Strona główna / nr 2 (8) - WIOSNA 2006 / Kwiaty i ich tajemnice
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
Kwiaty i ich tajemnice

[ kwiaty zdjęcia 1 ] [ kwiaty zdjęcia 2 ]


Tajemnice kwiatów zdjęcia galeria I

Tajemnice kwiatów zdjęcia galeria II

Najpiękniejsze górskie kwiaty zdjęcia galeria 1

Najpiękniejsze górskie kwiaty zdjęcia galeria 2

Rośliny alpejskie zdjęcia galeria I
         
Wiosna , kwiaty i ich tajemnice.

Dr Ryszard Kozik - Akademia Pedagogiczna Kraków

  Znowu mamy wiosnę. Zaczyna się spontaniczny ruch w przyrodzie. To co najpiękniejsze jest o tej porze to kwiaty. Kwiat jest organem rośliny odpowiedzialnym za jej  rozmnażanie. Kwiaty kwitną, aby wydać nasiona. Ten roślinny sex jest często bardzo skomplikowany. Cały problem tkwi w przeniesieniu pyłku z części męskiej kwiatu na część żeńską czyli okienko zalążka (rośliny nagozalążkowe) lub znamię słupka (u roślin okrytozalążkowych). Pyłek jest tym miejscem , gdzie produkowane są gamety męskie, które mają się połączyć z gametą żeńską schowaną w zalążku  (części kwiatu żeńskiego). Elementem transportującym gamety męskie u większości roślin jest łagiewka pyłkowa. Ale żeby do tego doszło istnieje cała strategia zapylania kwiatów pyłkiem. Z tego wynika, że istotnymi częściami składowymi kwiatów  są pręciki i słupki. Inne części to po prostu reklama lepsza lub gorsza kwiatów, mam na myśli płatki korony, działki kielicha czy też niezróżnicowany barwny okwiat. Wiele niepozornych kwiatów sięga po pomoc  pięknie wybarwionych liści podkwiatowych np. brazylijski wilczomlecz zwany potocznie u nas gwiazdą betlejemską. Ktoś by powiedział, że stojące obok siebie pręciki i słupki w kwiecie mają bardzo prostą drogę do zapylenia własnym pyłkiem. Po co ta skomplikowana strategia reklamowania się wobec owadów. Okazuje się, że kwiaty nie chcą być zapylane własnym pyłkiem, ba wykształcają  celowe urządzenia ochronne przeciw zapyleniu własnym pyłkiem.


Szlak na Halę Gąsienicową zdjęcia galeria

Tatry Czerwone Wierchy zdjęcia galeria

Orla Perć szlak na Zawrat zdjęcia Galeria 5

Tatry Dolina Białej Wody zdjęcia galeria I

Góry Świętokrzyskie  zdjęcia galeria II
         
Przed samozapyleniem  kwiaty zabezpieczają się w różny sposób: przez wytworzenia osobno kwiatów żeńskich i męskich na tej samej roślinie lub na roślinach o różnych płciach, np. wierzby. W kwiatach obupłciowych często  następuje czasowe oddzielenie płci przez nierównomierne dojrzewanie  pręcików i słupków w kwiecie. Jeżeli  pręciki dojrzewają  wcześniej, mamy do czynienia z tzw. przedprątnością, jeżeli słupki wcześniej gotowe są na przyjęcie pyłku, mamy do czynienia z tzw. przedsłupnością. Inni przedstawiciele tego samego gatunku akurat zachowują się odwrotnie stąd pyłku do zapylenia nie brakuje.

          W kwiatach, u których pręciki i słupki dojrzewają równocześnie, następuje oddzielenie jednej płci od drugiej  różnymi sposobami. Mogą to być  różnej długości pręciki i słupki, w jednych kwiatach pylniki pręcików są osadzone wysoko , a słupki nisko, w innych może być odwrotnie. Nazywamy to różnosłupkowością. W skutek tej dwupostaciowości organów płciowych znamiona słupków  długich są zapylane pyłkiem z kwiatów o długich pręcikach i na odwrót. Najdoskonalszym sposobem uniknięcia samozapylenia jest niemożliwość zapylenia  słupka własnym pyłkiem, po prostu dlatego, że własny pyłek na znamieniu słupka nie kiełkuje w łagiewkę, lub po wykiełkowaniu łagiewka marnieje. Tak jest między innymi u lucerny, żyta, kokoryczki i wielu innych. Ta obrona przed samozapyleniem jest ochroną przed wymarciem gatunku. Teraz  rozumiemy dlaczego kwiaty są tak barwne, pachnące i dzielące się nektarem z owadami. Mówimy, że kwiaty wabią , kogo? zapylaczy. Okazuje się, że różne gatunki owadów różnie reagują na barwę kwiatu, np. motyl  bielinek wyczulony jest na barwy żółte, niebieskie i czerwone. Obok barw  owady zwabia zapach. Zapachy wytwarzają się w tkankach płatków korony w postaci olejków eterycznych. Najważniejszym czynnikiem decydującym o odwiedzaniu kwiatów przez owady jest nektar. Kwiat za usługę zapylenia go pyłkiem przyniesionym przez owada z innego kwiatu tego samego gatunku daje mu za zapłatę miód i pyłek. A więc nic za darmo. Nektar jest wytwarzany w miodnikach znajdujących się u nasady płatków korony. W niektórych kwiatach drogę do miodników wskazują owadom drogowskazy tzw. wskaźniki. Tworzą je na płatkach korony kropki, kreski, plamki czy włoski barwne. Zdarza się czasem, że kwiaty u niektórych gatunków nie wytwarzają nektaru jednak różnymi wybarwieniami zwodzą owady, zachęcając je do odwiedzania ich. Jest to nabieranie owadów swoim wyglądem. Mówimy o takich kwiatach, że są zwodnicze. Wiele kwiatów w swojej budowie przystosowało się do określonych grup owadów np. muchówek, motyli, chrząszczy, błonkówek. Zwierzętami zapylającymi mogą być ptaki, nietoperze, biernie ślimaki. Wszystko to jest związane z dostępnością nektaru. Szczególnie interesujące są kwiaty pułapkowe np. kokornaka. Budowa kwiatu stwarza możliwości wejścia do jego wnętrza muchówek, natomiast z wyjściem są już problemy. Kwiat zamienia się w więzienie. Wolność uzyskują dopiero gdy dokonają zapylenia słupka obcym pyłkiem. Dopiero teraz więzienie się otwiera, sztywne szczecinki zamykające korytarz wejściowy więdną i pozostawiają wolną drogę dla muszek. Kwiatem pułapkowym jest również kwiat storczyka obuwika (Cypripedium calceolus). Jego pantofelkowata warżka jest bardzo śliska od wewnątrz. Owad, który się do niej ześlizgnie ma problemy wyjścia z niej. Ma tylko jedną drogę wyznaczoną  przez szpalery włosków pokrywających wnętrze warżki oraz czerwone plamki. Wyjście prowadzi pod dużym znamieniem, na którym owad zostawia masę pyłkową, oczywiście pod warunkiem, że wcześniej odwiedził już inny kwiat obuwika. Potem musi się przecisnąć pod jednym lub drugim pręcikiem, zbierając z nich lepką masę pyłkową, którą zostawi na znamieniu innego kwiatu obuwika. Kolejność czynności bardzo ważna, bo zapobiega samozapyleniu kwiatów. Kwiaty obuwików nie wydzielają nektaru, natomiast emitują silny zapach przypominający wanilię z cytryną co zachęca owady do lądowania na warżce. Skoro mowa o storczykach, to jest grupa systematyczna roślin u której przystosowanie kwiatów do określonych zapylaczy jest wyrafinowane. Rodzaj dwulistnik  (Ophrys sp.)   jest zapylany na drodze tzw. pseudokopulacji. Polega  ona na wykorzystaniu przez roślinę do przenoszenia pyłku seksualnych zachowań  samców różnych gatunków owadów. Wynika to stąd, że warżka  w okwiecie tych storczyków przypomina samice owadów i to pobudza „kopulujące” samce. Ponadto rośliny wydzielają związki wonne  o charakterze feromonów, zapachów  samic określonego gatunku. Mamy tu  do czynienia  z całym kompleksem czynników optycznych, chemicznych i mechanicznych , oddziaływujących na zachowanie owadów. 

         Współżycie błonkówek z kwiatami, które one zapylają jest tak ścisłe, że kwiaty wyspecjalizowane w swej budowie do zapylenia przez te owady, nie mogą wytwarzać nasion bez nich. Przykładem jest koniczyna sprowadzona z Europy na Nową Zelandię, nie wydawała tak długo nasion, dokąd nie wprowadzono hodowli pszczół i trzmieli.

         Wiele kwiatów otwiera się po całym dniu dopiero wieczór, korzystają z tego ćmy nocne. Kwiaty o długich rurkach korony dostępne są dla motyli, które posiadają długą ssawkę i mogą sięgnąć po głęboko ukryty nektar. Chrząszcze zapylają kwiaty o pancernej budowie, gdzie trzeba się zmagać z sztywnymi działkami okwiatu aby dotrzeć do ich wnętrza, tu byle chuchro sobie nie poradzi.

         Zdarza się, że pojawiają się takie owady, które nie przenoszą pyłku, a ich celem jest najeść się do syta nektarem. Mówimy o nich, że są to rabusie. Wrogowie kwiatów pochodzą głównie z chrząszczy, mrówek i innych owadów wszystkożernych, chodzących po ziemi. Do nektaru dostają się drogami bocznymi przegryzając poniżej pręcików rurkę kwiatową, w miejscu gdzie znajdują się miodniki (np. żywokost, tojad). Przeciwieństw jest wiele. Obrona  przed nimi ma różne strategie. Do nich należy masowy zakwit kwiatów tego samego gatunku, zawsze któryś z nich zostanie zapylony i wyda nasiona. Smółka – Viscaria sp. na łodydze wydziela lepką substancję, która działa na zasadzie lepu na muchy. Żadna mrówka nie dotrze do kwiatów.

Arcydzięgiel i szczeć mają tak ułożone liście na łodydze, że tworzą one baseny wypełnione wodą opadową, przeszkodą nie do przebycia dla wielu owadów wędrujących w górę łodygi w kierunku kwiatostanów.

Jednak szereg roślin nie korzysta z usług owadów w przenoszeniu pyłku. Wykorzystują do tych celów prądy powietrza. Wiąże się to z dużą rozrzutnością  pyłkową.

Drobne ziarenka pyłku naszych rodzimych i sprowadzonych z innych kontynentów drzew są przenoszone na duże odległości.

         Co roku  na wiosnę  na brzegu wysychających kałuż obserwujemy żółty nalot. Jest też ból kierowców, gdzie w kilka godzin po umyciu samochodu mamy go „przysypany” żółtym nalotem. Na szczęście nie jest to siarka. Chodzi tu o ogromne ilości pyłku, który unosi się w powietrzu, a następnie jest spłukiwany przez deszcz na ziemię. Większość naszych drzew jest wiatropylna i powierza swój pyłek na pastwę wiatru z nadzieją, że przynajmniej kilka ziaren  dotrze na kwiaty żeńskie. Kwiaty te muszą być zapylone, aby mogły wytworzyć nasiona i owoce. Masowa produkcja pyłku jest warunkiem sukcesu. Kwiaty żeńskie drzew wiatropylnych nie mają atrakcyjnej formy, wabiącej owady. Mogą sobie pozwolić na małe rozmiary i niepozorny wygląd. Ważnym elementem jest tu duże znamię słupka lub u nagozalążkowych kropelka zapylająca na okienku zalążka. To te urządzenia mają wychwytywać  przelatujące ziarna pyłku. Niestety działa tu zasada przypadku, większość ziaren pyłku nie zostanie wykorzystana. Stąd kwiaty męskie nastawione są na wysoką produkcję. Ktoś to policzył, że pręcik z dwoma pylnikami u brzozy zawiera ponad 10 000 ziarenek pyłku. Natomiast u roślin zapylanych przez owady zaledwie około 200-300. 

A jaka jest skuteczność? Np. u brzozy spełnia zadanie rozrodcze tylko jedno ziarno pyłku na 20 000. Podczas sprzyjającej pogody pyłki są przenoszone na odległość ok. 100 km. W związku z tym mamy w Krakowie pyłek świerków  i sosen z Tatr, Beskidów i okolic.

Roślinami wiatropylnymi są również trawy.

Biedni alergicy, jedynie deszcz ich może uratować, a do tego czasu kichamy.

Lubimy kwiaty, ale nasza miłość jest zabójcza dla nich. Ileż to ludzi  widzimy wiosną wiozących z wiosennych wycieczek całe naręcza kwiatów. Radość jest krótka, wiosenne kwiaty bardzo szybko więdną. Lepiej jest je oglądać jednak w środowisku przyrodniczym. Zachęcam do wiosennych wycieczek i poznawania tajemnic kwiatów.

 

Literatura

Szlachetko D.L. 2001. Storczyki, str.168. MULTICO Oficyna  Wydawnicza, Warszawa.

Szafer Wł. 1946. Tajemnice kwiatów. str.32.Nakładem Księgarni St. Kamińskiego w Krakowie.

Reichholf J., Steinbach G. red. 1995.Drzewa, krzewy, Wielka Encyklopedia. Wyd. Muza SA, Warszawa.

 

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA