Strona główna / nr 1 (7) - ZIMA 2006 / KSIĘŻYC NAD KOLORADO
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
KSIĘŻYC NAD KOLORADO



Tatry Morskie Oko zdjęcia

Tatry Mięguszowieckie Szczyty zdjęcia

Panoramy Tatrzańskie zdjęcia galeria

Tatry na starych pocztówkach

Tatry galeria zdjęcia czarno białe
         
Tatry - Morskie Oko 
opowiadanie - Księżyc nad Colorado
Krystyna Sałyga – Dąbkowska

 Tatry w liczbach, tatrzańskie naj, naj zobacz >>>>

            Nikt nie pamięta, kiedy piosenka ta przywędrowała do Morskiego Oka. W latach pięćdziesiątych i chyba jeszcze sześćdziesiątych, jej naiwne słowa, mówiące o miłości, rozstaniu i tęsknocie, towarzyszyły nam na wspinaczkach i wieczornych spotkaniach.

            05.jpg (22.56 Kb)Piosenka, nie mająca z górami nic wspólnego, stała się piosenką taternicką, śpiewaną obok słowackich: „Barbariczek”, „Jaworiny”, czy „Hercegowiny”. A już obowiązkowo śpiewana była na łodzi. Mało kto dziś pamięta, ale w tamtych czasach turystyczną atrakcją Morskiego Oka była przejażdżka łodzią po jeziorze. Łódź nosiła nazwę „Świstak” i przewożono nią turystów na drugą stronę jeziora, do ścieżki nad Czarny Staw. Przewoźnik Jasiek obowiązkowo pokazywał „panom” orła na Miedzianem i niecnie wykorzystywał taterników do pomocy w wiosłowaniu.

            Czasem po zapadnięciu zmroku, korzystając z dobrego humoru państwa Łapińskich, kierownictwa schroniska, sami wypływaliśmy na jezioro. Opatuleni w puchowe kurtki, docieraliśmy do miejsca, gdzie Mięguszowiecki Wielki kładł się cieniem na lustrze wody. Była to ponoć największa głebia jeziora, a w ogóle miejsce urokliwe, choć mroczne i groźne. Jasiek Długosz, Marek Stefański i Jurek Pilitowski zaczynali śpiewy zawsze „Księżycem nad Colorado”. Wtórowaliśmy cichutko i śpiewaliśmy, póki zimno nie zmusiło nas do powrotu. Z ulgą wypływaliśmy z cienia na oświetloną światłem księżyca taflę Morskiego Oka, pośpiesznie wiosłując do ciepła schroniska.

            Z czasem „Świstak” zaczął się rozpadać, a woda niebezpiecznie dostawała się do wnętrza. Nie pomogło łatanie; schronisko zakupiło nową, większą łódź. Nazwaliśmy ją „Łodzią Rządową” i nie polubiliśmy jej nigdy. Uważaliśmy, że nieładnie postąpiono z zasłużonym „Świstakiem”, którego ukryto wstydliwie przy odpływie stawu, podczas gdy „Łódź Rządowa” zaczęła panoszyć się na przystani.

            I wtedy wielkoduszna, wspaniała Dziunia Łapińska, kierowniczka i dobra dusza Morskiego Oka, zdobyła się na wielki gest, ofiarowując nam, bywalcom schroniska, starego „Świstaka”. Uszczęśliwieni przemianowaliśmy go natychmiast na „Łódź Piracką”, wywieszona została czarna flaga z trupią główką, a Dziunię zaprosiliśmy na chrzest nowej jednostki pływającej. Zachowała się, jak zwykle, wspaniale. Z wielką powagą wymówiła tradycyjne słowa: „Płyń po wodach Morskiego Oka, sławiąc imię polskiego taternika” i rąbnęła w burtę butelką z szampanem. Tak naprawdę do dziś nie jesteśmy pewni, czy był to szampan, bo w tamtych czasach byłaby to jednak profanacja trunku. Butelka z pewnością była oryginalna, a jej zawartość pieniła się wspaniale. Następnie załoga „Świstaka-Pirata”, nie zwlekając, wypowiedziała wojnę „Łodzi Rządowej”. Atak piratów był niespodziewany i na środku jeziora rozpętała się straszliwa chlapanina. Kilku członków załogi „Łodzi Pirackiej” wypadło do wody, a pozbawieni poczucia humoru przerażeni turyści „rządowi” podnieśli wrzask.

            Choć nikt nie utonął, była to niewątpliwie impreza wspaniała i długo wspominano o niej w Morskim Oku. Otrzymaliśmy jednak od Dziuni stanowczy zakaz zbliżania się do „Łodzi Rządowej”. I znowu co wieczór spod Mięguszowickiego dobiegały tęskne słowa „Księżyca nad Colorado”. Śpiewała je załoga naszej łodzi.

            Po wielu latach, zbierając grzyby w lasach Zazadniej, natknęłam się na zmurszały kadłub łodzi z zachowanym napisem „Świstak”

            Chyba do dziś już się rozpadł. Cichutko zaśpiewałam „Księżyc nad Kolorado” i było mi trochę smutno.

 

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA