Strona główna / nr 1 (7) - ZIMA 2006 / NIEDŹWIEDZIE PRZEDZIMIE
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
NIEDŹWIEDZIE PRZEDZIMIE

[ Niedźwiedź kozica jeleń ]


Niedźwiedź, kozica, jeleń zdjęcia, galeria

Tatry Hala Gąsienicowa Panoramy tatrzańskie zdjęcia, galeria

Dolina Chochołowska otoczenie zdjęcia galeria

Tatry Czerwone Wierchy zdjęcia galeria

Tatry zimą Czerwone Wierchy zdjęcia galeria
         
Dr inż. Wojciech Gąsienica Byrcyn

Niedźwiedzie przedzimie    Tatry w liczbach, tatrzańskie naj, naj zobacz >>>>

 Jest to fragment przygotowywanej do druku opowieści przyrodniczej o niedźwiedziu p. t. W Kasprowym mateczniku.

Monotonny czas ostatnich letnich dni przerwany został wokół Kondrackich Rówienek. Na potężnym smreku widniała04.jpg (25.82 Kb) odarta biel drzewa. Bruzdy zadrapań świeciły kropelkami żywicy. Bystra z najwyższą dokładnością sprawdziła pozostawione świeże znaki. To samo chciał uczynić Dziki, jednak nie sięgał ich wysokości. Próbował wspiąć się w górę, ale brak pomocnych konarów uniemożliwił spełnienie zamierzenia. Za to pierwszy odnalazł inny pewny ślad obecności obcego niedźwiedzia. Pobliska skała zatrzymała w zagłębieniu żółtawy płyn. Jego zapach odrzucał i drażnił młodego samca. Węszenie, prychanie i gesty niezadowolenia zwróciły uwagę starej. Bez trudu rozpoznała ona odór dawnego kochanka. Ruszyła pilnie jego tropem.

             Bury żłopał wodę z Goryczkowego Potoku, kiedy dochodziła go Bystra z nadzwyczaj karnym Dzikusem. Potężny samiec otrząsał lekko zmoczone ciało. Rozkoszne zajęcie ogłaszał lekkim porykiwaniem ku walącej strudze poprzez progi skalne. Władczy spokój i ten znany głos, ale także siła harmonijnych muskułów hamowały kroki urodziwej samicy. Łagodnie spoglądała na kudłatego władcę, choć on przecież wdepnął w jej mateczny rewir. W chwili zauważenia obojga Bury gwałtownie wyskoczył z koryta potoku. Otrzepał ciało i wartko ruszył ku Bystrej. Zwolnił z chwilą rozpoznania kasprowej gaździny. Doszedł do przybyłej bez najmniejszych władczych oznak. Przylgnął do samicy w geście ukochania. Postąpił tak samo, jak w czasie poprzednich spotkań. Wzajemność Bystrej uciszyła wartkie oddechy. Przyjazne obwąchiwanie młodego samczyka spowodowało ostateczne uspokojenie wszystkich. Zwierzęta pozostały razem, przygotowując się bezustannie do pory zimowego snu.

             Obecnie, jak co roku o tej porze, goryczki trojeściowe i jesienne malowały niebieskimi barwami regle, piętro kosodrzewiny, a nawet turniowe ogródki. Sitowie poczęło krasić Czerwone Wierchy, spoza których ruszał wczesny wiatr halny. Kołysał on smreczynami, wprawiał w taniec żółknące zioła. Pędził zimne chmury ku graniom, wypierając z ich wysokości ciepło w stronę Kotliny Zakopiańskiej i dalej. Halny powiew nastrajał dzikie zachowania zwierząt. Jelenie byki, rozognione rują, głosiły swoje panowanie w górskich dolinach po wysokie przełęcze. Odpędzane od łań słabsze samce wyrażały żal niemocy. Porykiwania zdradzały miejsca ich obecności, a drapieżniki wykorzystywały każdą nieuwagę i zapamiętanie swoich ofiar.

            Ze świtem gwar Doliny Goryczkowej pogłaśniały nie jelenie utarczki, tylko wilcze nawoływania. Niedźwiedzie rozpoznały je bez trudu i zaległy u stóp Myślenickich Turni. Nawet Dziki, po usłyszeniu poznanego już w przeszłości groźnego wycia, przywarł mocniej do Burego. Wąski przesmyk, do którego zbliżał się zabójczy hałas zajęły wygodnie Bystra ze swoim mocarzem. Naszczekiwania w jednym i tym samym miejscu było oznaką osaczenia i dobijania ofiary. Drogę ku czatującym znaczył urywany tupot, jazgot napastującej watahy wilczej i powtarzające się z rzadka uciszenia. Targany jeleń znów umykał. W jego zad dźgał ostrzem kłów Basior, jego wilczura i reszta. Zgraja zbliżała się pędem w miejsce wybrane przez królewską parę mocarnych drapieżców.

            Bystra pierwsza targnęła w stronę znienawidzonego Basiora. Dziabnęła go ostrzem pazurów. Ten potoczył się ze zbocza w kierunku pobliskiego potoku. Nie czekał, nie spojrzał za siebie, tylko uciekał przez wodę. Zwolnił na przeciwnym brzegu, ale natychmiast ruszył by pozostawić jak najdalej niebezpieczny rejon. Bury lepiej wykorzystał okazję. Jednym potężnym uderzeniem skruszył kręgosłup wilczycy, a później zakleszczył w morderczym uścisku jej gardło. Dzierżył powaloną, aż ustał oddech, a serce zaprzestało głoszenia pieśni szczęśliwego żywota. Nadbiegła Bystra jeszcze w chwili zachodzących oczy wilczycy rozdzierała jej tuszę. Z pożarciem serca i krwistej wątroby niedźwiedzie ruszyły śladem farbiącego posoką jelenia. W raz z odnalezieniem padłego trawożercy, cała trójka rozpoczęła zaś drapieżczą ucztę.

            Ostatnia obfitość pokarmu mięsnego przydała się nadspodziewanie. Najmniejsza cząstka ścierwa nie została zmarnowana. Próby lisich podchodów w celu uszczknięcia coś dla siebie, zostały natychmiast ukrócone. Przymilne kroki rudej samicy, zostały nieprzyjaźnie przyjęte przez wyrośniętego Dzikusa. Zmienił się on w ostatnich tygodniach. Ciemno rudawy kolor sierści przerosło ościste uwłosienie. Ono to dźwigało pozornie młodego samca w kłębie i rysowało bardziej krągłe kształty mięsistego zadu. Bystra z Burym zerkali ukradkiem w stronę pięknego młodzieńca. Samicy sprawiały niewypowiedzianą radość rzadkie utarczki ojca z synem, albo próby naśladowania starego. Matka czujnie gasiła niechęć mocarza z Doliny Rozpadłej, w chwilach przechodzenia przez młodego granicy w dokuczliwych zaczepkach.

             Mijający halny powiew ułatwił Cichej odnalezienie resztek jeleniego ścierwa. Zjawiła się w Dolinie Kasprowej, a później w Goryczkowej, kiedy już zdobywcy mięsiwa najedli się do syta i pospieszyli w poszukiwaniu soczystego pokarmu. Ukryte ostatki, poznaczone zapachem odnalazła młoda samica z pomocą wybornego węchu. Skorzystała i ona, a później podążyła znanym duktem w kierunku legowiska wśród ścian Myślenickich Turni. Tu napotkała rodzinną gromadę. Tu odpoczęła beztrosko w pobliżu opiekuńczej matki i niepokonanego Burego. Tutaj też odnalazła wyrośniętego Dzikusa. Ciągłe poszukiwania Siwego nie zostały jednak uwieńczone radością. Pozostała i u niej niezbadana pustka.

            Padający śnieg przypominał ostrzej o nadchodzeniu głodnej pory. Okiść tuliła limbiny i jodły ze smrekami, ale też drzewa, które nie porzuciły jeszcze listowia. Ten biały całun mocno zaniepokoił Burego. Jego oddalona gawra nie została jeszcze przygotowana na zimę. Z nawrotem ciepłych dni oraz ustąpieniem bieli, rozważny samiec pospieszył ku Kondratowej Przełęczy i dalej w okolicę własnej ostoi. Po drodze zajadał czerwone owoce jarzębiny. Darł wierzbowe korowiny, a wysoko nawet krzewinki borówek i różne przeziębione halne rośliny. Czas wybrzydzania minął już tego roku. W okolicy samej Przełęczy dłużej myszkował za zmarzłym ptactwem, zagubionym wśród ostatniej wierchowej śnieżycy. W końcu Bury pozostawił grań, ogarniając jeszcze spojrzeniem Kasprowy Matecznik Bystrej. Znowu ze swoją niedźwiedzią miłością obzierał halizny i żleby Kopy Koprowej, po czym spokojnie ruszył w stronę swojego dziedzictwa.

            Przedzimie było odpędzane nawrotami ujmującego ciepła. Tylko dni grzały, zaś noce mroziły żywą górską przyrodę. Mchy porastające skaliste bory zamieniały wilgoć w szorstkie dywany. Kroki zwierząt odciskały na nich wyrażane ślady. Można było odczytać kierunek marszu wolno ciągnących byków. Wielkie łapy znaczyły stąpania opasłych niedźwiedzi. One to ostatnio, w okresach dłuższych szarug i chłodów, przebywały w pobliżu zimowych ukryć. Nawroty słonecznych dni przynosiły otuchę, budziły dawną aktywność i nadzieję na upragnione wędrówki.

            Cicha po opadnięciu niemal wszystkich liści z drzew, opuściła rodzinną Dolinę Kasprową. Pospieszyła na swoje do Lasu Gąsienicowego. Bystra z Dzikim kluczyły wolnym chodem to po Suchej Kasprowej, a zaś w okolicy ciepłego zbocza Krokwi. Pośpiech przed zimową porą nachodził zwierzęta z nawrotem niepogody. Wówczas to dojadały napotkane kęsy. Pożerały je by zapchać ostatnim pokarmem swoje przedzimowe nienasycenie.

 

 Ilustracje: Bożena Gąsienica Byrcyn

 

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA