Strona główna / BESKIDY - JAN PAWEŁ II / Beskidy przewodnik / Przewoodnik poetycki / Kozikowski
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
Edward Kozikowski – Szlak Jana Kazimierza

Najwłaściwsza droga  ]

Poezja Beskidów

Henryk Sienkiewicz w swoim dziele z dedykacją „Ku pokrzepieniu serc” część 2 Potop pisał, iż Król Polski Jan Kazimierz ucieka przed Szwedzką nawałą gdzieś na południe. Mija rok. Po wsiach, miasteczkach chodzą słuchy, że król wraca do Rzeczpospolitej. W drodze przechodzi przez góry, przez łańcuch Karpat, przez Beskidy. Król Jan Kazimierz wracał przez Żywiec, Wadowice – do serca kraju Krakowa, Warszawy.

            W wąskiej dolinie orszak Króla wpadł w zasadzkę. Do boju ruszył dzielny Kmicic wraz z Kiemliczami. Nagle góry ożyły i ze stoków beskidzkich ruszyły dzikie postacie na Szwedów.

            Dzisiaj bardzo trudno jest znaleźć ów parów w Beskidach opisywany w wierszu, a którego pierwowzorem była bliżej nieokreślona górska dolina.

W Pieninach znajduje się Wąwóz Sobczański /Wąwóz Szopczański/. Prowadzi przez niego żółty szlak turystyczny ze Sromowiec Niżnych na przełęcz Szopka czyli Chwała Bogu, dalej na Trzy Korony. Niektóre z legend pienińskich właśnie w nim lokalizują to zaskakujące spotkanie wojsk szwedzkich z powracającym królem.

 

Edward Kozikowski – Szlak Jana Kazimierza

 

Tędy sobie otwierał jedną z dróg niewielu:

górami, dolinami, które śnieg pobielił

i wiatr zwykłym kaprysem wydmuchał po bokach,

aby droga królewska nie była szeroka.

 

Tędy szedł albo jechał i dziwił się może,

że go znów na rozstajach witają w pokorze,

i jacyś ludzie palą ogniska na śniegu,

oczekując na króla, co królować nie mógł.

 

Tędy wracał do Polski, tym – oto parowem,

co skręca nagle w prawo jak groźna zapowiedź,

by wdrapać się powoli tą urwistą ścieżką

na sam szczyt, który wyrósł przed nami bez przeszkód.

 

Może słuchał trzepotu świerkowych gałęzi,

pokumanych z chmurami, drżących na uwięzi,

i pewnie nie przypuszczał zsuwając powieki,

że drzewa te przeżyją jeszcze trzy wieki.

 

Tędy schodzili na drogę prosto do Wadowic –

tutaj wsparł się o drzewo, wysłuchując nowin,

których mnogość nie tylko króla mogła zdumieć –

i stąd patrzył na Beskid w jakiejś zadumie.

 

Nic więcej tutaj nie ma, na królewskim szlaku,

po którym gwiazdy chodzą i ciągnie sto ptaków,

bo z tych marzeń dziejowych, którym trudno sprostać,

najdrobniejszy ślad bodaj w kronikach nie został.

 

Edward Kozikowski - Najwłaściwsza doga >>>

  • Beskid Mały  >>>
  • © Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
    Webmaster: PROMEDIA