Strona główna / nr 3 (9) - LATO 2006 / DHAULAGIRI
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
DHAULAGIRI

[ Dhaulagiri zdjęcia galeria ]


Krzysztof Wielicki Himalaje szkolenie GOPR zdjęcia galeria

Krzysztof Wielicki Mount Everest zdjęcia galeria 1


Krzysztof Wielicki Dhaulagiri zdjęcia galeria

Krzysztof Wielicki Kangchengjunga zdjęcia

Marian Bała piękne szczyty zdjęcia
         
Dhaulagiri
Krzysztof Wielicki

    Dhaulagiri (8167 m), Biała Góra, to nepalski szczyt w Himalajach Centralnych, najwyższy z grupy tzw. niskich ośmiotysięczników, znajdujący się po zachodniej stronie doliny Kali Gandaki, poprzez którą sąsiaduje (w prostej linii około 33 km) z nieco niższą Annapurną.
    Nieznajomość masywu oraz dróg dojścia pod szczyt Dhaulagiri, a przede wszystkim poważne błędy i braki ówczesnych map, uniemożliwiły Francuzom sukces podczas pamiętnej wyprawy w 1950 roku. Ponieważ od strony zachodniej Dhaulagiri wydawała się nie do zdobycia, Francuzi zamierzali wtedy zaatakować górę wprost ścianą północną. Jednak dojście pod nią od wschodu było bardzo skomplikowane, wymagało przekraczania dwóch wysokich grani. Dotarli tylko pod przełęcz, do dziś zwaną Przełęczą Francuzów (French Pass), skąd zrobili zdjęcia północnej ściany wznoszącej się ponad lodowcem Mayangdi, którą po wielkich zmaganiach zdobyli. W 1953 roku próbę pokonania północnej ściany Dhaulagiri podjęli wspinacze szwajcarscy, którym udało się dotrzeć przecinającą ją grzędą do wysokości 7700 m. Następnie w 1954 roku Dhaulagiri atakowali Argentyńczycy, dochodząc na grań szczytową już powyżej 8000 m. W 1958 roku miała miejsce porażka wyprawy szwajcarskiej, a w 1959 roku – austriackiej.
    Górę zdobyła dopiero następna wyprawa szwajcarska z 1960 roku, kierowana przez Maxa Eiselina, w której udział wzięli także wspinacze zagraniczni, w tym Polacy –  Jerzy Hajdukiewicz i Adam Skoczylas. Po raz pierwszy w dziejach wypraw himalajskich korzystano wówczas z małego samolotu (Pilatus), bardzo jeszcze zawodnego. Pozwalał on w krótkim czasie pokonać trasy wymagające niegdyś wielodniowych marszów. Z drugiej strony większość członków ekipy nie zdobywała przez to odpowiedniej aklimatyzacji i miała poważne problemy zdrowotne, spowodowane zbyt szybką zmianą wysokości. Część zdezorganizowanej w ten sposób ekipy szwajcarskiej weszła na Przełęcz Północno – Wschodnią, po czym zakładając kolejne obozy na drodze Austriaków, dotarła 13 maja 1960 roku na szczyt. Tak oto zdobywcami Dhaulagiri zostali Kurt Diemberger, Ernst Forrer, Albin Schelbert oraz Szerpowie Nima Dorjee i Nawang Dorjee, a w dziesięć dni później kolejni członkowie tej wyprawy –  Michel Vaucher i Hugo Weber.
    Drogą zdobywców wchodzono później wielokrotnie, nią też odbyło się pierwsze polskie wejście w zimie (21 stycznia 1985 roku Jerzy Kukuczka i Andrzej Czok, w wyprawie kierowanej przez Adama Bilczewskiego). Innymi drogami wchodzono na szczyt, począwszy od schyłku la siedemdziesiątych, kiedy pokonano południowy filar Dhaulagiri (Japończycy –   Toshiaki Kobayashi i Tatsuji Shigeno, w maju 1978 roku) i grań południowo – wschodnią (także Japończycy –  Tsutomu Miyazaki, Hiroyuki Tani, Akira Ube i inni, w październiku 1978 roku). Wiele dróg jest dziełem naszych kolegów z dawnej Czechosłowacji; działały tu liczne ich wyprawy prowadzone najczęściej przez J. Navaka, odnosząc szereg sukcesów, takich jak poprowadzenie drogi lewą częścią zachodniej ściany z 1984 roku, czy dokończenie w roku 1988 drogi francuskiej południowo – zachodnim filarem z 1980 roku.
    Dhaulagiri to siódmy szczyt w mojej kolekcji ośmiotysięczników. Bez większych przygód wszedłem nań drogą normalną 24 kwietnia 1990 roku w celach... aklimatyzacyjnych. Moim głównym celem było nie tylko samo zdobycie wierzchołka, nie mające w wymiarze sportowym większego znaczenia, lecz zrobienie szybkiego, jednodniowego wejścia solowego na ścianie wschodniej. To jest dokładnie ta ściana, którą pokonali Wojtek Kurtyka, Ludwik Wilczyński, Rene Ghilini i AlexMcIntyre w pamiętnym ataku stylem alpejskim wiosną 1980 roku, wkrótce po moim pierwszym, a być może największym sukcesie – pierwszym zimowym wejściu na Everest. Droga Wojtka prowadzi prawą częścią ściany, ja poszedłem nieco na lewo od niej. Jeszcze trochę bardziej w lewo jest w środku tej liczącej ok. 2400 m ściany do dziś nie zdobyty filar; wymagający z pewnością trudnej wspinaczki skalnej, co raczej na szybkie wejście solowe się nie nadawało. To bardzo ambitny cel na przyszłość, choć może już nie dla mnie.
    W księżycową jasną noc o godzinie 23.00 wystartowałem od podstawy ściany, zbrojny jedynie w puchowy kombinezon, dwa
czekany w rękach i plecak z dwoma litrami napojów, kilkoma cukierkami, walkie-talkie, aparatem fotograficznym, czterema śrubami lodowymi i 30 m liną, którą utraciłem nieszczęśliwie zaraz na początku wspinaczki. Łatwym początkowo zboczem osiągnąłem skalny uskok wyprowadzający ku długiej trudnej lodowej rynnie. Chwila odpoczynku, łyk ciepłego napoju i dalej w drogę: im wyżej, tym trudniej. Na lodzie coraz więcej nawianego, osypującego się śniegu... to prawdziwa pułapka. Straciłem trzy godziny, wielokrotnie przykładając się do przejścia tego odcinka – za każdym razem ześlizgiwałem się, bez asekuracji, z powrotem w to samo miejsce. „Zapchałem się” na dodatek w skałach pod kopułą szczytową, bo przecież kompletnie nie znałem drogi. Ale wspinanie się na drogach nieznanych było przecież jednym z programowych założeń uprawianego przeze mnie stylu non stop, którego – jak się wydaje – jestem jednym z inicjatorów. Wreszcie, o godzinie 15.00 znalazłem sposób na wyjście z tej matni i wydostałem się na grań podszczytową na wysokości 7800 m. To już koniec ściany. Jej przejście zajęło mi 16 godzin. Tymczasem od godziny padał śnieg... Zaczęło pachnieć biwakiem, a ja przecież nie miałem z sobą sprzętu biwakowego. Musiałem więc zrezygnować z wejścia na szczyt. No cóż, takie jest życie. Przecież był to sukces: wtedy chyba jeden z rekordów himalajskiego wspinania. Dzisiaj mija 26 lat od tamtych wydarzeń.

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA