaliczne formy zagrają żywymi kolorami tęczy...

       46.jpg (16.91 Kb)Tak opisałbym pierwszą z dwóch sytuacji idealnych. Istnieje jeszcze druga choć też chyba niezbyt częsta, która wyzwala nas od konieczności noszenia się po jaskiniach ze statywem i dodatkowym dużym fleszem. Mam tu na myśli szczęśliwych posiadaczy aparatów cyfrowych nowej generacji które wyposażone są w opcję tzw. „elektronicznej stabilizacji obrazu. Wybranie tej opcji umożliwia fotografowanie bez statywu – „z wolnej ręki” przy czasach otwarcia migawki 1/6  -  1/4 sek dając w 80% nieporuszone zdjęcia. No, ale taki sprzęt to jednak w tej chwili wydatek kilku tysięcy PLN.

       Co więc pozostaje czynić posiadaczom wielokrotnie tańszych aparatów czy nawet użytkownikom wysłużonych Practic i zabytkowych Zenitów?

       Niech się nie zrażają. Moja rada jest taka: fotografujmy w jaskiniach nie siląc się na zdjęcia całych grot i szerokich korytarzy. Fotografujmy detale. Zdjęcia małych grup czy pojedynczych nacieków wykonane z bliska lepiej oddadzą bogactwo kolorów i ich odcieni niż szerokie „panoramy” jaskiń. Na ile to możliwe korzystajmy ze świateł zainstalowanych reflektorów. Na poprawę zachwianej przez światło żarowe kolorystyki obrazu będzie czas później. Wykonujmy serie 5 – 8 zdjęć tego samego obiektu z ręki – bez statywu nawet z czasem 1/15 – 1/8 sek. Zyskamy większe prawdopodobieństwo, że z tych 8 zdjęć jedno będzie do wykorzystania.

       Techniczną jakość zdjęcia da się znacząco poprawić jeżeli mamy dostęp do komputera z odpowiednim oprogramowaniem. Komputerowej korekty zdjęć najlepiej dokonywać w programach Photoshop lub Corel Photo-Paint. Trzeba tylko trochę cierpliwości i praktyki której szybko nabędziemy przy kolejnych próbach korekty. Poniższe przykłady – jak sądzę – są tego doskonałą ilustracją.

       Fot. 1 jest nieco niedoświetlona, przez co spłyceniu uległa nie tylko czytelność szczegółów w cieniach (kamienie we wodzie – prawy dolny róg), ale też zawężeniu uległa gama i nasycenie odcieni barwnych na ścianie z naciekami. Fot. 2 – po korekcie. Udało się mimo podniesienia kontrastu wydobyć rysunek detali w cieniach. Dodatkowo poprawiono ostrość konturów wykorzystując polecenie Filtr > Wyostrz (Photoshop).

       Patrząc na Fot. 3 raczej domyślamy się bogactwa kolorów i odcieni niż je widzimy. Na dodatek czarny cień osoby wzdłuż prawego brzegu kadru burzy równowagę kompozycji. Po korekcie (Fot. 4) wnęka w ścianie gra kolorami a całość jako żywo przypomina barokowy ołtarz. Czarny pasek poręczy też można było złagodzić, ale… przecież coś powinno nas odgradzać od takich cudów natury.

       Fot. 5 – tu wydawało się że już nic tego zdjęcia nie uratuje. Podwójne kontury sopli (skutek drgnięcia aparatu przy otwartej migawce) i mocno zachwiana sztucznym światłem kolorystyka kwalifikowały właściwie to zdjęcie do kosza.

       A jednak – umiejętne podniesienie kontrastu ukryło większość podwójnych konturów. Złagodzona też została czerwona dominanta obrazu.

       Wszyscy wiemy jak trudno jest ustawić ostrość w złych warunkach oświetleniowych. Nawet „auto-focus” nie może sobie wówczas poradzić i wyczynia cuda. Fot. 7 jest tego dobrym przykładem. Płaszczyzna ostrości znalazła się gdzieś tuż przy dolnym brzegu kadru, a im dalej tym gorzej. Po korekcie (Fot. 8) jest już znacznie lepiej. 3-krotne polecenie Filtr>Wyostrz dało zadawalającą ostrość konturów. Rozjaśnienie cieni i zwiększenie nasycania barw też wyszło zdjęciu na dobre.             

       Podobny, ale jeszcze bardziej skrajny przykład nieostrości to Fot. 9.  Tutaj żaden element zdjęcia nie znalazł się w płaszczyźnie ostrości. Ale i to nie jest jeszcze przypadek beznadziejny, chociaż na oryginale nieostrość jest tak duża że zaciera czytelność obrazu. Po wyostrzeniu konturów (Fot. 10), ustawieniu balansu kolorów i ich nasyceniu kamienie pod wodą zagrały szeroką gamą barw..

       No i tyle na dzisiaj. Wszystkim fotografom „jaskiniowcom” życzę udanych zdjęć. A te nieudane – na komputer do korekty. I też będą udane!

 

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA