Strona główna / nr 1 (7) - ZIMA 2006 / W CIENIU KRÓLEWSKICH DĘBÓW
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
Sidzina - Beskid Żywiecki


Beskidy, Beskid Mały Leskowiec zima w górach zdjęcia galeria

Beskidy, Zima w Beskidach Hala Lipowska, Rysianka zdjęcia galeria

Góry Świętokrzyskie z lotu ptaka zdjęcia zdjęcia galeria

Góry, Tatry, Orla Perć, Żleb Kulczyńskiego zdjęcia, galeria

Tatry szlak na Orlą Perć i Kozią Przełęcz zdjęcia, galeria
W CIENIU KRÓLEWSKICH DĘBÓW

Bogdan Szpila     

  •  

    Na wschodnich krańcach Beskidu Żywieckiego, między górskimi grzbietami, ukryta jest wioska, gdzie zwyczaje i obrzędy nadal są kultywowane a rytm07.jpg (21.17 Kb) dnia jak przed laty wyznaczają pory roku.

    Ziemia na południowych stokach Policy została zasiedlona dzięki Miłoszowi, synowi z nieprawego łoża Władysława Łokietka. Wypędzony z Krakowa za udział w buncie przeciwko królowi, Miłosz został osadzony w trudno dostępnych lasach, w pobliżu przemytniczego szlaku omijającego komorę celną w Nowym Targu. Miejsce to przez wiele lat nazywano Miłoszowa, a nazewnictwo dzisiejsze – Sidzina - wywodzi się od sitowia, otaczającego jeziorko, nad którym miał wznosić się niewielki zamek wygnańca.

    Najstarszy zachowany dokument mówiący o Sidzinie, to przywilej lokacji wydany w 1563 roku przez króla Zygmunta Augusta. … dajemy Maciejowi Gorylowi możność lokowania w naszym lesie zwanym Miłoszowa, leżącym niedaleko zamku naszego Lanckorony i należącym do tego zamku – głosi pismo.

    Aż do pierwszego rozbioru Polski Sidzina należała do starostwa lanckorońskiego. W 1839 r. hr. Filip Saint-Genois d’Aneancourt odkupił wieś od skarbu austriackiego, a jego syn Maurycy, niespełna pół wieku później sprzedał osadę wraz z okolicą Habsburgom, którzy z kolei po zakończeniu pierwszej wojny światowej, przekazali teren Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie.

    08.jpg (30.25 Kb)Namacalnym śladem historii dawnej Sidziny, są cztery dęby rosnące w centrum wioski, dar króla Jana Kazimierza dla mieszkańców, za zwycięską walkę ze Szwedami. Posadzono je w miejscu stoczonej bitwy, obok grobów poległych Sidzinian. Według starych przekazów, ranni Szwedzi zostali opatrzeni przez górali, jednak nie zdołali dołączyć do wycofujących się z Karpat szwedzkich wojsk. A ponieważ rośli, jasnowłosy potomkowie Wikingów podobali się miejscowym dziewczętom, zawarto kilka małżeństw, a skandynawska krew do dzisiaj płynie w mieszkańcach wioski.

    W centrum Sidziny, nieopodal kazimierzowskich dębów, stoi niewielki kościół pod wezwaniem św. Mikołaja, wybudowany początkiem XIX w, na miejscu dwóch poprzednich drewnianych kościółków, z których starszy wspomniany jest w dokumencie z 1582 r. Najcenniejszym zabytkiem sidzińskiej świątyni jest namalowany na desce cedrowej obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem. Zdaniem naukowców, obraz powstał w Dubrowniku na przełomie XIV i XV wieku. Legenda mówi jednak, iż został namalowany na górze Athos końcem pierwszego tysiąclecia. Podarowany przez św. Metodego księciu morawskiemu Rościsławowi, za sprawą czeskiej księżniczki Dąbrówki, żony Mieszka I, trafił na ziemie polskie. Zaś do Sidziny dotarł dzięki Miłoszowi, który otrzymał obraz od swojej macochy Jadwigi, żony króla Władysława Łokietka (córki Bolesława Pobożnego). Według podania, końcem XV w. obraz został zrabowany przez Tatarów, jednak uciekający najeźdźcy nie zdołali odjechać z łupem, bowiem konie odmówiły im posłuszeństwa. Tatarzy porzucili obraz, a tam gdzie upadł, wytrysnęło źródło. Przez stulecia do cudownej wody pielgrzymowali cierpiący, szukając pomocy w różnorodnych chorobach. Miejsce to zostało upamiętnione kapliczką, jednak obecnie, źródło pokrywa betonowa płyta, a ujarzmiona woda płynie w rurach lokalnego wodociągu.

    Do cudownego obrazu pielgrzymowano już w XVI w, zaś szczególnym kultem obraz jest otoczony od XVII w, gdy z ogarniętej wojną religijną Orawy, tłumnie przybywali wyznający katolicyzm Polacy.

    Erygowana w 1819 r. parafia w Sidzinie, miała wyjątkowe szczęście do charyzmatycznych proboszczów, na trwale zapisanych w historii nie tylko wioski, ale i regionu.

    Najbardziej znany z nich, urodzony w Chochołowie ks. Wojciech Blaszyński, posługę kapłańską w Sidzinie sprawował od 1836 roku. Był nie tylko słynnym kaznodzieją i spowiednikiem, ale również twórcą bardzo popularnego w regionie apostolstwa świeckich. Tzw. Sidziniarki, najczęściej młode, niezamężne kobiety, głosiły ewangelię wśród podhalańskiego i beskidzkiego ludu. Ewangeliczna posługa młodych góralek, była często powodem konfliktów z miejscowymi proboszczami, niechętnymi „konkurencji”, szczególnie, gdy „ich” parafianie ofiarowali Sidziniarkom pieniądze na budowę kościoła w Chochołowie, dzieło życia ks. Blaszyńskiego.

    Podobnie jak w innych górskich miejscowościach, w Sidzinie nie brakuje przydrożnych kapliczek, kilka z nich ma jednak niecodzienną historię.

    Kamienna figura z 1785 r. przedstawiająca upadającego pod krzyżem Chrystusa, stała niegdyś pośród zabudowań w centrum wioski, jednak przedstawiona realistycznie cierpiąca twarz Chrystusa, powodowała olbrzymi lęk wśród dzieci. Z tego powodu, w 1897 r. mieszkańcy przenieśli figurę poza zabudowania.

    Interesującą historię ma również niewielka drewniana kaplica, stojąca przy drodze prowadzącej na Orawę, obok Domu Wczasów Dziecięcych na tzw. Bińkówce, wybudowana staraniem ks. Józefa Długopolskiego.

    - Dzieci przebywające w naszym ośrodku, na niedzielne msze chodziły do wioski – opowiada Adam Leśniak, długoletni kierownik sidzińskiego DWD. - Gdy Gomułka solidniej usiadł w siodle, zabroniono wychowawcom zaprowadzać dzieci do kościoła. Postanowiono wówczas w pobliżu ośrodka, na plebańskim gruncie, wybudować niewielką kapliczkę. Przygotowane materiały w jedną noc przeniesiono nad potok i złożono w całość. Przez kilka tygodni władze nie wiedziały o nowej „świątyni”, a awantura wybuchła dopiero, gdy na uroczystość poświęcenia, przyszło bardzo wielu ludzi. Ksiądz, budowniczowie a nawet kapelmistrz wraz z orkiestrą uświetniającą poświęcenie, zostali ukarani grzywnami. Uczestników niedzielnych mszy, nękano również w następnych miesiącach, „za nielegalne, publiczne zgromadzenia pod gołym niebem”. Dopiero ogrodzenie kapliczki drewnianym płotem zakończyło szykany, gdyż zgodnie z obowiązującym wówczas prawem, zebranie „w ogrodzeniu” nie odbywało się w miejscu publicznym.

    Wędrując przez Sidzinę, warto zajrzeć do powstałego z inicjatywy ks. Józefa Świstka skansenu, gdzie można obejrzeć liczne eksponaty z XIX w. Przebywając w wiosce dłużej, koniecznie należy wybrać się do schroniska na Hali Krupowej, skąd rozpościera się fantastyczny widok na Tatry. W pobliżu schroniska, na Okrąglicy stoi niewielka kaplica Matki Bożej Opiekunki Turystów. Interesująca jest również Hala Malinowa, z kamiennym obeliskiem i kaplicą upamiętniającą walki partyzanckie w regionie. Wytrawni turyści mogą wspiąć się na Babią Górę, a zmotoryzowani wyjechać do niezbyt odległego Krakowa, Wadowic, Kalwarii Zebrzydowskiej czy Zakopanego.

    Sidzina. Zapraszamy na forum. http://sidziniaki.phorum.pl

     
    © Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
    Webmaster: PROMEDIA