Strona główna / nr 3 (9) - LATO 2006 / DARJILING HIMALAYAN RAILWAY
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
DARJILING HIMALAYAN RAILWAY


Stanisław Biel Alpy zdobycie Eigeru zdjęcia galeria

Marian Bała piękne szczyty zdjęcia galeria

Krzysztof Wielicki Mount Everest zdjęcia galeria 1

Alpy Matterhorn, akcja ratownicza, zdjęcia galeria

Wyspa Skarbów, Wyspa Robinsona zdjęcia galeria
Dardżyling i
  Darjiling Himalayan Railway

Stanisław Biel

Walory skrytego wysoko w górach Dardżylingu usytuowanego na styku Sikkimu, Bhutanu, Nepalu i równin Indii odkryli pod koniec lat dwudziestych XIX wieku Brytyjczycy. Rychło malownicza wioska Dorje Ling (Miasto Pioruna) a hinduska Szangri-La (Baśniowy Ogrod) położona na grzbiecie pasma górskiego w Himalajach Wschodnich przekształciła się w renomowany kurort dający sahibom wytchnienie od skwaru nizin, bazę wypadową do Sikkimu, Bhutanu i Tybetu oraz ośrodek uprawy wysokogatunkowej herbaty.
Dardżyling  odwiedziłem w 1978 roku gdy miasto to utraciło już pozycje stolicy himalaizmu a narastający konflikt narodowościowy ograniczał jego penetracje turystyczną. Szukałem śladów z okresu jego świetności. Przeszłość tą opisałem w artykule  p.t. Himalajski Instytut Wysokogórski w Dardżylingu. Na miasto to patrzyłem oczyma alpinisty a zamieszczona w nim opinia jest zbyt jednostronna. Ówczesny Dardżyling dzielił się na dwie części. Dolna rozciągała się wzdłuż ulicy Hill Cart Rd (Tenzing Norgay Rd) gdzie znajduje się dworzec kolejowy i osobno autobusowy. Górna na grzbiecie pasma górskiego z placem Chowrasta stanowiącym  dawne brytyjskie centrum jego najokazalsze relikty: m.in. dawny Klub Plantatorów i okazałe hotele, rozłożone są w pobliżu Observatory Hill: wierzchołka wzgórza zwieńczonego hinduistyczną świątynia Sziwy czczonego zarówno przez wyznawców hinduizmu jak i buddystów. Obie części miasta łączyły dwie ulice i cały labirynt wykutych w skale schodów i dróżek. Na grzbiecie około 2 km na północ od Chowrasta położone były i są Ogród Zoologiczny i Himalajski Instytut Wysokogórski a jeszcze dalej stacja kolejki linowej na Singla Bazar – najstarszy tego typu środek lokomocji w Indiach. Z tego wyjazdu pochodzą wszystkie zamieszczone zdjęcia.
Dziś znaczenie Dardżylingu wzrosło. Miasto rozrosło się. Przekształciło się w ruchliwą metropolię. Wyrosły w nim kwartały budynków mieszkalnych, sklepy, hotele. Na szczęście większość nowej zabudowy powstała poza lokalizacją pierwotnej brytyjskiej dzielnicy i pozostała ona nienaruszona, chociaż podupadła.
To położone wysoko w górach malownicze miasto, z którego roztaczają się wspaniale widoki na himalajskie olbrzymy, stało się jednym z popularniejszych miejscowości w Indiach. Corocznie odwiedza go tysiące letników i turystów. Nadal jest pełnym kontrastów konglomeratem etnicznym i kulturowym w zgodzie żyjącej kosmopolitycznej społeczności Hindusów, Tybetańczyków, Nepalczyków, Sikkimczyków, Bengalczyków; ważnym ośrodkiem handlowym; ojczyzną sławnych na cały świat odmian herbaty. Ulicami Dardżylingu przewalają się i będą się przewalać wielojęzyczne tłumy a egzotyczne stroje ludowe wypiera odzież miejska i dżinsowa. W Dardżylingu część przybyszów zachęcona jego walorami klimatycznymi i widokowymi szuka schronienia przed upałem i wilgocią panującymi latem na nizinach. Dla wielu, głównie cudzoziemców, jest on miejsce nostalgicznej podróży do świata tybetańskiego buddyzmu. Buddyści którzy stanowią zaledwie około 15 % ludności Dardżylingu wycisnęli na nim wyraźne piętno. W mieście i okolicy znajduje kilka buddyjskich klasztorów a także Tybetańskie Centrum założone w 1959 roku, aby pomóc uciekinierom z Tybetu czynne do dziś.
Role bazy wypadowej w Himalaje od Dardżylingu przejęło Katmandu. Obecnie Dardżyling to rejon trekkingowy po górach Wschodnich Himalajów i wrota do jeszcze egzotycznego Sikkimu i Butanu. Widokowo wyróżnia się stosunkowo łatwa sześciodniowa trasa trekkingowa wzdłuż pasma Singalila  pozwalająca podziwiać cztery najwyższe  szczyty: Everest, Kancendżonge, Makalu i Lhotse
Najnowszy przewodnik National Gegraphc - Indie poświęca miastu nie wiele miejsca. Określając go jako kurort; w którym nieco zwietrzały brytyjski styl rekompensują wspaniałe widoki na góry w kierunku Kanczendżongi,.. Koniecznie należy wybrać się na Tygrysie Wzgórze (Tiger Hill) bo oglądany z niego wschód slońca nie ma sobie równych, do: klasztorów w Ghoom i na, plantacje herbaty. oraz kolejkę Toy Train.
Największa atrakcją Dardżylingu i reliktem na dużą skalę jest miniaturowa kolejka parowa Darjiling Himalayan Railway, ze względu na podobieństwo do dziecięcych zabawek zwaną też Tyo Train. Łączy ona Dardżyling wąskotorową linią o rozstawie szyn zaledwie 60 centymetrów z węzłem kolejowym z New Dżalpajguri. Linia od Siligury ma 88 km długości a pokonuje różnice wzniesień 2100 metrów. To rozpiętość pomiędzy Siligurili 150 m.n.p.m. a najwyższym punktem w Ghoom – 2250 m.n.p.m. Zbudowano ją w 1879 a otwarto w 1889 roku, gdy dotarły lokomotywki wykonane w Szkocji. Część z tych parowozików pracuje do dziś.
Kolejka nie zapewnia luksusu: drewniane ławki wagoników, dym z lokomotywki wdziera się do przedziałów pokrywając wszystko grubą warstwą sadzy a prędkość podróżowania wystawia cierpliwość pasażerów na próbę. Pokonanie całej trasy od Siliguri zabiera około dziewięciu godzin. Rekompensują to emocje wywołane stromizną i wspaniałe widoki. Jazda najbardziej widokowa trasą kolei wąskotorowej Indii wymaga poświęceń ale chętnych nie brakuje i pomimo konkurencji mikrobusów kolejka jest zwykle zatłoczona. Inną sprawą jest jak długo jeszcze może być ona eksploatowana bez modernizacji.
Uwaga ta odnosi się także do innej atrakcji Dardzylingu: plantacji herbaty. Wymagają one wprowadzenia nowych sadzonek zastępujących wiekowe krzewy. Większość plantatorów wykorzystuje stare rośliny które wkrótce przestaną wypuszczać liście. Starzejące się krzewy i wyjałowienie gleby to najpoważniejszy problem regionu w którym herbata jest głównym źródłem dochodu. Do Dardżylingu wybrałem się z Katmandu. Wsiadłem więc do kolejki na stacji w Siliguri. Nie straciłem wiele bo dolna jej część jest nieciekawa. Dopiero po przebyciu 210 metrowego mostu nad rzeką Mahanadi kolejka osiąga podnóża Himalajów. Odtąd mozolnie pnie się do góry po zboczach pagórków z plantacjami herbaty i coraz to bardziej stromych stokach porośniętych gęstym lasem z polanami. Pociąg często nieoczekiwanie zatrzymuje się jakby chciał nabrać sił a pasażerowie wysiadają aby zaczerpnąć świeżego powietrza. W czasie postoju w lokomotywie uzupełniana  jest woda. Im stromszy odcinek tym głębsze kłęby pary i gęstszy dym z komina wypuszcza lokomotywka. Brak filtrów lub ich niesprawność powoduje że drobinki nie spalonego węgla, sporych rozmiarów, spędzają z dachów wagoników amatorów widoków, (do nich i ja należałem) wdzierają się przez okna do przedziałów. Całą górną partię trasy kolejka pokonuje zakosami. Zmianę kierunku trawersu umożliwiają pętle. Pętli jest tylko pięć a zakosów wiele. Na reszcie jedzie się raz w przód raz w tył. Nie umiem powiedzieć czy na stacyjkach lokomotywka jest przepinana na drugi koniec składu – pasa toru potrzebnego do tej operacji nie zauważyłem – czy też parowozik skład raz ciągnie a raz pcha.
Obok stacji kolejki Ghoom, ok. 8 km na południe od Dardżylingu, znajduje się najsłynniejszy i życzliwy dla zwiedzających buddyjski klasztor o tej samej nazwie. Można w nim nawet fotografować. Z tego pozwolenia skorzystałem. Mnichów zastałem  jak widać w trakcie posiłku. Udało mi nawet zrobić zdjęcie największej świętości tego klasztoru: podobizny Buddy Maiterya Nadchodzącego


 

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA