Strona główna / nr 3 (9) - LATO 2006 / BARTUŚ OBROCHTA
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
BARTUŚ OBROCHTA


Szlak na Halę Gąsienicową zdjęcia galeria

Tatry Hala Gąsienicowa Panoramy tatrzańskie zdjęcia, galeria

Tatry szlak na Orlą Perć i Kozią Przełęcz zdjęcia, galeria

Dolina Chochołowska otoczenie zdjęcia galeria

Tatry Dolina Białej Wody zdjęcia galeria I
         
Wojciech Gąsienica Byrcyn
Bartuś Obrochta                      
Tatry w liczbach, tatrzańskie naj, naj zobacz >>>>

W literaturze tatrzańskiej często wspominane są zasługi Straży myśliwskiej powołanej w 1866 r. do ochrony kozic i świstaków. Pierwsi zaprzysiężeni jej przedstawiciele to Maciej Gąsienica Sieczka oraz Jędrzej Bachleda Wala. Niemniej zasłużonym strażnikiem, znanym też jako tatrzański przewodnik i podhalański muzyk był Bartłomiej Obrochta zwany Bartusiem (1850 - 1926). To zdrobnienie imienia wiązało się z jego charakterem. Ludzi życzliwych, dobrodusznych i światłych, często na Podhalu tak nazywano. Nawet po czas kiedy „byli w lotka”.

Obrochta, podobnie jak jego poprzednicy, początkowo Tatry poznawał, zajmując się polowactwem. Sam wielokrotnie wspominał o tej swojej pasji. Ona to umożliwiła mu już w młodości poznać doliny reglowe i inne tereny tatrzańskich dolin i szczytów. Zakopiańscy polowace obok pochodzących z Kościeliska, Ważca czy Jurgowa należeli wówczas do szczególnie zapalczywych koziarzy. Ograniczenie ich działalności nastąpiło z chwilą podjęcia znanej akcji uświadamiającej na Podtatrzu oraz powołania stosownych aktów, chroniących zwierzęta górskie.

Bartuś, podobnie jak wielu Podhalan, uległ z czasem korzystnej metamorfozie. Z polowaca stał się od około 1878 r. jednym z pierwszych przewodników, a następnie po ustąpieniu Jędrzeja Wali, został strażnikiem Straży Tatrzańskiej Towarzystwa Tatrzańskiego. Służbę pełnił od 1886 r. po I wojnę światową.

Strażowanie było ważnym jego zajęciem, choć ograniczało możliwość „wodzenia panów” po Tatrach. Przewodnictwo jednak stanowiło ważny element działalności tego górala. Jeszcze w latach siedemdziesiątych uczestniczył w wyprawach Tytusa Chałubińskiego. Wówczas to jego muzyka, obok Sabałowej, tworzyła nastrój tych niepowtarzalnych wycieczek.

Z Ludwikiem Chałubińskim i Wojciechem Gąsienicą Rojem próbowali zdobyć Ganek w 1878 r., wychodząc od Rumanowej Przełęczy na Galerię Gankową. Te i inne osiągnięcia upamiętniają tego przewodnika - zdobywcę dwiema nazwami w zachodniej grani Małego Ganku: Bartkową Turnią i Bartkową Przełęczą.

W 1881 r. Bartuś z Janem Gasienicą Gronikowskim prowadzili na Halę Gąsienicawą Bolesława Prusa, cierpiącego na lęk przestrzeni. Pisarz, zdając sobie sprawę z trudu, obiecał przewodnikom dwie nowe dubeltówki. Nie był on jednak w stanie przejść starą pasterską percią przez Boczań. Poprowadzony został innym razem przez Dolinę Olczyską. Obiecana zapłata dla obu polowacy; przewodników była zbyt cenna. Prus był niezmiernie rad ze swojego osiągnięcia. Bartuś wspominał później, jak podaje Juliusz Zborowski: „I my się tys radowali, bo my przecie dubeltówki dostali piekne, co ik nom darowoł. No i wicie, honor nom był, co my takiego sławnego cłowieka haniok zawiedli”.

Obrochta należy do zdobywców wschodniej ściany Lodowego Szczytu oraz Rysów przez Grzędę od Czarnego Stawu. On też prowadził grupę turystów po raz pierwszy zimą 1894 r. przez Zawrat do Morskiego Oka. Opis uczestnika tej wyprawy, Jana Grzegorzewskiego, ukazuje jak bardzo doświadczenie myśliwskie Bartusia przydawało się w tak wówczas trudnym przedsięwzięciu.

Obrochta jako strażnik angażował się czynnie w znany spór o przebieg granicy w okolicy Morskiego Oka na przełomie XIX i XX w. Groźba kary spowodowała niemożność odwiedzania przez niego południowej strony Tatr przez dwanaście lat.

Po zakończeniu I wojny Bartuś zajął się prowadzeniem schroniska w Dolinie Roztoki. Wówczas więcej czasu poświęcał umiłowanej muzyce. Jego talent  i wielkie doświadczenie oraz umiejętność przekazu bogactwa melodii podhalańskich, wykorzystane zostały przez Karola Szymanowskiego w balecie „Harnasie”. Stanisław Mierczyński, którego Obrochta wprowadzał w Tatry i uczył grać tak pisał o swoim przewodniku: „Bartuś Obrochta potrafił zachować nie tylko przekazane mu staroświecie nuty, lecz dzięki talentowi i głębokiemu ich umiłowaniu wzbogacił je, zachowując przy tym nieskazitelną czystość charakteru i stylu dawnej, podhalańskiej muzyki”. A Adolf Chybiński dodaje: „Obrochta wygrywał duszę Tatr, ludzi i starodawnych czasów... . Sztuka Obrochty była życiem”.

Obecnie czcimy osiemdziesiątą rocznicę śmierci tego ciekawego człowieka i ciągle przeżywamy Bartusiowe nuty.

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA